sobota, 30 lipca 2011

Finansowy terror: Jak międzynarodowi bankierzy łupią narody – część 3





Kto stworzył bańkę?

Jednym z najczęściej używanych instrumentów pochodnych jest swap ryzyka kredytowego (CDS - credit default swap). Ten "instrument finansowy" został opracowany przez JP Morgan Chase w 1994 roku jako rodzaj polisy ubezpieczeniowej. JP Morgan Chase w tamtym czasie miał dziesiątki miliardów dolarów w formie pożyczek dla korporacji i zagranicznych rządów. Celem stworzenia tego derywatu było sprzedanie tego długu trzeciej stronie (podejmującej ryzyko), która następnie otrzymuje za to zapłatę od banku. W ten sposób JP Morgan był w stanie usunąć zagrożenie ze swojego bilansu, uwalniając swoje rezerwy na udzielanie większej ilości kredytów. JP Morgan był pierwszym bankiem, który szeroko rozpowszechnił swapy ryzyka kredytowego, otwierając pierwszą giełdę CDS w Nowym Jorku w 1997 roku. Dział banku, który się tym zajmował, ostatecznie został ochrzczony "Mafią Morgana " z powodu wielu byłych członków, którzy zajmowali wysokie stanowiska w globalnych bankach i funduszach hedgingowych. Swapy ryzyka kredytowego (CDS) odegrały dużą rolę w boomie mieszkaniowym:

"Kiedy Rezerwa Federalna obcięła stopy procentowe i Amerykanie zaczęli w rekordowej ilości kupować domy, papiery wartościowe zabezpieczone hipoteką stały się nową gorącą inwestycją. Kredyty hipoteczne łączono razem w paczki, cięto je i krojono tworząc z nich derywaty, które były kupowane przez niemal każdą instytucję finansową jaką można sobie wyobrazić: banki inwestycyjne, banki komercyjne, fundusze hedgingowe, fundusze emerytalne. Dla wielu tych zabezpieczonych hipoteką papierów wartościowych (MBS), nabywane były swapy ryzyka kredytowego (CDS), aby uchronić się przed ich ewentualną niewypłacalnością" [1].

Oczywiście w wywołaniu kryzysu finansowego udział swój miało wielu różnych graczy : bankierów, ekonomistów, polityków, instytucji nadzorczych, itp. Zamieszanie sytuacji pozwoliło wszystkim tym, którzy byli winni kryzysowi, wskazywać palcem jedni na drugich i obwiniać się nawzajem. Na przykład Jamie Dimon, prezes JPMorganChase, określił rządowo wspierane firmy udzielające kredytów hipotecznych, Fannie Mae i Freddie Mac, jako "największą katastrofę wszech czasów," oskarżając je o zachęcanie banków do udzielania złych kredytów [2]. Oczywiście, miał ukryty motyw w zdejmowaniu winy z siebie i innych banków.

Istnieje tylko odrobina prawdy w jego stwierdzeniu, ponieważ sytuacja jest bardziej złożona. Fannie Mae została utworzona w 1938 roku po Wielkim Kryzysie w celu zapewnienia lokalnym bankom federalnych pieniędzy przeznaczonych na finansowanie kredytów hipotecznych w celu zwiększenia udziału Amerykanów posiadających dom. W 1968 roku Fannie Mae została przekształcona w spółkę publiczną, a w 1970 roku rząd stworzył Freddie Mac w celu konkurowania z Fannie Mae w udzielaniu kredytów hipotecznych. W 1992 roku prezydent George H.W. Bush podpisał Ustawę o Rozwoju Mieszkalnictwa, która wprowadziła zmiany w statutach Fannie Mae i Freddie Mac, określając, że instytucje te "mają obowiązek ułatwiania finansowania tanich mieszkań dla nisko i średnio zamożnych rodzin."[3]

W 1992 roku amerykański Departament Mieszkalnictwa i Rozwoju Miast (HUD) stał się "regulatorem" [instytucją nadzorczą] Fannie Mae i Freddie Mac. W 1995 roku w czasie prezydentury Billa Clintona, HUD "zgodził się, by Fannie i Freddie otrzymało niedrogi kredyt na zakup papierów podwyższonego ryzyka, które obejmowały pożyczki dla kredytobiorców o niskich dochodach." [4] W 1996 roku, HUD "postawił przed Fannie i Freddie wyraźny cel - 42% kredytów hipotecznych musiało iść do kredytobiorców o dochodach poniżej średniej w ich obszarze". [5] W artykule z 1999 roku w New York Times stwierdzono, że "Fannie Mae Corporation łagodzi wymagania kredytowe dla pożyczek, które będzie nabywać od banków i innych pożyczkodawców". Akcja ta, jak informował New York Times, "będzie zachęcać banki do rozszerzenia udzielania kredytów hipotecznych na osoby, których zdolność kredytowa nie jest wystarczająco dobra, aby zakwalifikować się na tradycyjne pożyczki." W 1999 roku zaczął się program pilotażowy z udziałem 24 banków w 15 okręgach (m.in. w Nowym Jorku), a do wiosny 2000 roku miano nadzieję objąć nim cały kraj. Artykuł mówił dalej:

"Fannie Mae, największy krajowy gwarant kredytów hipotecznych, został pod rosnącą presją administracji Clintona zmuszony do rozszerzenia udzielania kredytów hipotecznych na ludzi o niskich i umiarkowanych dochodach i odczuwał presję ze strony akcjonariuszy na utrzymanie swego fenomenalnego wzrostu zysków."

Ponadto banki, instytucje oszczędnościowe i firmy hipoteczne naciskały Fannie Mae, aby pomogło im udzielać więcej pożyczek tzw. kredytobiorcom podwyższonego ryzyka. Ci kredytobiorcy, których dochody, ocena kredytowa i oszczędności nie były wystarczająco dobre, aby zakwalifikować się do tradycyjnych pożyczek, mogli otrzymać pożyczki tylko od spółek finansowych, które pobierają od nich znacznie wyższe odsetki - od trzech do czterech punktów procentowych wyższe niż od tradycyjnych pożyczek [6].

Kredyty trafiające do gospodarstw domowych o niskich dochodach zwiększyły swój udział wśród Afro-Amerykanów do 18%, podczas gdy na konwencjonalnym rynku kredytów czarnoskórych kredytobiorców stanowiły zaledwie 5%. Artykuł sam ostrzegał, że Fannie Mae "może wpaść w kłopoty w czasach kryzysu, wywołując konieczność ratowania przez rząd." [7] W 2000 roku, kiedy ceny mieszkań rosły, Departament Mieszkalnictwa i Rozwoju Miast (HUD) za administracji Billa Clintona, nadal zachęcał do udzielania kredytów pożyczkobiorcom o niskich dochodach.

Dokładnie w tym samym czasie Rezerwa Federalna (bank centralny USA) znacznie obniżyła stopy procentowe i sztucznie utrzymywała je na niskim poziomie, aby zachęcić kredytodawców hipotecznych i banki do udzielania pożyczek, a osoby i rodziny o niskich dochodach do ich zaciągania, zasadniczo usypiając ich w fałszywym poczuciu bezpieczeństwa. Te "łatwe pieniądze" wypływające z niskich stóp procentowych Rezerwy Federalnej i jej prasy drukarskiej (Fed jest odpowiedzialny za pieniądze pompowane do gospodarki USA), oliwiły koła kredytodawców hipotecznych i banków, które udzielały złych kredytów o wysokim stopniu ryzyka. W latach 1990, Rezerwa Federalna pod wodzą Alana Greenspana stworzyła bańkę internetową (dotcom bubble), która pękła (jak wszystkie bańki), a następnie, w celu uniknięcia głębokiej recesji, Greenspan i Rezerwa Federalna energicznie napompowała bańkę na rynku nieruchomości. Tak więc w 2000 roku, w obliczu pękającej bańki internetowej (wytworzonej wcześniej przez Alana Greenspana i Rezerwę Federalną), Greenspan i Fed obciął stopy procentowe do historycznego minimum i zaczął pompować do systemu pieniądze w celu zapobieżenia spirali w dół, która później okazała się nieunikniona. To także zachęciło do wściekłej spekulacji na rynku instrumentów pochodnych, w szczególności przez fundusze hedgingowe, zarządzające pieniędzmi z banków, które angażowały się w handel wysokiego ryzyka, korzystając z wyjątkowo niskich stóp procentowych w celu nabycia instrumentów pochodnych, które zapewniają bardziej długoterminowe zyski, jeszcze bardziej napędzając ogromną bańkę spekulacyjną [8].

Stenogramy z posiedzenia Rezerwy Federalnej w 2004 r. wykazały dyskusję wśród członków zarządu na temat tego, czy na rynku mieszkaniowym istnieje rosnąca bańka, w której Greenspan stwierdził, że różnica poglądów w tym względzie powinna być trzymana w tajemnicy, tak, aby debata na ten temat nie dotarła do opinii publicznej (tj. społeczeństwa). Jak stwierdził: "Ryzykujemy - przedstawiając wady i zalety każdego argumentu i zachęcając ludzi do przyłączenia się do debaty - w związku z czym możliwe jest, że stracimy kontrolę nad procesem, który tylko my w pełni rozumiemy."[9] W 2005 r. Fed otwarcie przyznał istnienie bańki, ale kontynuował swoją dotychczasową politykę [10]. W 2005 roku Alan Greenspan został zastąpiony na stanowisku prezesa Fed przez Bena Bernanke, który w tym samym roku powiedział Kongresowi, że bańki na rynku nieruchomości nie ma, a wzrost cen domów "w dużym stopniu odzwierciedla silne podstawy gospodarki." [11]

Bańka została od tego momentu jeszcze bardziej napompowana na różne sposoby. Rezerwa Federalna pozostawiła stopy procentowe na historycznie niskim poziomie, który zachęcał zarówno do udzielania jak i zaciągania kredytów. Fed wpompował również w gospodarkę duże ilości pieniędzy w celu udzielania i zaciągania kredytów. Sponsorowane przez rząd firmy hipoteczne, Freddie Mac i Fannie Mae, zachęcały banki do udzielania złych pożyczek o wysokim stopniu ryzyka (i zapewniły znaczne środki na to). Banki, zbyt szczęśliwe z udzielenia złych kredytów dla kredytobiorców wysokiego ryzyka, używały następnie rynku instrumentów pochodnych, które stworzyły, do czerpania zysków z udzielenia tych pożyczek (i dalej dmuchając bańkę), poprzez handel przede wszystkim swapami ryzyka kredytowego (CDS). Podczas gdy długoterminowe stopy procentowe były sztucznie utrzymywane przez Fed na niskim poziomie, banki spekulowały za pośrednictwem rynku instrumentów pochodnych, obstawiając, że rynek mieszkaniowy będzie nadal wzrastać w szybkim tempie - ogromne ilości spekulacyjnych pieniędzy płynęły do ​​bańki na rynku nieruchomości, co jeszcze bardziej podnosiło zaufanie banków i firm hipotecznych do udzielania kredytów, a osoby prywatne do ich brania. Oczywiście w rzeczywistości osoby tzw. wysokiego ryzyka były nimi nie bez powodu: były nimi ponieważ nie stać ich było na spłacenie pożyczek. Dlatego nieuniknionym rezultatem było to, że ten ogromny i wciąż rosnący balon, nadmuchany niczym innym, jak wytworzoną przez banki i sponsorowaną przez rząd "wiarą", był skazany na pęknięcie.

Oczywiście kiedy bańka wreszcie pękła, duże banki były w wyjątkowo uprzywilejowanej sytuacji, aby czerpać poprzez spekulacje ogromne zyski z upadku rynku, a następnie z przejęć domów. W celu umożliwienia tej spekulacji, która stała się zagrożeniem dla światowej gospodarki, administracja Clintona przedsięwzięła potężne kroki konieczne do wyeliminowania barier dla tego rodzaju destrukcyjnych praktyk finansowych i ułatwienia szybkiego i nieuregulowanego rozwoju rynku instrumentów pochodnych. Nazwane to zostało "finansjeryzacją" amerykańskiej gospodarki, a de facto większości gospodarki światowej.

Ustawa Glass-Steagall Act została wprowadzony przez Franklina D. Roosevelta w 1933 roku w celu stworzenia bariery pomiędzy bankami inwestycyjnymi a bankami komercyjnymi i uniemożliwienia im angażowania się we wściekłe praktyki spekulacyjne (będących jednym z głównych czynników, który doprowadził do Wielkiego Kryzysu). Jednak w 1987 roku Zarząd Rezerwy Federalnej przegłosował zniesienie wielu przepisów tej ustawy, po wysłuchaniu "propozycji Citicorp, JP Morgan i Bankers Trust opowiadających się za rozluźnieniem ograniczeń ustawy Glass-Steagall, aby umożliwić bankom obsługę wielu instrumentów finansowych, w tym papierów komercyjnych, obligacji municypalnych i papierów wartościowych zabezpieczonych hipoteką (MBS)." Alan Greenspan, w 1987 roku, "dawniej dyrektor JP Morgan i zwolennik deregulacji systemu bankowego - został prezesem Zarządu Rezerwy Federalnej." W 1989 roku, "Zarząd Fedu zatwierdza stosowanie wyłączeń ograniczeń Glass-Steagall przez JP Morgan Chase Manhattan, Bankers Trust, i Citicorp, rozszerzając je na obsługę papierów dłużnych oprócz już stosowanych municypalnych papierów wartościowych i komercyjnych." W 1990 roku, "JP Morgan stał się pierwszym bankiem, który otrzymał zgodę Rezerwy Federalnej na ubezpieczanie papierów wartościowych." [12]

W 1998 r. Izba Reprezentantów zatwierdziła "ustawodawstwo w drodze głosowania stosunkiem głosów 214 do 213, które umożliwia łączenie banków, firm inwestycyjnych i firm ubezpieczeniowych w ogromne konglomeraty finansowe". A w 1999 roku, "po 12 próbach na przestrzeni 25 lat, Kongres ostatecznie uchylił Ustawę Glass-Steagall, w nagrodę dla korporacji finansowych za ponad 20 lat i 300 milionów dolarów lobbingu." [13]

Pod koniec lat 1990, kiedy rynek akcji urósł do niewyobrażalnych poziomów, duże banki zostały połączone i wchłonęły mniejsze. Następuje także ogromny wzrost ilości banków mających oddziały międzynarodowe. Wall Street i ich koledzy w Kongresie chcieli wyeliminować przepisy, których ideą była ochrona inwestorów i stabilność systemu finansowego. Stąd Ustawa Gramm-Leach-Bliley z 1999 r. uchyliła kluczowe części Ustawy Glass-Steagall Act oraz Ustawy Bank Holding Act, zezwalając na łączenie banków komercyjnych i inwestycyjnych i umożliwiając im oferowanie kredytów hipotecznych, sprzedaż papierów wartościowych i akcji oraz ubezpieczeń[14].

Głównym zwolennikiem uchylenia Ustawy Glass-Steagall Act był Alan Greenspan, Sekretarz Skarbu Robert Rubin (który zanim został Sekretarzem Skarbu przez 26 lat pracował w Goldman Sachs) oraz zastępca Sekretarza Skarbu Larry Summers (który wcześniej był głównym ekonomistą Banku Światowego). Po zorganizowaniu obalenia Ustawy Glass-Steagall Act, Rubin otrzymał kierownicze stanowisko w Citigroup i jest obecnie współprzewodniczącym Rady Stosunków Zagranicznych (CFR), natomiast Summers udał się na fotel prezesa Harvard University, a później był Dyrektorem Krajowej Rady Gospodarczej Białego Domu w pierwszych kilku latach administracji Obamy. Larry Summers wywołał kontrowersje będąc głównym ekonomistą Banku Światowego. W 1991 podpisał memorandum, w którym poparł wyrzucanie toksycznych odpadów w biednych krajach Afryki, twierdząc, że "biorąc pod uwagę wpływ na zdrowie, zanieczyszczenia powinny być wyrzucane w kraju o najniższych kosztach, którymi są kraje o najniższych płacach" i dalej: "Myślę, że logika ekonomiczna stojąca za wyrzucaniem toksycznych odpadów w krajach o najniższych płacach jest nienaganna i powinniśmy stawić temu czoła." [15] "Nienaganną logiką" o której Summers mówił był pogląd, że wysypywanie odpadów toksycznych w krajach o najniższej średniej długości życia jest inteligentne, ponieważ statystycznie rzecz biorąc ludność takiego kraju jest bardziej narażona na śmierć wcześniej z innych powodów, zanim wystąpią długoterminowe wpływy toksycznych odpadów na zdrowie. Mówiąc bardziej dosadnie: biedni powinni umierać najpierw.


Andrew Gavin Marshall

Global Research
Ampedstatus.com

Tłumaczenie: davidoski

W następnej części: Ratuj bankierów, karz ludzi.

free counters




poniedziałek, 25 lipca 2011

Finansowy terror: Jak międzynarodowi bankierzy łupią narody – część 2





Dług i derywaty

Grecja ma ogółem około 330 miliardów euro długu (473 miliardów dolarów). W jaki sposób dług ten wymknął się spod kontroli? Jak się okazało, największe banki USA, w szczególności JP Morgan Chase i Goldman Sachs, pomogły greckiemu rządowi zamaskować prawdziwe rozmiary deficytu za pomocą transakcji opartych na derywatach, które legalnie pozwoliły obejść unijne przepisy z Maastricht dotyczące deficytu budżetowego. Przepisy dotyczące deficytu spowodowałyby nałożenie wysokich kar na państwa członkowskie euro, które przekroczyły limit deficytu budżetowego w wysokości 3% PKB (produktu krajowego brutto) lub całkowitego zadłużenia rządu nie mogącego przekroczyć 60% PKB.  Grecja ukryła wielkość swojego zadłużenia poprzez "kreatywną księgowość", a w niektórych przypadkach pominęła nawet ogromne wydatki wojskowe. Podczas gdy rząd grecki kontynuował stosowanie metod "kreatywnej księgowości", otrzymał dodatkową pomoc w ukryciu długu od Wall Street począwszy od 2002 r., w ramach której różne banki inwestycyjne zaoferowały skomplikowane produkty finansowe, dzięki którym rządy mogły przesunąć część swoich zobowiązań w przyszłość. Mówiąc prościej, z pomocą banków Goldman Sachs i JP Morgan Chase, Grecja była w stanie ukryć swój przyszły dług przez przeniesienie go do instrumentów pochodnych (derywatów). Porozumienie dotyczące derywatów zostało podpisane z Goldman Sachs w 2002 roku. W szczególności obejmowało ono swapy walutowe, dzięki którym dług publiczny w dolarach i jenach był zamieniany na pewien okres czasu na dług w euro - do wymiany z powrotem na oryginalną walutę w późniejszym terminie. Banki pomogły Grecji opracować mechanizm swapów walutowych, w którym używały fikcyjnych kursów walutowych, pozwalając Grecji wymienić waluty i dług za dodatkowy kredyt w wysokości 1 mld USD. Przebrany za "swap" kredyt ten nie pojawił się w rządowych statystykach zadłużenia. Jak stwierdził jeden z niemieckich traderów derywatów, "Zasady z Maastricht można obejść całkiem legalnie poprzez swapy."

W ten sam sposób, w jaki właściciele domów biorą drugi kredyt hipoteczny na spłatę zadłużenia karty kredytowej, Goldman Sachs i JP Morgan Chase i inne banki w USA pomogły poprzez rynek derywatów przesunąć rządowy dług publiczny daleko w przyszłość. Dokonano tego w Grecji, Włoszech i prawdopodobnie również kilku innych krajach strefy euro. W kilkudziesięciu transakcjach w Europie banki dostarczyły sztucznej finansowej zasłony w zamian za przesunięcie w przyszłość płatności rządu, pozostawiając te zobowiązania poza jego bilansem księgowym. Ponieważ transakcje te nie są wymienione jako pożyczki, nie widnieją one jako dług (finansowe zobowiązanie) - w ten sposób prawdziwy dług Grecji i innych krajów strefy euro był i prawdopodobnie w dużym stopniu nadal pozostaje ukryty. Grecja zasadniczo zastawiła lotniska i autostrady na rzecz głównych banków w celu uzyskania sztucznej zasłony finansowej i utrzymania pożyczek poza bilansem, klasyfikując je jako transakcje, a nie dług.

Co więcej, podczas gdy bank Goldman Sachs pomagał Grecji ukrywać swój dług w oficjalnych statystykach, jednocześnie zabezpieczał się poprzez zakup ubezpieczenia od niewypłacalności długu Grecji. Robił to również przy użyciu innych instrumentów pochodnych w celu ochrony przed potencjalnym bankructwem Grecji. Tak więc, podczas gdy Goldman Sachs zaangażowany był w długoterminowe transakcje dotyczące greckiego długu (co oznacza, że Grecja będzie winna Goldman Sachs-owi w przyszłości znacznie wyższe kwoty), bank ten jednocześnie obstawiał na rynku pozycje przeciwko greckiemu długowi w krótkiej perspektywie czasowej, czerpiąc zyski z greckiego kryzysu zadłużenia, który pomógł stworzyć.

Tego rodzaju taktyka nie jest dla tej firmy czymś wyjątkowym. Trwające 2 lata śledztwo Senatu, dotyczące Goldman Sachs, ujawniło w kwietniu 2011 roku, że Goldman Sachs Group Inc. skorzystał na kryzysie finansowym poprzez obstawianie miliardów dolarów przeciwko rynkowi ryzykownych kredytów hipotecznych, a następnie oszukał inwestorów i Kongres co do własnego postępowania. W 2007 r., kiedy kryzys na rynku nieruchomości przybrał na sile, kierownictwo Goldman Sachs wysyłało do siebie wiadomości e-mail informujące, że zrobili "poważne pieniądze", obstawiając na giełdach pozycje przeciwko rynkowi mieszkaniowemu - gigantycznej bańce, którą Goldman Sachs i inne firmy z Wall Street pomogły stworzyć. Tak więc, w czasie kiedy bank miał dużą ekspozycję (ryzyko) na rynku mieszkaniowym, trzymając znaczącą ilość instrumentów pochodnych opartych na kredytach hipotecznych [takich jak papiery wartościowe zabezpieczone hipoteką (MBS), zabezpieczone papiery dłużne (CDO), swapy ryzyka kredytowego (CDS), itp.), ten sam bank używał jednocześnie instrumentów pochodnych obstawiając pozycje przeciwko rynkowi mieszkaniowemu w czasie kiedy ten się załamywał - rodzaj samospełniającej się przepowiedni - co dalej spychało rynek w dół (w sposób jaki robią to spekulacje), a tym samym, Goldman Sachs czerpał zyski z kryzysu, który stworzył i do pogorszenia którego się przyczynił.

Rynek instrumentów pochodnych (derywatów) jest bardzo ważną cechą nie tylko bańki na rynku nieruchomości i jej pęknięcia w 2008 r., ale również obecnego kryzysu greckiego i pozostanie ważnym aspektem rozgrywającego się obecnie globalnego kryzysu zadłużenia. Globalny rynek instrumentów pochodnych w obecnej formie powstał w 1990 roku. Instrumenty pochodne - derywaty, określane jako "złożone instrumenty finansowe", są przedmiotem handlu pomiędzy dwoma stronami, a ich wartość pochodzi (ang. "derive" - pochodzić, stąd nazwa"derywat") od innego podmiotu, takiego jak towar, surowce, akcje, dług, waluty lub kredyt hipoteczny, by wymienić tylko kilka. Istnieje kilka rodzajów instrumentów pochodnych. Jednym z przykładów jest "opcja put", która zakłada, że ​​dana akcja, surowiec lub inne aktywa, zanotują spadek cen w bliskiej perspektywie czasowej - w ten sposób ci, którzy zakupili "opcję put" skorzystają na spadku cen.

Andrew Gavin Marshall

Global Research
Ampedstatus.com

Tłumaczenie: davidoski


W następnej części: Kto stworzył bańkę?

free counters


piątek, 22 lipca 2011

Finansowy terror: Jak międzynarodowi bankierzy łupią narody – część 1





Wprowadzenie


Pod koniec czerwca 2011 roku, rząd grecki przyjął kolejną rundę działań oszczędnościowych, rzekomo mających na celu ponowne skierowanie Grecji "na właściwe tory" postępu gospodarczego, lecz w rzeczywistości, wdrożenie programu systemowego "społecznego ludobójstwa" w imię obsługi nieskończonego i bezprawnego długu względem zagranicznych banków. Natychmiast po tym wybuchły w Atenach zamieszki i protesty przeciwko tym drakońskim środkom, a państwo przystąpiło do tego, co potrafi najlepiej: uderzenia w ludzi policją, gazem łzawiącym i pałkami, pozostawiając około 300 osób z obrażeniami.

Czy tu rzeczywiście chodzi o to, że Grecja jest krajem pełnym leniwych ludzi, którzy żyli ponad stan i teraz muszą zapłacić za swój własny upadek? Czy też w grze bierze udział coś o wiele większego? Grecja jest w rzeczywistości mikrokosmosem gospodarki światowej: pogrążonej w nadmiernym zadłużeniu, ekonomicznie zniszczonej, coraz bardziej represyjnej i społecznie wybuchowej. Niniejszy raport bierze pod lupę kwestię greckiego kryzysu zadłużenia i umieszcza go w szerszym, globalnym kontekście. Wniosek jest jasny: to co dzieje się w Grecji, wydarzy się również tutaj.

Niniejszy raport analizuje kryzys grecki, jak również szerszą perspektywę globalnego kryzysu gospodarczego, w tym pochodzenie bańki na rynku nieruchomości, akcji ratowania banków i głównych podmiotów i instytucji, które zdominują scenę w ciągu następnej dekady w czymś co rozegra się jako "Globalna Wielka Depresja Zadłużenia".

Grecki dług

W trakcie globalnego kryzysu gospodarczego szalejącej na całym świecie w 2008 roku, Grecja doświadczyła ogromnych protestów i zamieszek w reakcji rządu na kryzys. Niepopularność rządu doprowadziła do wyborów, w których socjalistyczny rząd doszedł do władzy w październiku 2009 r. na mocy obietnic wpompowania w system 3 mld euro w celu ożywienia greckiej gospodarki. Kiedy rząd doszedł do władzy, odziedziczył dług, który okazał się dwukrotnie większy, niż ujawniał to poprzedni rząd. Spowodowało to wejście Grecji w poważny kryzys zadłużenia. Dług Grecji w 2009 roku wyniósł około 127% PKB , a więc koszty pożyczania wzrosły wykładniczo.

W kwietniu 2010 roku Grecja musiała starać się o dofinansowanie przez UE i MFW w celu zapłaty odsetek od zadłużenia. Jednakże, biorąc takie dofinansowanie z UE i MFW, Grecja ostatecznie zwiększyła swoje zadłużenie długoterminowe, ponieważ pieniądze z tych instytucji dodały się do ogólnego zadłużenia kraju, a więc w rzeczywistości zwiększając odsetki od tego długu. Tak więc widzimy prawdziwą naturę długu: finansową formę niewolnictwa. Dług jest zaprojektowany w taki sposób, że zniewala jak muchę złapaną w pajęczą sieć: im więcej walczy, tym bardziej staje się uwikłana; im bardziej stara się uwolnić, tym bardziej ściąga na siebie uwagę pająka, który szybko zbliża się, aby zaatakować swoją zdobycz - sparaliżowaną jego jadem, tak aby mógł ją owinąć w kokon i żywcem zjeść. Dług jest jak pajęcza sieć, ludzie są jak muchy, a pająk to duże instytucje finansowe - od banków do MFW. Charakter zadłużenia jest taki, że w zamierzeniu nigdy nikt nie ma być w stanie się z niego wydostać. Dlatego też "rozwiązaniem" problemu zadłużenia Grecji - według tych, którzy podejmują decyzje – jest... akumulowanie więcej długu. Oczywiście, ten nowy dług wykorzystywany jest do spłaty odsetek od starych długów (uwaga: nie jest on przeznaczany na spłatę starego zadłużenia, a jedynie odsetek od niego). Efektem tego jest zwiększenie łącznego zadłużenia narodu, co prowadzi do wyższych odsetek, a tym samym zwiększa koszty kredytu. To z kolei ostatecznie prowadzi do konieczności kontynuowania pożyczania w celu spłaty wyższych odsetek i w ten sposób cykl się powtarza. Wszystkie więc owe "bailouty" i próby rozwiązania problemu długu Grecji nieuchronnie prowadzą do większego zadłużenia niż to, które spowodowało kryzys na samym początku.

Dlaczego więc jest to robione?

"Rozwiązanie" to nie tylko powoduje zwiększenie zadłużenia i wzrost odsetek od starych długów, ale proces pożyczania i "konsolidacji" długu ma także katastrofalne konsekwencje społeczne i polityczne. Na przykład w przypadku Grecji, w celu uzyskania pożyczki z MFW i UE, Grecja została zmuszona do nałożenia "fiskalnych działań oszczędnościowych". To ewidentnie niejednoznaczne ekonomiczne określenie - "oszczędności fiskalne" - w bardziej ludzkim języku, należy w rzeczywistości określić jako "społeczne ludobójstwo." Dlaczego?

Otóż "oszczędności fiskalne" oznaczają, że ​​państwo - w tym przypadku Grecja - musi przeprowadzić "konsolidację fiskalną." W języku ekonomistów oznacza to, że państwo musi wprowadzić cięcia wydatków i podnieść podatki w celu "obsługi" zadłużenia poprzez zmniejszenie rocznego deficytu budżetowego. Dlatego "warunki" udzielenia kredytu wymagają wprowadzenia "oszczędności fiskalnych" - środków wdrażanych przez zadłużone państwo. To jest podobno sposób pożyczkodawcy na zapewnienie, że ​udzielone przez niego kredyty będą miały zapewnione odpowiednie środki na uporanie się z długami przez kraj-pożyczkobiorcę. Celem, rzekomo, jest ograniczenie wydatków oraz wzrost przychodów, co pozwala na uzyskanie więcej pieniędzy na spłatę długu. Jednak, jak w przypadku większości pojęć ekonomicznych, rzeczywistość jest zupełnie inna niż teoretyczne konsekwencje "oszczędności fiskalnych."

W rzeczywistości "oszczędności fiskalne" są implementowanym przez państwo programem niszczenia społeczeństwa - "społecznym ludobójstwem". Środki oszczędnościowe obejmują cięcia wydatków socjalnych, co oznacza pozbawienie opieki zdrowotnej, edukacji, usług socjalnych, opieki społecznej, emerytur, itd. Bezpośrednio wiąże się to z szeroką falą zwolnień w sektorze publicznym, ponieważ etaty tych, którzy pracowali w służbie zdrowia, edukacji, usługach społecznych itp. są likwidowane. To oczywiście powoduje ogromny wzrost stopy ubóstwa oraz dramatyczny wzrost liczby bezrobotnych i bezdomnych. Jednocześnie drastycznie podnoszone są podatki, co powoduje że w sytuacji społecznej, w której średnie i niższe klasy są coraz bardziej ubogie, są one obłożone nadmiernymi podatkami. Powoduje to dodatkowy drenaż bogactwa oraz spadek poziomu konsumpcji, prowadzący do dalszego zmniejszenia produkcji oraz niemożności konkurowania prywatnych lokalnych firm z zagranicznymi międzynarodowymi korporacjami. Przedsiębiorstwa są zamykane i następują dalsze zwolnienia. Po tym wszystkim - bez konsumpcji, nie ma popytu na produkcję. W kraju takim jak Grecja, gdzie odsetek osób zatrudnionych przez państwo wynosi około 25%, środki te są szczególnie katastrofalne.

Oczywiście, w takiej sytuacji, masy ludzi, którzy skazani są na największą nędzę - zostają pozostawieni sami sobie, a klasa średnia zasadniczo znika i jest wchłaniana przez niższe klasy. Wraz ze znikaniem najbardziej potrzebnych usług socjalnych spada średnia długość życia. W sytuacji braku miejsc pracy i masowego bezrobocia, wiele osób pozostawionych zostaje z wyborem pomiędzy zakupem żywności albo lekarstw, o ile mają jeszcze taki wybór. Oczywiście w takich warunkach rośnie wskaźnik przestępczości - desperackie warunki prowadzą do desperackich działań. Stwarza to, zwłaszcza wśród młodych wykształconych ludzi, którzy z dyplomami wyższych uczelni wchodzą na bezrobotny rynek pracy, "ubóstwo oczekiwań" - dorastali z konkretnymi oczekiwaniami, że w przyszłości czeka ich szereg możliwości, które jak się okazuje zupełnie nagle znikły. Wywołuje to ogromny stres społeczny i często również społeczne niepokoje: protesty, zamieszki, bunty, a nawet w ekstremalnych warunkach - rewolucję. Są to dokładnie te warunki, które doprowadziły do ​​powstania w Egipcie.

Reakcją państwa na tę sytuację są represje - najczęściej dość gwałtowne - dławienie protestów i demonstracji. Celem jest złamanie woli narodu. Tak więc, im bardziej gwałtowne i brutalne represje, tym bardziej prawdopodobne jest to, że ludzie ulegną państwu i zgodzą się - nawet jeśli tylko biernie - na narzucone im warunki socjalne. Jednakże, kiedy państwo staje się coraz bardziej represyjne, często powoduje bardziej aktywny i radykalny opór społeczny. Kiedy państwo jednego dnia poddaje represjom 500 osób, następnego może pojawić się 5000. Wymaga to, z punktu widzenia państwa, wykładniczego wzrostu represji. Ryzyko tej strategii polega na tym, że państwo może przekroczyć granicę i ludzie mogą zacząć się masowo mobilizować i stać intensywnie zradykalizowani, a następnie obalić - a przynajmniej pokonać - władzę państwa. W takiej sytuacji przywództwo polityczne jest często albo wzywane przez obce mocarstwa do ustąpienia (jak było np. w przypadku Mubaraka w Egipcie), albo do ucieczki „z własnej woli” (jak było np. w Argentynie), w celu zapobieżenia wybuchowi prawdziwej rewolucji. Tak więc, chociaż strategia ta powoduje ogromne ryzyko, to jest ona często stosowana, ponieważ zawiera również możliwą szansę „sukcesu”: takiego, że państwu może udać się zniszczyć wolę narodu do stawiania oporu i uda się go podporządkować woli państwa, a tym samym zmusić do zgody na nowe warunki społecznego ludobójstwa.

Społeczne ludobójstwo jest powolnym, długotrwałym i stopniowym procesem. Jego skutki są odczuwalne najpierw przez dzieci, ponieważ są one tymi, którzy potrzebują opieki zdrowotnej i usług społecznych bardziej niż inni. Są pozostawione głodne i bez możliwości pójścia do szkoły lub pracy. Są "zapomniane" przez społeczeństwo i jako takie głęboko cierpią. Reperkusje przenikają całe społeczeństwo. Bogaci stają się bogatsi, a biedni biedniejsi, podczas gdy klasa średnia jest wchłaniana do warstwy ubóstwa.

Bogaci stają się bogatsi, ponieważ przez kryzysy gospodarcze konsolidują swoje interesy i korzystają z ulg podatkowych oraz zachęt finansowych ze strony państwa (a także często z bezpośredniego dofinansowania - bailoutów), rzekomo w celu zwiększenia kapitału prywatnego i produkcji. Ten aspekt "oszczędności fiskalnych" odbywa się w szerszym kontekście czegoś, co jest nazywane "Strukturalnym dostosowaniem".

Termin ten odnosi się do pożyczek z Banku Światowego i MFW, które rozpoczęły się w latach 1970 i na początku lat 1980 w ramach programu pożyczek dla Trzeciego Świata w czasie kryzysu zadłużenia połowy lat 80-tych. W ramach "Programów Dostosowania Strukturalnego" (SAP - Structural Adjustment Programs) każdy naród chcący wziąć pożyczkę z Banku Światowego i MFW musiał podpisać warunki "strukturalnego dostosowania" (SAP), które określały długą listę "uwarunkowań" pożyczki. Warunki te zawierały głównie "fiskalne działania oszczędnościowe" - cięcia wydatków socjalnych i podnoszenie podatków - ale także szereg innych środków: liberalizację rynków (eliminację wszelkich barier handlowych, dotacji, ceł, itp.), rzekomo w celu zachęcania do zagranicznych inwestycji, które teoretycznie miały zwiększyć dochody państwa na spłatę zadłużenia i ożywienie gospodarki; prywatyzację wszystkich państwowych gałęzi przemysłu w celu obniżenia wydatków państwa i zachęcenia do zagranicznych inwestycji bezpośrednich (FDI - foreign direct investment), co również - teoretycznie - miało stworzyć przychody i zmniejszyć zadłużenie; dewaluację waluty (dzięki czemu zagraniczny kapitał dolarowy mógł kupować więcej za mniej) ponownie pod egidą wspierania inwestycji poprzez umożliwienie zagranicznym korporacjom tańszego zakupu krajowych aktywów.

Jednak efekty tych "programów dostosowania strukturalnego" były dewastujące. Liberalizacja rynku eliminowała subsydia i ochronę, jakie były desperacko potrzebne, aby te "rozwijające się" narody mogły konkurować z uprzemysłowionymi mocarstwami Ameryki i Europy (które w pokrętnej ironii mocno subsydiują własne rolnictwo w celu uczynienia jego produktów tańszymi na rynkach zagranicznych). Na przykład, mały kraj w Afryce, silnie uzależniony od eksportu pojedynczego produktu rolnego silnie subsydiował ten towar, (co utrzymywało jego niską cenę i tym samym zwiększało popyt na niego na zagranicznych rynkach). Następnie kraj taki otrzymywał polecenie z MFW i Banku Światowego, aby wyeliminować tę dotację. Efekt był taki, że zagraniczny import produktów rolnych, na przykład ze Stanów Zjednoczonych lub Europy, był tańszy nie tylko na rynku międzynarodowym, ale również na narodowym rynku krajowym tego państwa. Tak więc, zboże z Ameryki było tańsze niż uprawa z rodzimych pól. Efekt w tym coraz bardziej ubogim kraju był taki, że stawał się on uzależniony od importu żywności i produktów rolnych (jak również innych towarów) z zagranicy, podczas gdy krajowy przemysł cierpiał i był wykupywany przez zagraniczne korporacje, zwiększając ubóstwo, ponieważ wiele z tych państw jest w dużym stopniu uzależnionych od swoich sektorów rolnych, będąc często nadal w dużym stopniu w wielu aspektach społeczeństwami wiejskimi. To przyspiesza proces urbanizacji i biedy na obszarach miejskich, wraz z ludźmi opuszczającymi wieś i udającymi się do miast w poszukiwaniu pracy, której tam w ogóle nie ma.

Prywatyzacja, ze swej strony, eliminuje państwowe gałęzie przemysłu, które w wielu krajach rozwijających się, po II wojnie światowej, były głównymi pracodawcami społeczeństwa. Efektem więc jest masowe bezrobocie. Wówczas zagraniczne międzynarodowe korporacje - w dużej mierze amerykańskie i europejskie - wykupują przemysł krajowy, często wchodząc we współpracę z dominującymi krajowymi przedsiębiorstwami i bankami, tworząc krajowe oddziały własnych spółek macierzystych i konsolidując we własnych rękach rynek i przemysł w danym państwie. Tak więc rezultatem jest wzmocnienie krajowej elity i utrwalenie oligarchii. Bogaci stają się jeszcze bogatsi, korzystając ze współpracy i integracji z międzynarodowym systemem gospodarczym i coraz bardziej opierają się na państwie dla ochrony swoich interesów przed masami.

Dewaluacja lokalnej waluty powoduje, że krajowe towary i inwestycje są tańsze dla zagranicznych międzynarodowych korporacji i banków oraz jednocześnie, że lokalne społeczeństwo za więcej pieniędzy może kupić mniej produktów niż wcześniej. Nazywa się to inflacją, która jest szczególnie brutalna w odniesieniu do zakupów żywności i paliw. Populacja, której płace są zamrożone (jako wymóg "oszczędności fiskalnych"), a dochody (tych, którzy mają jeszcze dochody) nie dostosowują się do rosnącej inflacji, zarabia te same kwoty w dolarach, mimo że dolar jest wart dużo mniej niż wcześniej. Powoduje to, że dochody starczają na zakup znacznie mniejszej ilości dóbr niż kiedyś, zwiększając ubóstwo społeczeństwa.

Oto "Strukturalne dostosowanie". Oto "oszczędności fiskalne".

Oto społeczne ludobójstwo.


Andrew Gavin Marshall

Global Research
Ampedstatus.com

Tłumaczenie: davidoski


free counters


niedziela, 17 lipca 2011

Problemy gospodarcze świata wciąż nie rozwiązane


Rynek znajduje się tam gdzie jest obecnie, ponieważ rząd tak chce. Giełda przez pewien czas trzymała się, ale zyski już maleją. Wall Street od wielu lat jest w pełni świadome tego, co się dzieje. Po prostu nic nie mówią i prą do przodu ze swoim planem.

Nie ma wielu specjalistów, którzy by sądzili, że ​​nie będzie przedłużenia krótkoterminowego limitu zadłużenia do 16,7 biliona dolarów. Nie wierzą, aby bankructwo Stanów Zjednoczonych było możliwe. To mówi nam, że podwyższenie limitu zadłużenia zostało już w co najmniej 80% zdyskontowane na rynku. Po zatwierdzeniu przez Kongres, zdarzenie to nie powinno spowodować szczególnego rajdu na giełdzie. Rozszerzenie działań wojennych na Bliskim Wschodzie może wywrzeć dalszą presję na rynki. Wytworzonego zostanie znacznie mniej długu niż w przeszłości, co wymusi zmianę polityki fiskalnej. Spowolni to jeszcze bardziej gospodarkę, która już teraz nie może ustać na własnych. W rzeczywistości, bez 850 miliardów dolarów monetarnego bodźca stymulacyjnego gospodarka z całą pewnością popadnie w ujemny wzrost PKB. Jeśli gospodarka ma pozostać we wzroście, Fed będzie musiał wytworzyć fundusze dla finansowania zadłużenia Skarbu Państwa oraz agencji rządowych i kupić jeszcze więcej toksycznych śmieci (toksycznych instrumentów finansowych). Obecnie Fed jest już właścicielem prawie 1 biliona tych toksycznych aktywów, których prawdziwej wartości nie da się ustalić, a przy tym dotuje jeszcze gospodarkę. Jeżeli to wszystko zostanie wstrzymane, gospodarka upadnie, podobnie jak zyski i cały rynek wraz z tym. Jak dobrze wiadomo rządowe, prywatne i korporacyjne długi są przytłaczające, co oznacza, że ​​próba ich spłacenia zajmie wiele lat. W zasadzie nie sądzimy, aby kiedykolwiek zostały one spłacone. Spodziewamy się serii wojen lub trzeciej wojny światowej, co może doprowadzić do porozumień pomiędzy wieloma narodami w kwestii zadłużenia, lub w przypadku braku wojny nastąpi dewaluacja walut, przewartościowanie i wielostronne częściowe lub całkowite bankructwo.

Program QE2 trwał rok, a bezrobocie nie poprawiło się ani o jotę, mimo bodźca stymulacyjnego 2 i wpompowania w system 862 miliardów dolarów. Rynek nieruchomości nie poprawi się w najbliższym czasie, w tym rynek nieruchomości komercyjnych - obydwa te rynki pozostaną w stanie agonalnym przez wiele lat. Na koniec bieżącego roku liczba domów wystawionych na sprzedaż może osiągnąć 3 do 3,5 mln. Rząd nie zrobił praktycznie nic, aby stworzyć dużą liczbę miejsc pracy. W tym samym czasie Kongres pozwala międzynarodowym korporacjom trzymać zyski w zagranicznych rajach podatkowych. Jednocześnie w wyniku wolnego handlu, globalizacji, offshoringu i outsourcingu własny rynek pracy jest pogrążany. Nie ma żadnych starań, aby ten proces zatrzymać. W ciągu 11 lat straciliśmy 11,7 miliona miejsc pracy i 440 000 przedsiębiorstw, które przeniosły się za granicę. Pytamy, dlaczego ani Prezydent ani Kongres nie zaczną od tego właśnie? Albo dlaczego nie zmuszą do wyjazdu z kraju 30 milionów nielegalnych imigrantów? Administracja jest bardziej zainteresowana sprzedażą 30 000 sztuk broni kartelom narkotykowym. Bezrobocie wynosi 22,6% i rząd musi przestać kłamać na temat tej liczby. Rząd chce obecnie zmienić definicję inflacji CPI, aby mógł produkować jeszcze bardziej fikcyjne dane. Nie martw się, my zawsze będziemy mieli dane prawdziwe.

Jak w takich okolicznościach konsumenci mają zwiększyć swoje zadłużenie i więcej wydawać? Po prostu nie są w stanie i to się wkrótce objawi jako spadek udziału konsumpcji w PKB, który ponownie uderzy o wartość 69% na drodze do długoterminowej średniej 64%. Stosunek długu gospodarstw domowych do ich dochodów spadł z 130% do 150%, ale czy przy wysokim bezrobociu wróci do poziomu 75%, istniejącego w ostatnich 25 latach XX wieku? Pęd spycha ten poziom tylko w jednym kierunku - w dół.

Nie jesteśmy jedynym krajem z takimi problemami, wystarczy spojrzeć na Anglię i Europę - siedzą w tej samej łodzi. Co więcej, kondycja finansowa tych krajów cały czas się pogarsza. W Azji, Japonia próbuje odbudować się po straszliwych zniszczeniach, a Chiny i inne państwa podnoszą stopy procentowe i rezerwy obowiązkowe banków w celu zwalczenia inflacji.

Porozumienie w sprawie krótkoterminowego podniesienia limitu zadłużenia nie będzie zawierało żadnych znaczących cięć budżetowych. Zwiększy tylko stos i tak już olbrzymiego długu. I zwiększać będzie do czasu, aż system upadnie. Dla przekupionych polityków i oligarchów zza kurtyny pociągających za wszystkie sznurki to tylko kolejna gra w celu kontrolowania społeczeństwa i jego zniewolenie. Ludzie już teraz są tak zniewoleni, że domagają się rozszerzenia długu i QE3. Nie obchodzi ich, jaki jest tego koszt - nie chcą po prostu, aby muzyka przestała grać. Podobnie jak w Grecji, gdyby chcieli, mogliby wyrzucić z rządu obie partie, ale to nie nastąpi bez rewolucji. By oszukać ludzi rząd przedstawi 10-letni plan obniżenia deficytu - plan ten niewiele znaczy. Trochę wyższe podatki dla bogatych i więcej chleba i igrzysk dla ludu. Następny Kongres nie będzie czuł się zobowiązany do przestrzegania przepisów - ominie je lub przegłosuje przepisy omijające dotychczasowe. W rzeczywistości to tylko polityczne pozowanie i teatrzyk.

Niskie oprocentowanie kredytów hipotecznych wciąż nie jest w stanie skłonić wielu ludzi do kupna domu. Większość kupujących to spekulanci - wielu z nich płaci gotówką i wynajmuje kupione mieszkania. Miliony domów oferowane na sprzedaż przez pożyczkodawców nie są sprzedawane. Jakoś nigdy liczba tych domów nie jest wymieniona w mediach głównego nurtu. Opowiada ona znaczną część całej historii. Ameryka została przesadnie rozbudowana i miną lata, aby usunąć zapasy niesprzedanych domów - deweloperzy budowali 550.000 nowych domów rocznie. Oznacza to niższe ceny i lata niedoborów płynności. Bańka na rynku nieruchomości jest nadal w stanie likwidacji i tak długo, jak jest w toku, nie będzie ożywienia gospodarczego w Stanach Zjednoczonych. Produkcja w dużej części została przeniesiona za granicę, więc kto będzie tworzyć miejsca pracy i dobrobyt, jeśli rynek mieszkaniowy i produkcja dogorywa? To na pewno nie będą usługi, które zapewniają 10,00 dolarów wynagrodzenia na godzinę. Utracone miejsca pracy zapewniały 30,00 dolarów za godzinę. Taktyka podjęta przez Kongres USA i ponadnarodowe korporacje doprowadzą do zniszczenia Ameryki jako wiodącego narodu świata. Wszystko czego ci ludzie dokonali to wzbogacenie siebie i zdradzenie własnych rodaków.

Większość banków jest niewypłacalna, a rząd podjął świadomą decyzję znacjonalizowania rynku nieruchomości. Sądzimy, że decyzja ta została podjęta dziesięć lub więcej lat temu, kiedy przewidywaliśmy, że taki będzie tego wynik. Jeśli rząd jest właścicielem wszystkich domów, jedynymi ludźmi, którzy mogą je wynająć są ci, którzy robią to, co rząd im mówi - czyli gdzie będziesz mieszkać i gdzie będziesz pracować. Pasuje to doskonale do faszystowskiej filozofii politycznej i gospodarczej rządu.

Robimy duże postępy w informowaniu opinii publicznej Stanów Zjednoczonych i świata o tym, co naprawdę się dzieje, ale wciąż co najmniej 50% społeczeństwa nie ma jeszcze na ten temat żadnej wiedzy. Są głęboko zadłużeni i psychicznie wyniszczeni przez utratę wartości swoich nieruchomości. Nie mają zapasów żywności, filtrów do wody i środków do obrony swoich rodzin. Nie mają złota i srebra do przeprowadzenia ich przez trudne czasy. Przez lata propaganda Wall Street i rządu przeciwko złotu i srebru pozostawiła ich w najlepszym razie zagubionych w tym temacie. Są całkowicie niezabezpieczeni i narażeni na popadnięcie w poważne tarapaty.

Ponownie udało nam się przewidzieć zeszłotygodniowe ruchy cen złota i srebra. Złoto wzrosło o prawie 60,00 dolarów, około 6% w porównaniu do euro i prawie 4% w dolarach. W wielu krajach rośnie oprocentowanie obligacji skarbowych i jak już mówiliśmy od 1967 roku, jest to zapowiedzią wyższych cen złota. Oprocentowanie na całym świecie jest na rekordowo niskim poziomie, co oznacza, że ​​jedynym kierunkiem jaki może obrać jest kierunek w górę. Co gorsza, dług rośnie wszędzie i to nie z innego powodu niż to, że jest tani. Jeśli do długów dodasz brak zaufania z powodu pustych walut, otrzymujesz receptę na poważne problemy teraz i w przyszłości. W miarę upływu czasu coraz więcej inwestorów będzie chciało złota, co oznacza, że złoto i srebro będzie beneficjentem porzucania walut.

Inwestorzy są zaniepokojeni, ponieważ wszystko, co rząd robi okazuje się porażką. Pieniądze oparte na długu zawsze były przepisem na katastrofę. Jedynie euro ma około 5% oparcia na złocie, w dół z 15% dziesięć lat temu. W efekcie tego wszystkie waluty straciły na wartości średnio ponad 20% rocznie w stosunku do srebra i złota. Oznacza to, że są tacy, którzy po prostu nie chcą pustego papieru, jeśli mogą go uniknąć. W ciągu ostatnich dziesięciu lat 60% długu USA został dodane do 97% utraty wartości dolara od 15 sierpnia 1971 (porzucenie standardu złota przez USA). Ostatnio widzieliśmy zdegradowanie ratingów długu wielu państw, co powinno mieć miejsce lata temu. Dlaczego teraz nagle wszystkie agencje ratingowe zrobiły to w tym samym momencie? Dzieje się tak ponieważ ci z Wall Street i z Fedu chcą, aby inwestorzy zwrócili swoją uwagę na problemy innych narodów, a nie Ameryki, które są 100 razy gorsze niż Grecji i pięciu innych państw europejskich.

Nie zapominaj, że agencje ratingowe są kontrolowane przez Wall Street, wystarczy spojrzeć na ich umyślnie niewłaściwe ratingi instrumentów CDO i MBS. To powinno być wystarczającym dowodem. Niedawno Niemcy odmówiły akceptowania ich ratingów. Stwierdzili, że są fałszywe i politycznie opłacone. Sytuacja zadłużenia sześciu państw europejskich jest poważna i stanie się jeszcze gorsza, ponieważ coraz więcej funduszy będzie potrzebnych na spłatę odsetek bankierom. Rynkowe procentowanie obligacji tych państw wzrosło i będzie dalej rosnąć, do momentu aż zniszczy te państwa oraz najpewniej również państwa je kredytujące oraz MFW. Opóźnianie nieuniknionego jest bardzo niebezpieczną polityką, która w końcu okaże się zabójcza dla wszystkich. Jeśli te państwa, które mają kłopoty, nie mogą zaciągać pożyczek, nie mogą też uzyskać ożywienia gospodarczego. Rządowe programy oszczędnościowe eliminują miejsca pracy i zmniejszają dochód rządu z podatków. Następnie ofiary tego procesu potrzebują więcej kredytów, co ostatecznie powoduje upadek, taki jak widzieliśmy w Argentynie pod koniec lat 1990. Kraje te nie mogą zdewaluować swojego zadłużenia, ponieważ są uwięzione w euro i jedynym dla nich sposobem wyjścia z kryzysu jest zbankrutowanie, opuszczenie euro i przywrócenie swoich walut narodowych. Oligarchowie w Waszyngtonie chcą upadku euro, aby dolar pozostał walutą rezerwową świata. Jest to wojna walutowa wspomagana przez agencje ratingowe, które są całkowicie zależne od Wall Street.

W jaki sposób 11-milionowy naród, taki jak Grecja, może spłacić 675 miliardów dolarów? Oczywiście nie może, więc widzimy operację niszczenia Grecji, pięciu innych narodów i ostatecznie euro. Kluczowym czynnikiem upadku słabszych członków strefy euro jest to, że nie mogą oni zdewaluować swojej waluty i dlatego muszą wyjść z euro. W przeciwnym razie pozostaną w niewoli przez następne 50 lub więcej lat. USA, z drugiej strony, może podnieść swój limit zadłużenia, członkowie strefy euro nie mogą tego zrobić. I właśnie to Stany Zjednoczone robią od 2000 roku poprzez tworzenie pieniądza i kredytu. Odbiciem tego procesu w kategoriach dolara jest wzrost ceny złota z 260 dolarów do 1577 dolarów i srebra z 3,50 dolara do 50,00 dolarów. To mówi wszystko. Dziś jest jeszcze gorzej, bo USA pożycza połowę pieniędzy, które wydaje. W ciągu ostatnich trzech lat dług Stanów Zjednoczonych wzrósł trzykrotnie - o 1,5 biliona dolarów rocznie. W obecnych okolicznościach ten scenariusz musi się pogarszać, ponieważ dla samego tylko utrzymania tego długu coraz więcej pieniędzy i kredytu musi być pompowane do systemu. Widzieliśmy właśnie jak programy stymulacji monetarnej 1 i 2 oraz QE 1 i 2, łącznie prawie 5 bilionów dolarów wydatków, przyniosły jedynie dwa, sześć do dziewięciu miesięcy wzrostu, który wygasł zaraz po zakończeniu infuzji. QE 3 jest obecnie w trakcie i Fed będzie robił wciąż to samo. I z tym samym kiepskim rezultatem. Jeśli chodzi o gospodarkę USA - w chwili gdy iniekcja pieniądza i kredytu zostanie wstrzymana, podstawy gospodarki się rozstąpią.

Jak już wielokrotnie mówiliśmy jedynym sposób na zakończenie tego kryzysu jest zwołanie spotkania wszystkich narodów i dewaluacja, przewartościowanie walut oraz wielostronne całkowite bankructwo długu. Było to robione w przeszłości i należy to zrobić teraz. Wiemy, że problemy są dużo większe dzisiaj niż w przeszłości i depresja, która nastąpi będzie trwać pięć lub więcej lat. To jednak o wiele lepsze niż pozwolić systemowi upaść, próbując potem wszystko budować od początku i cierpieć 20 lub więcej lat depresji na całym świecie. Z powodu braku takiej decyzji kryzys pogarsza się z każdym dniem.

Światowy system finansowy został zbudowany na długu. Gdy tylko system ten wpada w kryzys - a proces ten właśnie ma miejsce - upada w całości. Europa jest początkiem tego upadku i jesteśmy przekonani, że powiązania systemowe najpierw doprowadzą do upadku Europy, a następnie Anglii, USA, a dalej w różnym stopniu reszty świata, chyba że wcześniej nastąpi spotkanie, o którym wspomnieliśmy.

USA musi działać i to działać szybko, aby doprowadzić do takiego spotkania - przynajmniej w ciągu najbliższych kilku lat. W obecnym tempie problem dolara może być przeciągany przez kilka lat, ale im dłużej będzie przeciągany, tym gorszy będzie wynik końcowy. W najbliższej perspektywie czasowej status dolara jako waluty rezerwowej świata może być utrzymany, jeśli odbędzie się spotkanie i dolar powróci do standardu złota.

Europa płonie finansowo. W Grecji codziennie odbywają się demonstracje od 200 tysięcy do 2 milionów ludzi. Cena złota w euro osiąga nowe szczyty prawie codziennie. Bankierzy i przywódcy polityczni Europy żyją urojeniami. Odmawiają spojrzenia w twarz rzeczywistości, którą stworzyli. Koniec QE 2 to niewczesny żart. Fed nie wycofał się ze spieniężania długu Skarbu Państwa. Jego bilans osiągnął kolejny rekordowy poziom 6 lipca 2011 roku. W sumie 2,854 biliona dolarów, na które składa się 1,625 biliona dolarów w obligacjach skarbowych. W tym roku to 600 mld dolarów plus 250 mld dolarów funduszy reinwestowanych w owe obligacje. Ponad rok temu przewidywaliśmy, że będzie to 900 miliardów dolarów netto. Te 850 miliardów dolarów będzie dalej inwestowane w sposób ciągły (wykup nowych obligacji za fundusze z wygasających). Ilość zapadających obligacji będzie dyktować ilość kupowanych oraz wielkość środków jaka będzie musiała zostać wytworzona, aby absorbować 80% obligacji Skarbu Państwa i stymulować gospodarkę. Jak widzisz Fed znów kłamał i przejście do QE 3 zostało wykonane cicho i płynnie. Nie ma żadnego ograniczenia tego procesu i, jak zauważyliśmy dawno temu, żadnego ograniczenia nie będzie. Nie może być, ponieważ w przypadku zatrzymania nieustannego finansowania, nastąpi kolaps. Dawno temu zwróciliśmy na to uwagę i stało się to rzeczywistością obecnie. Musimy poczekać i zobaczyć, co przyniesie 22 lipca. Czy Kongres przedstawi Prezydentowi do podpisania do 2 sierpnia krótkoterminowy plan podwyższenia limitu zadłużenia państwa? Czy prezydent ponownie obejdzie Konstytucję i użyje rozkazu wykonawczego, aby uzyskać podniesienie limitu długu? Czy nastąpi kolejne podniesienie zadłużenia w połowie października 2011? Czy zostanie użyte jeszcze więcej funduszy z emerytur, Social Security i Medicare, i czy będzie próba wprowadzenia ustawy rekwirującej prywatne emerytury, 401Ks i IRA? Nie wiemy, ale wszystko jest możliwe, ponieważ oligarchowie są w poważnych tarapatach starając się kontrolować epidemię kryzysu w Europie i pułapkę zadłużenia w Stanach Zjednoczonych. To oni stworzyli tego potwora – teraz zobaczymy czy potrafią go kontrolować. Świat finansowy Nowego Jorku i City of London nie wierzy, że system może upaść. Mamy dla nich wiadomość: może - i jest bardzo prawdopodobne, że to właśnie zrobi.

Bob Chapman

Tłumaczenie: davidoski


free counters


czwartek, 14 lipca 2011

Agresja NATO na Libię weszła w fazę rozpadu


13 lipca 2011

PressTV: - Na linii mamy połączenie z Waszyngtonem, z doktorem Websterem G. Tarpleyem, historykiem i publicystą.

Doktorze Tarpley, dziękujemy za udział w programie. Agresja na Libię wygląda na kolejną wojnę toczoną przez Zachód, w wyniku której najbardziej cierpią cywile, czyż nie?

W.G.Tarpley: - Różnicą w stosunku do innych wojen jest to, że NATO i CIA mają w Libii piechotę składającą się z ludzi Al-Kaidy, Libijskiej Islamskiej Grupy Zbrojnej i różnego rodzaju islamskich rebeliantów. Z nich zasadniczo składa się rebeliancka Libijska Rada Narodowa w Benghazi. Piechotą NATO są uzbrojeni rebelianci i będą nimi tak długo, jak długo otrzymywać będą dostawy broni z Francji. Ataki lotnicze NATO mogą zapewnić im pewne postępy, ale gdy tylko zbliżają się na odległość około 60 km od Trypolisu, napotykają silne kontrataki sił Kadafiego. Sądzę, że niewiele tam osiągną. BBC i CNBC podało, że miasto Al Qawalish przeszło właśnie w ręce Kadafiego.

Patrząc z szerszej perspektywy - znajdujemy się obecnie w przeddzień 14 lipca - francuskiego święta, rocznicy zdobycia Bastylii i to jest ogromnie niewygodna sytuacja dla Sarkozy'ego. Kto by pomyślał, że kiedy 13 marca zaczął bombardować Libię, 13 lipca Kadafi wciąż będzie u władzy. Znacznie dłużej niż w przypadku kampanii bombardowań Serbii dziesięć lat temu.

W międzyczasie Norwegia wycofała się z nalotów na Libię. Samoloty norweskie miały 10% udział w bombardowaniach - teraz są wycofywane. Holandia oświadczyła, że będzie kontynuować loty utrzymujące strefę zakazu lotów, ale nie będzie dłużej bombardować. Premier Włoch, Berlusconi, oświadczył, że żałuje całej sprawy, został zmuszony do udziału w tej wojnie i chce się z niej wycofać. Włoska opozycja, Liga Północna będzie go naciskać na wycofanie się. I w końcu tutaj, w Stanach Zjednoczonych, brakuje tylko 16 głosów w Izbie Reprezentantów do całkowitego zablokowania funduszy na finansowanie wojny w Libii - neoimperialnej eskapady przeprowadzonej przez Obamę. Przegłosowana właśnie przez Izbę poprawka Cole'a całkowicie obcina wsparcie finansowe USA dla rebeliantów - żadnych szkoleń i żadnej broni dla nich, ponieważ amerykańska opinia publiczna połapała się kim oni są - Al Kaidą.

PressTV: - Doktorze Tarpley, w którym momencie to wszystko poszło źle dla Zachodu? Z całą pewnością kraje zachodnie, w szczególności Stany Zjednoczone, rozpoczęły ten konflikt mając jakiś plan. W którym miejscu on zawiódł?

W.G.Tarpley:
- Plan sięga listopada ubiegłego roku, kiedy podpisany został tajny brytyjsko-francuski układ, aby rozpocząć bombardowanie Libii następnego roku. Plan polegał na tym, aby zaatakować, ograbić i zdewastować Libię. Libia posiada ogromne złoża ropy, ropy bardzo wysokiej jakości. Posiada także Wielką Sztuczną Rzekę - olbrzymi projekt irygacyjny Kadafiego, który jest jednym z największych rezerwuarów słodkiej wody na obszarze Afryki Północnej i Bliskiego Wschodu. To są więc dwa cele.

Plan otrzymał nazwę "Południowy Mistral" i są to bombardowania, które obserwujemy obecnie. Problem jednak w tym, że rozprzestrzeniający się kryzys w Europie spowodował, że kraje biorące udział w wojnie stają się coraz większymi bankrutami i brakuje im środków na utrzymanie machiny wojennej. Osobiście sądzę, że operacja wojskowa NATO załamie się, w wyniku czego cała wojna dobiegnie końca, ponieważ rebelianci nie są w stanie jej kontynuować bez ogromnego wsparcia wojskowego, dyplomatycznego i medialnego, jakiego udziela im imperialna koalicja NATO.

PressTV: - To wszystko na tę chwilę. Doktorze Tarpley, jak zawsze dziękujemy za Pana analizę.


http://tarpley.net/2011/07/13/july-14-bastille-day-quelle-honte/


Tłumaczenie: davidoski

free counters


wtorek, 12 lipca 2011

Obserwowanie dryfującej gospodarki


Dług rządu amerykańskiego wyniesie w tym roku około 1,5 biliona dolarów. Od 16 maja krótkoterminowe zadłużenie zostało zamrożone na poziomie około 14,3 biliona dolarów. Od początku roku do 16 maja zadłużenie fiskalne wyniosło 783 miliardy dolarów. Oznacza to, że jeśli do 2 sierpnia nie zostanie osiągnięte porozumienie potrzebnych będzie 275 miliardów dolarów. Łącznie do 30 września 2011, czyli do końca roku podatkowego, potrzebnych będzie około 700 miliardów dolarów. Fundusze te mają pochodzić z emerytur, Social Security i Medicare. W jaki sposób środki te zostaną spłacone? Nie wiemy, ale domyślamy się, że może zostać uchwalona ustawa rekwirująca prywatne emerytury, 401Ks i IRA. Drugą alternatywą jest wytworzenie przez Fed z powietrza 700 miliardów dolarów i kupienie za to długu Skarbu Państwa. Samo to, ze zwykłym finansowaniem, może łącznie osiągnąć ponad 2 biliony dolarów. Oznacza to, że będą musieli wytworzyć kolejne 850 miliardów dolarów, aby powstrzymać gospodarkę przed wpadnięciem w otchłań. Oznacza to, że wytworzone z powietrza dodatkowe fundusze netto, musiałyby wynieść blisko 3 biliony dolarów. To oznacza w efekcie mega-inflację w ciągu 2 do 3 lat. Dodatkowo oznacza to również, że stosunek amerykańskiego długu do PKB przekroczy 100% do końca roku fiskalnego 30 września 2011 roku.

Domyślamy się, że Fed może utrzymywać stopy procentowe blisko zera do czasu, aż kredytobiorcy będą mieli już dość spowodowanego tym obniżenia zysków i strat na kapitale głównym wraz z osuwającym się w dół dolarem. Minęły już cztery lata, od kiedy po raz ostatni stopa procentowa wynosiła 5,25%. Ostatecznie stopa procentowa powróci do tego poziomu i wtedy wywoła gospodarcze i finansowe zniszczenie. Możemy Cię również zapewnić, że to nie nabywcy amerykańskich obligacji spychają w dół ich oprocentowanie i podnoszą ich ceny – to Fed jest w pełni za to odpowiedzialny. Ci, którzy szukają bezpieczeństwa w niskooprocentowanych obligacjach amerykańskich pozbawiają się siły nabywczej własnych pieniędzy. W dzisiejszych czasach na rynku nie ma czegoś takiego jak bezpieczeństwo.

Są tacy, którzy sądzą, że nadszedł czas, aby rozpocząć podnoszenie stóp procentowych i że czas bodźców stymulacyjnych już minął. Przypuszczalnie mają rację, ale problem leży w tym, że gospodarka nie może stać o własnych siłach. Choć depresja deflacyjna tak czy inaczej w końcu przyjdzie, podniesienie stóp procentowych teraz oznaczałoby wybuch wielkiej wojny lub serii mniejszych.

Dla społeczeństwa amerykańskiego lub przynajmniej jego połowy, oczywiste stało się również to, że nie możemy już dalej gromadzić więcej długu i pobudzać gospodarki bodźcami stymulacyjnymi. Obawy społeczeństwa są odzwierciedlane przez wysoką inflację i ogromne bezrobocie. I obydwa te zjawiska pogarszają się z dnia na dzień. Społeczeństwo doświadcza tego już od trzech lat, dlatego łgarstwa wciskane przez prezesa Fed, Sekretarza Skarbu i Wall Street, mówiące że to, co się dzieje jest przejściowe, trafiają w próżnię.

Kolejnym wygłupem prezydenta i jego sługusów było niedawno uwolnienie zapasów paliw ze Strategicznych Rezerw Ropy Naftowej. Starczyło to jednak zaledwie na zastąpienie jednodniowej konsumpcji światowej. Miało to pokazać zatroskanie administracji tym, że Amerykanie płacą zbyt wiele za benzynę i że inflacja obcina siłę nabywczą. Ich próba zakończyła się niepowodzeniem, ale sprzedaż rezerw przyniosła nieco środków pieniężnych potrzebnych na finansowanie rosnącego deficytu. Sądzimy, że tak naprawdę o to właśnie w tym chodziło. Ten ruch miał także negatywny wpływ na surowce, złoto i srebro, przynajmniej przez kilka dni. Niepowodzenie tej finansowej i gospodarczej operacji fałszywej flagi pokazuje podstawowe słabości finansowej i gospodarczej struktury Stanów Zjednoczonych oraz siłę surowców, złota i srebra. Każdy ruch cen w dół, wywoływany przez Wall Street i banki, ​​trwa tylko kilka dni lub najwyżej tydzień, a następnie natychmiast wraca z powrotem do silnego podstawowego trendu w górę. Sądzimy, że sami oligarchowie zaczynają wątpić, czy to, co robią, będzie działać. Przykładem owego zwątpienia jest ogromne likwidowanie przez nich nagich krótkich pozycji na srebrze i złocie - coś nie obserwowanego od lat. Banki JPMorgan Chase, HSBC i inne przegrały bitwę o ceny srebra i skapitulowały, pokrywając swoje krótkie pozycje. To było wielkie wydarzenie. Oligarchowie wiedzieli, że miał być przeciwko nim ogłoszony pozew zbiorowy, na podstawie ustawy o przestępczych i skorumpowanych organizacjach (RICO), dlatego pokryli sporą część swoich krótkich pozycji, które były używane do zbijania cen srebra. Złoto zareagowało wzrostem o prawie 35.00 dolarów i zamknęło się wyżej o 32.60 dolara, natomiast srebro podskoczyło o 2.25 dolara i zamknęło się wzrostem o 1.80 dolara. Profesjonaliści wiedzą, co to znaczy. Kartel poniósł druzgocącą klęskę, i jeśli JPMorgan i HSBC przegrają w sądzie, a powinni przegrać, będzie to kosztować oligarchów dziesiątki miliardów dolarów. Pytanie, w jaki sposób zorganizują przerzucenie tych strat na społeczeństwo albo też straty będą tak duże, że JPMorgan i HSBC zbankrutują. Czas pokaże co nastąpi, ale pewnym rezultatem tego będzie zmniejszenie sztucznej kontroli cen złota i srebra na rynkach oraz niewielki, ale jednak, ruch w kierunku powrotu do wolnego rynku. Oligarchowie nie mogą sobie pozwolić na zbyt wiele tak dużych strat. Pokazuje to, że ludzie ci mogą być pokonani i że wygramy wojnę przeciwko tym przestępcom.

W ciągu ostatnich kilku lat kredytodawcy obcięli linie kredytowe, co sprawiło, że wielu Amerykanów nie ma dostępu do kredytów. Silnik, który napędzał gospodarkę przez wiele lat, tanie dostępne kredyty, został wyłączony i dostępność do kredytów stanie się trudniejsza w przyszłości. Kilka lat temu zwróciliśmy uwagę, że dostępność do kredytów zaczyna być zmniejszana, co z biegiem czasu doprowadzi do zmniejszenia konsumpcji. W ciągu dalszych lat wielu Amerykanów wypadło z systemu kredytowego, ponieważ nie mogą spełnić kredytowych lub regulacyjnych kwalifikacji do ich przyznania. To właśnie jest bezpośrednim odbiciem 22.6% bezrobocia i masowych przejęć domów przez banki. Liczba bezrobotnych jest o wiele większa niż podaje rząd, ponieważ prawdziwe dane nie oglądają światła dziennego. Statystyki rządowe zbyt szeroko definiują sektor prywatny. Dlatego zniekształcanie danych trwa nadal – podano na przykład, że w maju prywatne firmy utworzyły 83 000 miejsc pracy, ale z tego 34 000 powstało w ochronie zdrowia, opiece społecznej i edukacji, które są dotowane. Tak więc rzeczywisty wzrost ilości miejsc pracy wyniósł 49.000. Przez ostatnie 2 lata utworzono 980 000 miejsc pracy, a utracono 7.7 mln, natomiast z 8.4 miliona miejsc pracy utraconych w czasie dotychczasowej depresji inflacyjnej tylko 291.000 zostało odzyskane. Jeśli rozpatrzyć 11 lat zamiast 5, utraconych zostało 11.7 miliona miejsc pracy.

Rząd musi ożywić produkcję krajową, ponieważ inne narody celowo dewaluują swoje waluty i płacą pracownikom niewolnicze wynagrodzenia. Jedyną rzeczą, która może to zmienić jest wprowadzenie ceł na towary i usługi.

Zaostrzone standardy udzielania kredytów i ogromne bezrobocie powstrzymują ludzi od zakupu domów, wystawianych na sprzedaż w ogromnych ilościach w wyniku monstrualnej ilości przejęć przez banki. Jak tu mówić o kupnie domu, kiedy bezrobotny nie może otworzyć konta w banku ani mieć własnej karty kredytowej lub debetowej. Kolejną przyczyną problemu jest to, że konsumenci mają po prostu zbyt duże długi, mimo że zaległości w spłatach spadły o 30% w ciągu ostatnich dwóch lat. Ci, którzy mają pracę radzą sobie jeszcze dobrze, ale utrzymująca się wysoka inflacja zjada ich możliwości konsumowania.

To czego Ameryka obecnie doświadcza to płaska gospodarka w trendzie bocznym. Kiedy kryzys kredytowy się zaczął, realny wzrost PKB spadł o 4%, wobec 25% na początku lat 30-tych. Czy ktoś sobie wyobraża, gdzie byłaby gospodarka gdyby nie ratowanie sektora finansowego, administracji i w mniejszym stopniu samej gospodarki? Mówimy o około 5 bilionach dolarów, o których wiemy, że zostały użyte w tym celu. Gdyby odjąć od tego zasiłki dla bezrobotnych, bony żywnościowe, Medicaid i inne usługi socjalne, dziś bylibyśmy w tym samym miejscu, w którym byliśmy w 1930 roku. Już od blisko 5 lat nie ma żadnego ożywienia gospodarczego. Nawet Wielki Kryzys miał ożywienie gospodarcze pomiędzy 1933 i 1934 rokiem. Może nie być III wojny światowej na horyzoncie, ale na pewno mamy wiele wiecznych wojen toczonych w imię wiecznego pokoju. Dziś pretekstem do wszczynania wojen są terroryści i państwa zbójeckie - wymówki, aby oligarchowie mogli toczyć więcej wojen dla własnych korzyści.

Śmiech wzbudzają w nas znani ekonomiści, którzy nadal beczą o tym, że bezrobocie w 1930 roku wynosiło 25%, a obecnie zaledwie 9,1%. W roku 1930 bezrobocie U3 wynosiło 25,2%, a U6 37,6%. Obecnie bezrobocie U3 wynosi 9,1%, natomiast U6 16,3%, jednak jeśli wyodrębnić wskaźnik urodzeń i śmierci wynosi ono 22,6%. W latach 30-tych były dwa ożywienia gospodarcze, i obydwa zostały przerwane. W ciągu ostatnich kilku lat widzieliśmy nieznaczne odbicie - w rzeczywistości niewielkie osiągnięcie jak na 4,3 biliona wydanych na to dolarów. Nawet tak zwani konserwatywni ekonomiści używają podawanych przez rząd fałszywych statystyk, które wiedzą, że są zupełną fikcją. Jak mogą oni w takiej sytuacji liczyć na udzielenie przez siebie prawidłowych odpowiedzi na przyszłe problemy gospodarcze i finansowe? Ponadto większość z nich nie uwzględnia geopolityki, co poważnie utrudnia im prognozy. Zgodnie z tym założeniem ci, którzy oczekują spadku cen surowców angażują się w myślenie życzeniowe. Nie tylko widzimy ogień, susze i powodzie, ale także geopolityczne dyslokacje i ucieczkę z giełd i rynków w kierunku bezpieczeństwa surowców, złota i srebra. To się w żadnym wypadku nie skończy w najbliższym czasie.

Ekonomiści wciąż widzą możliwość ożywienia gospodarczego bez nakładania ceł – ożywienie to jednak zawsze im się wymyka. Od kilku lat pracownicy pracują na maksimum swoich możliwości i wciąż muszą konkurować z rynkami wschodzącymi ze względu na niemal zerowe stopy procentowe. Pracodawcy stojąc w obliczu wyboru zatrudnienia większej liczby pracowników wybierają opcję przeniesienia produkcji za granicę. Tego rodzaju postawy pracodawców przypieczętowują los Amerykanów.

Jak widać, korporacyjna Ameryka utraciła swój kierunek. Korporacje stały się potworami internacjonalizmu, biorącymi udział w niszczeniu Stanów Zjednoczonych i ich światowej waluty rezerwowej, dolara. Kulturą korporacyjnej Ameryki jest zdecydowane skorumpowane dążenie rządu amerykańskiego do wdrożenia korporacyjnego faszyzmu, przypominającego Niemcy i Włochy lat 30-tych, które były próbą generalną dla dzisiejszego rządu.

Problemem dzisiejszego świata jest dług - jego nadmiar. Korporacje amerykańskie, zwłaszcza Wall Street, uważają, że ​​tworzenie długu może trwać w nieskończoność, dzięki czemu będą mogły dalej łupić społeczeństwo. Gospodarka Stanów Zjednoczonych wykonuje powolne zanurzenie, ale korporacje to nie obchodzi, ponieważ ich zdaniem, staną się częścią Nowego Porządku Światowego. Nie rozumieją, że utkwili w procesie łupienia społeczeństwa. Co gorsza, całe lub prawie całe złoto należące do obywateli amerykańskich zniknęło. Amerykański dolar jest podobny do wielu innych pustych walut. Ludzie pytają nas często, w jakiej walucie powinni trzymać środki - odpowiedź jest prosta: w żadnej, z wyjątkiem pieniędzy potrzebnych na bieżące wydatki. Właściwe informacje są dostępne dla wszystkich - wszystkie waluty tracą na wartości w stosunku do złota i srebra od 11 lat z rzędu. Czego innego można się jednak spodziewać, kiedy deficyt wszystkich krajów rośnie z roku na rok? I dlatego niemal wszystkie rządy są w pułapce. Muszą kontynuować tworzenie pieniądza i kredytu, albo ich gospodarki się załamią. Problemy nadal nie odeszły: Grecja, pięć innych krajów-bankrutów, euro i UE. Europejski system bankowy wciąż stoi nad przepaścią.

W rezultacie inwestorzy nadal uciekają do złota i srebra, choć w małych ilościach. Wszystkie inwestycje w złoto i srebro stanowią jedynie 0,8% inwestycji Amerykanów. Jakie będą ceny tych kruszców, gdy 15% Amerykanów się w nie zaangażuje, podobnie jak to było w latach 80-tych? Sukces złota i srebra jest bezpośrednim odzwierciedleniem monetarnej rozrzutności i dewaluacji dolara. W ciągu ostatnich 2,5 roku złoto przejęło status jedynej prawdziwej waluty. Dolar może ten status odzyskać jedynie poprzez ponowne oparcie na złocie. Po ostatniej przestępczej korekcie na złocie, srebrze i surowcach, w ciągu zaledwie trzech dni, dokładnie tak jak przewidywaliśmy, straty zostały odzyskane. Kartel zbijający ceny traci moc, a wkrótce odejdzie w niebyt. Niebawem wszyscy będziemy oglądać nowe szczyty.

Pytanie brzmi: dlaczego rząd i Fed nie stara się rozwiązać problemu sytuacji gospodarczej? Odpowiedź brzmi: nie mają zamiaru tego zrobić, ponieważ chcą gospodarczo i finansowo powalić społeczeństwo na kolana, aby mogli ustanowić Rząd Światowy. Mamy jednak dla nich wiadomość: tym razem przegrają i stracą wszystko. Tak, nastąpi wielka wojna lub seria wojen, nie uciekniemy od tego. Ci kryminaliści nie poddadzą się bez walki i będzie to bardzo brutalna walka.

Sytuacja w Grecji, którą jest gwałt i grabież kraju przez bankierów, to zaledwie przedsmak tego, co banki zamierzają zrobić we wszystkich pozostałych krajach.

Weszliśmy w okres zmierzchu narodu amerykańskiego - nigdy dotąd nie byliśmy tak przytłoczeni służalczą niekompetencją Kongresu i świty jego biurokratów. Nazywamy ich zespołem A i B. Z każdą zmianą administracji zmieniają się jej członkowie, ale ich staż pracy utrzymuje się długotrwale od wielu lat. Reprezentują oni nie Ciebie, ale swoich władców, którzy kontrolują ich zza kulis. Członkowie Kongresu są tylko marionetkami - wypełniają polecenia i robią to co jakiś czas w innym przebraniu, abyś myślał, że zaszła zmiana (wybory) . Wielu z tych sługusów pochodzi z ośrodków akademickich i choć niektórzy z nich sprawiają wrażenie inteligentnych, nigdy nie skazili swego życia oryginalną myślą, nie przepracowali też ani jednego dnia w realnym świecie biznesu. Wszyscy są uczniami Johna Maynarda Keynesa i jego korporacyjnej filozofii faszystowskiej. Czy to zatem dziwne, że nasz naród znajduje się stanie, w jakim się znajduje?

Są to ci sami geniusze, którzy spowodowali ogromny wzrost podaży pieniądza i kredytu zaczynając go 11 lat temu, po to aby na koniec wprowadzić QE1 i QE2 oraz bodźce stymulacyjne 1 i 2, które służyły tylko i wyłącznie ratowaniu sektora finansowego przed niewypłacalnością i skorumpowanego rządu przed upadłością - obydwa te procesy rozpadu są nadal w toku. Wall Street i banki otrzymały olbrzymie ilości pieniędzy zapewnionych przez obywateli amerykańskich, których życiowe oszczędności zostały skonfiskowane. Banki pożyczają pieniądze od Fedu na blisko zero procent i inwestują je w wysoko zwrotne derywaty i spekulacje na całkowicie ustawionych i zmanipulowanych rynkach. Do jakiego stopnia ta gra jest sfałszowana przez Wall Street widać dzięki faktowi, że wiele dużych firm od wielu miesięcy nie notuje ani jednego dnia straty na giełdzie. Normalnie to niemożliwe, chyba że gra jest sfałszowana. I tak właśnie jest - dla korzyści korporacji należących do oligarchów. Te centra zysków są tworzone w celu wyrównania ogromnych strat poniesionych przez nich na złych kredytach, hipotekach i innych spekulacjach. Banki przeciętnie były wylewarowane w stosunku 70 do 1. Obecnie jest 20 do 40 do jednego, w porównaniu do standardowego lewarowania na poziomie 9 do 1. W rezultacie rząd patrzy jak jedynie 20% jego oferty długu jest kupowane przez Amerykanów i zagranicę. Reszta jest kupowana przez Rezerwę Federalną, która w większości dla zaspokojenia tych potrzeb tworzy pieniądze i kredyt z powietrza.

Wszyscy wiemy, że koncepcja tworzenia pieniądza i kredytu dla rozwiązania problemów gospodarczych, nie zadziałała w 1930 roku i nie będzie działać również obecnie. Ci, którzy wierzą, że będzie działać, są głupcami lub kierują się własnym interesem. Twórcy takiej polityki również doskonale wiedzą, że nie będzie ona działać, ale czy istnieje lepszy sposób na powalenie Ameryki finansowo i gospodarczo na kolana? W efekcie, QE3 lub podobny program o zbliżonej nazwie, będzie nadal implementowany i ostatecznie ujawnione zostanie, że program taki istnieje. Wielkość QE3 wyniesie przypuszczalnie około 2.3 biliona dolarów dodatkowych pieniędzy i kredytu wpompowanych do systemu po to, aby mógł on działać dopóki panowie wszechświata nie rozpętają nowej wojny i będą gotowi, aby wyciągnąć wtyczkę. Jest to bardzo niebezpieczna dla oligarchów gra, ponieważ jeśli społeczeństwo odkryje, co oni robią - stracą wszystko. Teraz rozumiesz, dlaczego alternatywne Talk Radio i Internet są tak bardzo ważne.

Jak zostaliśmy poinformowani przez nielegalnego imigranta rezydującego w Białym Domu, dług tak naprawdę nie jest długiem i niemożliwe jest, aby Stany Zjednoczone zbankrutowały. Tak, a świnie potrafią latać. To, co możemy dostrzec w owej sadze o podniesieniu limitu długu jest powtórzeniem reformy podatkowej z 1986 roku. Ten pomysł Ronalda Reagana zniszczył 8 milionów amerykańskich milionerów, doprowadzając ich do ruiny. Reforma zmieniła zasady dotyczące odpisów inwestycji, bez wprowadzenia podobnych uregulowań w kwestii zadłużenia. Wprowadzone cięcia prawdopodobnie dotyczyć będą Social Security i Medicare, dwóch programów za które zapłacili Amerykanie. Chodzi o to, aby zagłodzić starców i upewnić się, że odejdą tak szybko jak to możliwe, ponieważ według oligarchów są po prostu niepotrzebnymi darmozjadami. Stany Zjednoczone maszerują wprost nad krawędź klifu, z 60% populacji żyjącej w całkowitej niewiedzy - nie mającej pojęcia, jakie czekają ich problemy. Miejmy nadzieję, że uda się ich obudzić.

Bob Chapman

Tłumaczenie: davidoski



free counters


sobota, 2 lipca 2011

Upadek narodów spowodowany przez bankierów


Departament Skarbu Stanów Zjednoczonych pożyczył i już wydał około 100 miliardów dolarów z federalnych kont emerytalnych. Jeżeli do 2 sierpnia nie zostanie przez Kongres przegłosowane podwyższenie limitu długu, rząd prawdopodobnie pożyczy z tych funduszy od 250 do 300 miliardów dolarów. Departament Skarbu nie płaci od tego długu praktycznie żadnych odsetek. Oprocentowanie 3-miesięcznych obligacji skarbowych wynosi obecnie zero procent. Nasze pytanie brzmi: skąd Departament Skarbu wyczaruje pieniądze na spłatę zobowiązań względem funduszy emerytalnych? Co się stanie, jeśli 2 sierpnia przepisy dotyczące podniesienia limitu długu nie zostaną przegłosowane? Czy to się będzie ciągnąć w nieskończoność? Będziemy cię informować o dalszym rozwoju wypadków.

Obecna sytuacja dotycząca stanu ożywienia gospodarczego w USA przekształciła się z niepewnej w ponurą i jak przewidywaliśmy rok temu, jest bardzo prawdopodobne, że zostaniemy potraktowani QE3 - czymś czego naprawdę nikt nie chce, ale jak powiedzieliśmy wcześniej, jest ono nieuniknione. Fed i jego władcy - właściciele banków członkowskich systemu Rezerwy Federalnej - wiedzą, że obecne podejście nie działa i jest tylko kwestią czasu, kiedy w wyniku ich polityki, potrzebne będą dalsze bodźce monetarne, co doprowadzi do jeszcze większego wzrostu inflacji.

Z powodu obecnego stanu rzeczy, prezes Fed Bernanke robi jedno wystąpienie telewizyjne po drugim. Za każdym razem zostaje przemaglowany, tak że nie lubi już odbioru publicznego w ogóle. I nie powinien, ponieważ coraz więcej obserwatorów dostrzega, że dwa luzowania ilościowe (QE) nie poskutkowały. Kosztowały co najmniej 3.6 biliona dolarów funduszy wytworzonych z powietrza i wszystko co osiągnęły to przedłużenie agonii. Polityka ta spowodowała jednocześnie wzrost inflacji. Czego można się jednak spodziewać, kiedy deficyt osiąga astronomiczne poziomy, a Fed musi kupować 1.6 biliona dolarów obligacji skarbowych. Znaczna część tego długu jest używana do prowadzenia nieustającej wojny w imię nieustającego pokoju. W trakcie tego procesu Prezydent ominął Konstytucję oraz świadomie tłumi wolności obywatelskie Amerykanów. Nie ma już podziału władzy, lecz faktyczna dyktatura kupiona i opłacona przez Wall Street i banki.

Powinieneś sobie uzmysłowić, że Twoi władcy w rządzie i ci którzy ich kontrolują, są bezczelnie i arogancko przekonani, że wiedzą lepiej niż ty sam, co jest dla ciebie dobre. Dlatego, gdy do Ciebie mówią ich odpowiedzi ociekają zniżaniem się - jakby chcieli powiedzieć: "Jak śmiesz kwestionować, to co ci mówimy?". Prezes Fed, Bernanke, jest doskonałym tego przykładem. On i jego poprzednicy stworzyli fałszywą ekonomię opartą na nieustannym długu oraz pieniądzu i kredycie tworzonym z powietrza. Obecnie towarzyszą temu zerowe stopy procentowe - kombinacja, która może jedynie doprowadzić do upadku dolara, inflacji i załamania gospodarki. Bernanke wydaje się sądzić, że wzrost podaży pieniądza ma niewielki lub żaden wpływ na ceny towarów. Musi chyba żyć w jakiejś baśniowej krainie. Myślenie takie jak to, może wyłącznie skończyć się przekształceniem złej sytuacji gospodarczej w jeszcze gorszą.

Od ponad miesiąca Stany Zjednoczone stoją w obliczu zadania podwyższenia krótkoterminowego limitu zadłużenia. Teatrzyk, która jest obecnie odgrywany, ma przekonać społeczeństwo, że jedna strona chce zmniejszenia deficytu, a druga nie. W rzeczywistości obie strony nie chcą żadnych cięć. Albo raczej powinniśmy powiedzieć, że oligarchowie, którzy kontrolują rzekomych reprezentantów społeczeństwa nie chcą żadnych cięć. Jedyne czego chcą to kontynuowanie tej gry, aby mogli dalej łupić gospodarkę.

Ciekawym, choć marginalnym, przedstawieniem jest to, że jeśli limit długu Departamentu Skarbu nie zostanie podniesiony, sytuacja znajdzie się w martwym punkcie. Kongres, prezydent i tak zwani negocjatorzy chcą podniesienia krótkoterminowego limitu zadłużenia o 2.4 biliona dolarów. Dałoby to limit zadłużenia w wysokości 16.7 biliona dolarów, wystarczający do następnych wyborów. Zmniejszenie wydatków równoważące ten dług ma nastąpić w ciągu najbliższych dziesięciu lat. Śmieszne i niedorzeczne. Czy oni naprawdę sądzą, że kupimy tę farsę?

Propaganda płynie z mediów, aby powstrzymać Amerykanów przed paniką w obliczu braku ożywienia gospodarczego, ryzyka nie podwyższenia limitu długu, porażki finansów rządów municypalnych i stanowych oraz rozpoczynającego się rozpadu Europy. Z powodu tych problemów oligarchowie są w poważnych tarapatach. Wisienką na torcie od nas dla nich jest katastrofa, w jaką obróciło się spotkanie Grupy Bilderberg w Szwajcarii.

Poziom zaufania konsumentów jest obecnie w USA niższy niż był na początku kryzysu kredytowego. To nic dziwnego skoro bezrobocie rośnie, sprzedaż detaliczna spada, a produkcja poza obszarem Chicago i Nowego Jorku spada w sposób gwałtowny. To czego większość specjalistów zdaje się nie zrozumieć, to fakt, że problemy, które doprowadziły do wydarzeń z 2006/07 roku nigdy nie zostały rozwiązane. W lutym 2009 roku rozpoczęła się depresja inflacyjna. Od tamtego czasu nastąpiło podwójne dno. Byliśmy świadkami niewielkiego rozbudzenia spowodowanego przez pompowanie do systemu pieniądza i kredytu. Bezrobocie jest bliskie poziomu sprzed 2.5 - 3 lat. Identyczne zjawisko występuje w Wielkiej Brytanii i Europie. W Wielkiej Brytanii - Bank Anglii, a w Europie - EBC, robią to samo, co Fed robi w USA, czyli skupują dług publiczny przez tworzenie pieniądza i kredytu z powietrza. City of London, Wall Street i Frankfurt chcą, abyś wierzył, że te zastrzyki płynności do systemu działają, podczas gdy w rzeczywistości wszystko, czego dokonali to tymczasowe uratowanie Wall Street, City of London i europejskich centrów finansowych oraz zaangażowanych w to rządów. Nie zostało zrobione nic, aby naprawić system strukturalnie i przywrócić ludzi do pracy [zmniejszyć bezrobocie]. Drodzy Czytelnicy, musicie zrozumieć fakt, że to, co zostało zrobione dla gospodarek państw nie działa, a ci którzy to robią, doskonale wiedzą, że nie działa. Specjaliści, którzy nie są powiązani z oligarchami, wpadli w panikę, ponieważ nie rozumieją co się dzieje - nie rozumieją tego, co zostało im zrobione. Rynek dojrzał do upadku, ale istnieje kolejny ważny czynnik - Wall Street chce podniesienia limitu krótkoterminowego zadłużenia, z niewielkimi lub w ogóle brakiem cięć wydatków. Nowi konserwatyści mówią - nie, nie będziemy tego robić. Rynek pójdzie w dół, dopóki tym przekupionym parlamentarzystom nie zostanie wydany odpowiedni sygnał. Jak nisko sprowadzą rynek w dół? Prawdopodobnie do poziomu 8500 do 10.000 punktów na indeksie Dow Jones albo do czasu, aż Kongres da im to, czego chcą.

Jednocześnie będą atakować kursy złota i srebra, aby nikt z inwestujących w nie, nie mógł osiągnąć zysku. Niestety dla nich, tym razem to nie zadziała. Ceny kruszców są zbite, ale ilekroć są spychane w dół, każdorazowo wracają do góry. Sądzimy, że o to właśnie chodzi w całej tej korekcie. Wall Street będzie ściągać rynek w dół, na tyle na ile to konieczne, aby uzyskać to, czego chcą. W międzyczasie Bliski Wschód i Europa pogrążone są w chaosie i wojnach. Ci, którzy posiadają poufne informacje, wiedzą, że rynek jest napędzany przez zwiększone wydatki budżetowe i pompowanie do systemu pieniądza i kredytu w procesie wyinflacjonowania się przez rządy z długów. Stan gospodarki i rynku w ciągu ostatnich dwóch lat nie uzasadnia cen akcji na poziomie jaki utrzymywał się w tym okresie. To samo dotyczy Wielkiej Brytanii i Europy.

Większość specjalistów nie rozumie, co się naprawdę dzieje. Dane makroekonomiczne są słabe i stają się coraz słabsze wraz ze spadającymi statystykami gospodarczymi, wskazującymi na pogorszenie się problemów w przyszłości.

W reakcji na nieokiełznane wydatki Stanów Zjednoczonych zagraniczne rządy spowolniły lub wstrzymały zakup amerykańskich obligacji skarbowych i agencyjnych pozostawiając to zadanie Fedowi. Problem ten będzie się pogarszać wraz z upływem czasu. Obecnie, nie tylko zagraniczne rządy spowolniły zakupy obligacji amerykańskich, ale zrobiły to także amerykańskie gospodarstwa domowe. Ich roczna wyprzedaż wynosi ponad 1 bilion dolarów i rośnie, od kiedy obywatele i fundusze hedgingowe porzucają tę bezwartościową makulaturę rządu.

Wraz ze zbliżającym się końcem QE2 inwestorzy stają się coraz bardziej nerwowi. Nazywa się to paniką. W przyszłym tygodniu inwestorzy mogą się niewiele spodziewać po FOMC (Federalny Komitet Otwartego Rynku - organ decyzyjny Systemu Rezerwy Federalnej), a Europa może oczekiwać równie niewiele po spotkaniu UE w następnym tygodniu. Grecja jest w stanie rewolucji i nie widać tam porozumienia w w zasięgu wzroku. W istocie banki, rządy UE i MFW nie mogą dojść do porozumienia w żadnej kwestii. Grecy chcą przesunięcia terminów spłaty zobowiązań. Jeśli tego nie dostaną - nastąpi bankructwo.

Przewidywaliśmy, że Grecja do tego będzie właśnie zmierzać i wielokrotnie mówiliśmy im w radiu, telewizji i prasie, aby to zrobili. Bankructwo Grecji nie tylko doprowadzi do upadku euro, ale także całego europejskiego systemu bankowego, co było naszym zamiarem od samego początku.

Grecja i inne kraje w kłopotach finansowych i gospodarczych nigdy nie powinny były zostać przyjęte do strefy euro. One się po prostu do tego nie kwalifikowały, a wypłacalne państwa europejskie nie tylko wiedziały o tym, ale dodatkowo stały z boku i bezczynnie patrzyły jak kraje z problemami fałszowały swoje dane finansowe przy współudziale banków JPMorgan, Goldman Sachs i Citigroup. Pisaliśmy o tym 11 lat temu, ale nikt nie słuchał.

Grecy po roku oszczędności mają dość i nie są w nastroju do oddania kraju w ręce bankierów. Niemcom sprzedane zostały niedawno udziały w greckiej narodowej firmie telekomunikacyjnej po cenie 30 centów za dolara. Grecy nie będą się dłużej bezczynnie przyglądać tego rodzaju słodkim biznesom. Kiedy Grecy weszli do strefy euro 1 stycznia 2001 roku, byli szczęśliwi z programu oszczędnościowego, mając najwyższą stopę inflacji w Europie. Ich deficyt był wyższy niż w jakimkolwiek innym kraju UE w tym czasie, ale kredyty bankowe i skarbowe płynęły do nich bez przeszkód ze powodów politycznych. UE i strefa euro miały być wzorem dla ustanowienia nowej waluty światowej i nowego rządu światowego. Dlatego Grecy i inni rzucili się do strefy euro. Następnie był nowatorski koncept jednakowej dla wszystkich państw stopy procentowej, co, jak mówiliśmy w tamtym czasie, było gwarancją katastrofy – i którą to katastrofę mamy dziesięć lat później.

Od czerwca 2000 roku rekomendujemy zakup złotych i srebrnych monet, sztabek oraz udziałów w firmach wydobywczych, po tym jak wyciągnęliśmy naszych subskrybentów z rynku akcji w drugim tygodniu kwietnia 2000 roku, dwa tygodnie po jego szczycie. To samo zrobiliśmy w odniesieniu do indeksu Dow Jones na poziomie 14000 punktów i przewidzieliśmy jego dno na poziomie 6600 punktów. Spadek dotarł do 6550 punktów. Wyciągnęliśmy naszych subskrybentów z rynku nieruchomości na początku czerwca 2005 roku. Jak widać jesteśmy górą przez wszystkie lata. Przewidzenie rozpadu euro, mamy nadzieję, będzie naszym najlepszym przewidywaniem w historii. Obserwowanym z naszego punktu widzenia ryzykiem jest to, że Grecja zbankrutuje i opuści strefę euro, a po niej to samo zrobi Irlandia i Portugalia, a następnie Belgia, Hiszpania i Włochy. Proces ten zajmie prawdopodobnie od dwóch do trzech lat. Niemcy nie chcą euro i nigdy nie chcieli. Sądzimy, że w ciągu najbliższych trzech lat każdy kraj powróci do własnych walut narodowych i marzenie stworzenia jednego rządu światowego w Europie będzie martwe.

Bankructwo Grecji doprowadzi do upadku wielu "zbyt dużych by upaść" europejskich banków, co może zakończyć się poważnymi szkodami dla krajów udzielających pożyczki. Nie wierzymy, że i tym razem FED będzie w stanie uratować europejskie banki. Amerykańska opinia publiczna nie przystanie na to, po tym jak federalny sąd apelacyjny po dwóch latach dochodzenia stwierdził, że FED kłamał i przekroczył swój statut, będąc bankierem dla całego świata. Problemy w Stanach Zjednoczonych są podobne do tych w Europie i jest tylko kwestią czasu, zanim USA finansowo wybuchnie. Skoro greckie oprocentowanie może dojść do 17.5%, to samo może wydarzyć się we wszystkich krajach, które mają kłopoty, a jest ich wiele. Podatnicy w USA, Wielkiej Brytanii i Europie mają dość płacenia rachunków za te wszystkie spekulacje i obłąkane eskapady polityczne. To wszystko się niedługo skończy. Musi, ponieważ bankructwo wydaje się być jedyną opcją. W USA trzy miesięczne obligacje skarbowe oprocentowane są na 0%, 2-letnie na 0.40%, a 10-letnie 2.91%. Jest tylko jeden kierunek w jakim mogą pójść - w górę. Istnieje pewna granica kreacji kredytu, ale nie jesteśmy jeszcze w tym punkcie. Ten moment jest oddalony od nas o jakieś 2 może 3 lata.

Jednym z aspektów długu, o którym nie pisaliśmy, są reperkusje sytuacji w Grecji, kiedy ta zbankrutuje. Trzydzieści trzy europejskie banki posiadają duże ilości obligacji krajów PIIG i wszystkie one mogą pójść na dno, jeśli 5 lub 6 słabych krajów zbankrutuje. Ponadto, istnieją kraje i inne instytucje, które są silnie załadowane w te obligacje. Podobnie jak Fed, Europejski Bank Centralny ratował banki, co jest sprzeczne z prawem i może postawić jego decydentów w obliczu zarzutów kryminalnych. Sam fakt, że bankierzy ci złamali prawo jest uciążliwy. Pytanie brzmi: czy pójdą za to do więzienia? Jeśli popełnili błędy, to z jakiej racji podatnik ma za to płacić rachunki? Uważamy, że powinni trafić za to do więzienia. Rachunek za narażenie na dług pięciu krajów o słabej kondycji finansowej może wynieść 625 miliardów dolarów. EBC zrobił to samo, co zrobił FED, to znaczy spłacił niewypłacalne banki kupując ich toksyczne aktywa i wprowadzając je do swojego bilansu, za który obywatele muszą zapłacić. Jest to uspołecznienie zadłużenia prywatnych przedsiębiorstw w faszystowskim stylu. Większość tych toksycznych śmieci nie ma żadnej wartości lub niewielką. Od zawsze zastanawiają nas ceny, jakie FED i EBC zapłaciły za te toksyczne aktywa. Obydwie instytucje odmawiają ujawnienia tych informacji.

Mówi się, że Europejski Bank Centralny używa dźwigni finansowej 24 do 1 wykorzystując jedynie 116 miliardów dolarów rezerwy kapitałowej. Jeżeli jego aktywa spadną o 4.25% to cała jego baza kapitałowa zostanie wymieciona. To może z łatwością się zdarzyć, jeśli Grecja i inne cztery kraje PIIGS zbankrutują. Uważamy to za złowróżbny fakt, ponieważ żadne z państw, które ma problemy, nie chce spłacić długu wobec stada bankierów, którzy nie są nikim innym jak przestępcami. Nasze przewidywania są takie, że wszystkie te 5 krajów ostatecznie zbankrutuje oraz prawdopodobnie również Belgia. Oznacza to, że Europejski Bank Centralny będzie niewypłacalny, podobnie jak największe banki w całej strefie euro, w tym wiele banków centralnych. Specjaliści nie mają pojęcia o tym, jak poważna jest to sytuacja dla całego światowego systemu finansowego. Sam EBC ma aż 268 miliardów dolarów greckich obligacji. To dwa razy więcej niż jego baza kapitałowa. Ale to błahostka dla tych socjalistycznych płatnych zabójców.

Greckie bankructwo przyniosłoby 94% bezpośrednich strat dla europejskich wierzycieli, a 5% uderzyłoby w wierzycieli z USA. Po drugiej stronie równania są amerykańskie korporacje bankowe, które będą musiały przyjąć 90% wszystkich strat z tytułu ubezpieczeń na wypadek niewypłacalności (credit default swaps). Korporacje te to amerykańskie banki, które sprzedały 120 miliardów dolarów swapów kredytowych dla banków europejskich. Są to banki, które są „zbyt duże by upaść”, więc amerykańscy podatnicy będą musieli pokryć ich straty. Stanie się tak jeśli rząd amerykański i Fed zagwarantował pokrycie tych strat. Sytuacja podobna do tej, jak podejrzewamy, związanej ze sprzedażą przez banki amerykańskie toksycznych śmieci (CDO, MBS) tym samym bankom europejskim. Czy banki te zabezpieczyły się na taką sytuację? Tego nie wiemy, ale wiemy, że to co zrobiły było irracjonalne i niekompetentne.

Jak wygląda sytuacja dowiedzielibyśmy się, gdyby Fed, Skarb Państwa i Fundusz Stabilizacyjny poddane zostały audytowi. Liczby te są wstrząsające, ale narażenie banków amerykańskich na irlandzki dług o wartości 100 miliardów dolarów jest równie złowrogie. Takie spekulacje i tajne interesy muszą się zakończyć, jeśli mamy przetrwać finansowo. Zdecydowanie musimy przywrócić ustawę Glass-Steagall Act, którą przed obaleniem broniliśmy zaciekle 13 lat temu. Gwarantujemy ci, że jeśli Grecja zbankrutuje, EBC stanie się niewypłacalny. Od 12 lat marzymy o tym dniu. Zniszczenie EBC i strefy euro, doprowadzi do częściowego zatrzymania planów oligarchów ustanowienia rządu światowego. Sądzimy, że w celu uniknięcia tej katastrofy EBC może po prostu zacząć drukować pieniądze, podobnie jak robi to obecnie Fed, przedłużając w ten sposób swoją agonię. Prawdziwym mechanizmem ratunkowym byłoby uruchomienie przez Francję i Niemcy rezerw złota w celu uratowania euro. Ale to stanie się pod warunkiem, że Stany Zjednoczone oddadzą Niemcom ich złoto. Możemy za to obiecać Tobie, że jeśli politycy tych dwóch krajów (Francji i Niemiec) spróbują użyć jako zabezpieczenia narodowych rezerw złota, zostaną zlinczowani.

Podobnie jak Fed, EBC utracił wiarygodność. Oczywiste jest, że jedynym celem obydwu tych banków centralnych jest uratowanie przed upadkiem systemu finansowego, który posiada te instytucje na własność. Kiedy ludzie w końcu do tego dojrzeją?

Bankierzy sądzili, że z Grecją i społeczeństwem greckim pójdzie im jak z płatka. Sądzili, że wjadą tam i złupią ich kraj. Gdy tylko jednak Grecy zorientowali się co się dzieje, dokonali właściwego wyboru. To dlatego poświęciliśmy tyle czasu na informowanie Greków w radio, telewizji i prasie. Teraz Grecy znają prawdę, a bankierzy, strefa euro i Unia Europejska są pogrzebane. W rezultacie Europejski Bank Centralny jest skończony, czy sobie z tego zdaje sprawę czy nie.

Światowy dług jest niespłacalny, w szczególności dług Stanów Zjednoczonych, Wielkiej Brytanii i państw strefy euro. Jedynym wyjściem jest kolaps. Uratowanie systemu jest niemożliwe. To tylko kwestia czasu i katalizatora. Może nim być Grecja.

Bob Chapman

Tłumaczenie: davidoski



free counters