poniedziałek, 18 lipca 2016

NATO - droga do Barbarossy II

Wbrew twierdzeniom wygłoszonym podczas szczytu NATO w Warszawie, że "NATO pozostaje fundamentalnym źródłem bezpieczeństwa dla swoich mieszkańców i stabilności dla szerszego świata" jasnym jest, że zagrożenia i wyzwania jakie NATO przedstawia, jako wymagające stawienia czoła, są jego własnym celowym wytworem, dodatkowo nieustannie podsycanym.

Począwszy od trwającego kryzysu uchodźców, wywołanego przez rozciągające się na cały świat i wciąż trwające wojskowe interwencje, inwazje i okupacje innych krajów przez wojska NATO, aż po trwającą ekspansję sojuszu wokół granic Rosji - łamiącą wszelkie konwencje i normy, które istniały podczas zimnej wojny i które utrzymywały ją "zimną" -  NATO dowiodło, że jest dla populacji ludzkiej, której przedstawia się jako obrońca, w rzeczywistości jej największym zagrożeniem.

W szczególności szczyt w Warszawie skupiał się na rozszerzeniu wojskowej obecności NATO wzdłuż granic Rosji, szczególnie w krajach nadbałtyckich, Estonii, Łotwie, Litwie oraz w samej Polsce.

Szczyt dotyczył także trwającego zaangażowania NATO w Afganistanie i Iraku, dwóch państw nie będących państwami atlantyckim, do których to obrony rzekomo sojusz został powołany. Byłoby to może i komiczne, gdyby konsekwencje daleko sięgającego wtrącania się NATO w sprawy innych krajów nie były tak poważne.

Agresywność vs. równowaga

Globalny pokój i stabilność jest utrzymywany przez cienką równowagę pomiędzy skonfliktowanymi centrami władzy. Historia ludzkości jest historią balansowania tej równowagi.

Druga wojna światowa, która ukształtowała obecny porządek międzynarodowy, wybuchła z powodu fundamentalnego zakłócenia tej równowagi.

Przypuszczalnie najbardziej niepokojącym aspektem drugiej wojny światowej było niemieckie wojskowe nagromadzenie sił wzdłuż granicy Związku Radzieckiego, przedstawiane przez Berlin w tamtym czasie jako środek dla zapewnienia wspólnego bezpieczeństwa w Europie, podczas gdy w rzeczywistości było to dążenie do inwazji na pełną skalę, znanej jako operacja Barbarossa. Jest to niepokojące w szczególności dlatego, że NATO obecnie gromadzi siły w niemalże tych samych obszarach i w niemalże identyczny sposób jak nazistowskie Niemcy w latach 30-tych.

Kiedy niemieckie wojska przekroczyły granicę Rosji 22 czerwca 1941 roku potencjalna równowaga sił, mająca na celu zapewnienie Niemcom i reszcie Europy bezpieczeństwa przeciwko rzekomemu zagrożeniu sowieckiemu, przekształciła się w wojnę, która zdewastowała zarówno Europę jak i Rosję.

Zimna wojna, która potem nastąpiła jest przykładem balansowania równowagi sił dokonywanego w większości przypadków z sukcesem. Jednakże, pomimo wielu powszechnych błędnych przekonań dotyczących zimnej wojny, samo istnienie arsenałów nuklearnych na przeciwko siebie i koncepcja obopólnego gwarantowanego zniszczenia nie były jedynymi aspektami, które utrzymywały równowagę sił.

Zamiast tego równowaga była utrzymywana przez olbrzymią strukturę boleśnie konstruowaną przez zarówno przywódców amerykańskich jak i sowieckich, kosztem ego, dumy i interesów obu narodów i angażowała wszystko: od porozumień dotyczących zbrojeń w kosmosie, przez układ dotyczący rozmieszczenia arsenałów nuklearnych, po uzgodnienia dotyczące obronnych systemów zaprojektowanych do ochrony przeciwko pierwszemu atakowi nuklearnemu.

Istniały także specjalne i skomplikowane porozumienia dotyczące rozmieszczenia żołnierzy wzdłuż odpowiednich granic centrów władzy, w tym granic państw, które znajdowały się wewnątrz stref wpływów.

Było oczywiste w trakcie zimnej wojny, że zarówno Waszyngton jak i Moskwa dążyły do ekspansji swoich stref wpływów na resztę świata, co prowadziło do nieoficjalnych wojen wszędzie - od Bliskiego Wschodu po Amerykę Południową i od Afryki po Azję. Były to konflikty o niskim nasileniu w porównaniu do wojny nuklearnej na pełną skalę i miały na celu zdobycie przewagi.

Przed oraz w rezultacie upadku Związku Radzieckiego macki zachodniego wpływu rozciągnęły się i sięgnęły głęboko do wewnątrz Rosji, doprowadzając do erozji nie tylko instytucji państwa rosyjskiego i narodowej niepodległości, ale rozmontowały globalną równowagę sił, która istniała przez dekady po drugiej wojnie światowej.

Dopiero po dojściu do władzy rosyjskiego prezydenta Władimira Putina, ten trend został odwrócony i powstało ponownie coś przypominającego globalną równowagę sił.

Było jasne po roku 2000, że postęp jaki Stany Zjednoczone osiągnęły w rozmontowaniu resztek Związku Radzieckiego, celem zaspokojenia swego dążenia do bezgranicznej globalnej hegemonii, miał zostać powstrzymany i ustanowiona nowa struktura, przypominająca tę z czasów zimnej wojny, uwzględniająca wyłaniające się globalne potęgi, w tym Rosję.

Jednakże to nie nastąpiło.

Nowe nagromadzenie sił

Zamiast tego za administracji prezydenta George'a Busha oraz później prezydenta Baracka Obamy traktat ABM (Anti-Ballistic Missile Treaty - traktat o ograniczeniu systemów antybalistycznych) został jednostronnie wypowiedziany przez Stany Zjednoczone.

Co więcej, Stany Zjednoczone poczynając od 1990 roku, a kontynuując aż do dzisiaj, jak widzieliśmy na Ukrainie, finansowały i wspierały różne polityczne zamachy stanu w Europie Wschodniej, pod przykrywką "promowania demokracji" instalując państwa klienckie wzdłuż granic Rosji. 

Próby podkopania i obalenia rządów są kontynuowane w krajach takich jak Białoruś i Azerbejdżan oraz w państwach centralnej Azji, takich jak Turkmenistan, Kazachstan, Kirgistan, Tadżykistan i Uzbekistan.

Państwa, których rządy z sukcesem zostały obalone przez Waszyngton, zostały systematycznie zwrócone przeciwko Rosji gospodarczo, politycznie i militarnie. Państwa te są praktycznie natychmiastowo włączane do sojuszu NATO. Na przykład w 2008 roku reżim kliencki w Gruzji dokonał inwazji na popieraną przez Rosję Republikę Południowej Osetii, doprowadzając do rosyjskiej odpowiedzi na pełną skalę. Wielu analityków uważa, że była to próba przetestowania przez NATO rosyjskiego zdecydowania. Przypomina to geopolityczne kruszenie kopii nazistów i sowietów w Finlandii na krótko przed rozpoczęciem operacji Barbarossa.

Ukraina, której rząd został obalony podczas wspartego przez NATO puczu w 2013-2014 r., również zwróciła się wrogą twarzą w kierunku Rosji. I tutaj ponownie - zachodnia agresja militarna, szukająca w Ukrainie wektora, przez który można uderzyć głębiej w Rosję, jest bezpośrednim powtórzeniem wydarzeń jakie miały miejsce w czasie drugiej wojny światowej.

Historia NATO po zakończeniu zimnej wojny jest historią konfrontacji, a nie budowania bezpieczeństwa i stabilności.

Zamiast pracować nad zbudowaniem struktury dla ustanowienia globalnej stabilności przez rozpoznanie równowagi pomiędzy nowo powstającymi potęgami Wschodu i Zachodu, NATO podjęło próbę wyścigu w bezmyślnej próbie rozszerzenia swojego własnego wpływu tak daleko i szeroko jak to możliwe, zanim równowaga sił ustanowi się poprzez realia militarne, polityczne i gospodarcze.

Wydaje się że NATO może nawet rozważać destabilizację i obalenie porządku politycznego w Moskwie, poprzez próby wzniecenia terroryzmu w południowych regionach Rosji - przez masowe wspierane przez NATO konflikty w Syrii, Iraku i Afganistanie oraz poprzez finansowanie i wspieranie wrogich politycznie frontów wewnątrz Rosji.

Stopniowana równowaga vs. Nowa Zimna Wojna

Zimna wojna charakteryzowała się dwoma wyraźnymi centrami władzy bez miejsca dla jakichkolwiek pośrednich stref wpływów.

Obecnie stopniowana równowaga może być bardzo łatwo ustanowiona pomiędzy Ameryką Północną, Europą, Rosją a Azją, gdzie najlepsze korzyści z obopólnej współpracy mogłyby być wspólnie osiągane

Jedynym wymogiem byłoby po pierwsze - pozwolenie Europie na rozwój własnej polityki zagranicznej, która odzwierciedlałaby najlepsze interesy jej własnych rządów, mieszkańców i przemysłu, a po drugie - zdolność Waszyngtonu, Londynu i Brukseli do porzucenia ich nie realistycznych planów osiągnięcia globalnej hegemonii i skierowania się zamiast tego na kurs bardziej realistycznej równowagi wielobiegunowego świata.

NATO wyklucza wszystko powyższe - zmuszając Europę do gry o sumie zerowej z Rosją, dokładnie tak jak w trakcie zimnej wojny.

Przed Europą stoi wiele zagrożeń. Ale żadnym z nich nie jest Rosja. Europa jest zalewana uchodźcami, uciekającymi przed wojnami wywołanymi i prowadzonymi przez NATO. Stawia czoło niestabilności w krajach takich jak Ukraina, której polityczny porządek został wywrócony do góry nogami przez wspieraną przez NATO przemoc. 

Europa jest dręczona przez nieodpowiedzialne, lekkomyślne działania prospektywnych członków NATO takich jak Gruzja, rządzonych przez niekompetentne reżimy zainstalowane przez oraz w interesie Waszyngtonu, a nie w interesie stabilności i długoterminowych interesów mieszkańców Europy.

Europejscy przywódcy jasno pokazali brak jakiegokolwiek zainteresowania w rozpoznaniu tych realiów. Będzie zależało wyłącznie od mieszkańców Europy, aby domagać się bardziej racjonalnego odejścia od  celowo manipulacyjnych strategii budowania napięć, które wznieca NATO i skierowania się ku bardziej sensownym i niezależnym relacjom ze światem poza sojuszem Atlantyckim.

Dużo mówi się o wyjściu Wielkiej Brytanii z Unii Europejskiej - być może jest to czas dla Unii Europejskiej, aby porzucić długotrwały i destrukcyjny wpływ anglo-amerykańskich interesów i instytucji.

Do tego czasu mieszkańcy Europy powinni przyjrzeć się bliżej lekcjom historii związanym z agresywną ekspansją w kierunku granic Rosji, kłamstwom na jakich ta ekspansja była oparta  oraz konsekwencjom tych kłamstw dla bezpieczeństwa i stabilności Europy, gdy były one w końcu zdemaskowane przez ujawnioną konspirację, którą miały za zadanie skrywać.

Koło historii obraca się nie dlatego, że nasze ręce nim poruszają, ale dlatego, że nasza apatia i ignorancja uniemożliwiła naszym rękom je zatrzymać.

Tony Cartalucci



niedziela, 17 lipca 2016

Świat na krawędzi wojny nuklearnej


Raport agencji Reutera pokazuje jak Zachód jest pozbawiony inteligentnych i odpowiedzialnych dziennikarzy oraz urzędników rządowych. Najpierw prześledzimy nieuczciwość i niekompetencję dziennikarzy, potem urzędników rządowych.

Emmott and Siebold przedstawiają NATO jako zachodni sojusz obronny. Od czasów reżimu Clintona, NATO jest sojuszem prowadzącym wojny agresywne, które są zbrodnią wojenną według zasad norymberskich, ustanowionych przez Stany Zjednoczone. Pod szyldem NATO szereg krajów został zbombardowany, zaatakowany, a ich rządy obalone przez Waszyngton działający pod przykrywką NATO. 

Kraje które zostały zniszczone nie stanowiły jakiegokolwiek zagrożenia dla państw sojuszu NATO i nie podjęły jakichkolwiek agresywnych działań przeciwko członkom NATO. Jak to możliwe, że dziennikarze Reutersa nie mają tego świadomości? 

Dlaczego instrument agresji Waszyngtonu nazywają "sojuszem obronnym"?

Emmott and Siebold twierdzą że "rosyjska agresja" jest powodem rozmieszczenia przez NATO od trzech do czterech tysięcy żołnierzy w państwach bałtyckich i Polsce. Innymi słowy coś co nie istnieje - rosyjska agresja względem państw bałtyckich i Polski - ma być uznana za fakt, który musi być skontrowany przez rozmieszczenie wojska. Dziennikarze nie zadają pytania czy ta ilość żołnierzy NATO stanowi obronę czy prowokację. Liczba żołnierzy musiałaby być stukrotnie większa zanim siły te mogłbyby być rozważane jako siły obronne. Jaki jest więc cel rozmieszczenia od trzech do czterech tysięcy żołnierzy NATO?

Każda poinformowana osoba zdaje sobie sprawę, że nie ma potrzeby sił obronnych przeciwko Rosji w państwach bałtyckich i Polsce. Abstrahując już od tego czy jest taka potrzeba - tylko kompletny idiota mógłby sądzić, że trzy do czterech tysięcy żołnierzy stanowi jakąkolwiek obronę przeciwko rosyjskiej armii. 

W czerwcu 1941 roku operacja Barbarossa uderzyła Rosję inwazją czterech milionów żołnierzy niemieckich, z czego większość stanowiła prawdopodobnie najlepiej wytrenowanych i zdyscyplinowanych żołnierzy z historii wojskowości, z wyjątkiem może Spartan. Do czasu gdy Amerykanie i Brytyjczycy doszli w końcu do porozumienia w kwestii inwazji w Normandii, rosyjska armia zjadła Wehrmacht. 

Tylko kilka niemieckich dywizji w sile 40% normalnego stanu, stawiały odpór inwazji w Normandii. Do tego czasu Armia Rosyjska dotarła do Berlina, a niemiecki opór stanowiły uzbrojone dzieci. 

Dziennikarze Reutersa nie podnoszą pytania o oświadczenie prezydenta Obamy, który powiedział że 1000 żołnierzy tych nieznacznych sił stanowić będą Amerykanie w celu "rozszerzenia wysuniętej obecności amerykańskiej w centralnej i wschodniej Europie". Dlaczego Stany Zjednoczone potrzebują "wysuniętej obecności" w centralnej i wschodniej Europie? Czymże jest amerykańska "wysunięta obecność" w centralnej i wschodniej Europie jeśli nie obłąkaną lekkomyślnością? 

Emmott and Siebold przytaczają bez zmrużenia oka, śmiechu czy jakiegokolwiek kwestionowania niezweryfikowane oskarżenia o rosyjskiej agresji, wypowiadane przez Bena Rhodesa, doradcę do spraw bezpieczeństwa Białego Domu, Witolda Waszczykowskiego, ministra spraw zagranicznych Polski, prezydenta Obamę a także Petra Pavela, czeskiego generała, przewodniczącego Komitetu wojskowego NATO. 

Generał Pavel stwierdził że „Rosja próbuje przywrócić swój status światowej potęgi i podejmuje tę próbę z wykorzystaniem swojej siły militarnej".
Obama powiedział, że konieczne jest "utrzymanie sankcji względem Moskwy do czasu, aż Rosja wypełni całkowicie zobowiązania zawieszenia broni z Ukrainą". 

Waszczykowski stwierdził, że "musimy odrzucić jakiekolwiek życzeniowe myślenie w stosunku do pragmatycznej współpracy z Rosją, tak długo jak Rosja kontynuuje najeżdżanie swoich sąsiadów." 

Rhodes zagroził Rosji odpowiedzią NATO na "kontynuację rosyjskiej agresji".
Te wypowiedzi są propagandą. Jeśli ci którzy je wypowiadają rzeczywiście w nie wierzą to znaczy jedynie, że są zbyt wielkim imbecylami, aby powierzać im publiczne stanowiska. 

Czy to możliwe, aby czeski generał nie wiedział, że Rosja użyła swojego wojska tylko po to, aby odeprzeć inspirowaną przez Waszyngton inwazję Gruzji na Osetię Południową oraz przeciwko państwu islamskiemu w Syrii, które jest podobno również zwalczane przez USA, Wielką Brytanię i Francję? Po wymierzeniu państwu islamskiemu potężnego uderzenia w Syrii, Rosja wycofała swoje wojska i została zmuszona do powrotu tam, z powodu zaopatrzenia jakie państwu islamskiemu dostarcza Wasznygton. 

Czy polski minister spraw zagranicznych potrafi zidentyfikować państwa, które Rosja " kontynuuje najeżdżać"? 

Czy prezydent Stanów Zjednoczonych naprawdę nie wie, że Rosja nie jest stroną porozumienia o zawieszeniu broni w Ukrainie? Jest to porozumienie pomiędzy republikami, które się odłączyły od Ukrainy, a rządem w Kijowie. Waszyngton zrobił wszystko w swojej mocy, aby zniechęcić Kijów do dotrzymania tego porozumienia. 

Czy doradca do spraw bezpieczeństwa Rhodes potrafi powiedzieć gdzie "kontynuacja agresji przez Rosję" ma miejsce? Które kraje są najedzane i podbijane? 

Jak to możliwe że jest tyle rosyjskiej agresji i żadnych dowodów na nią?

Niedawno prezydent Putin objechał presstytutki zachodnich mediów, które napędzają ogień trzeciej wojny światowej przez powtarzanie bez zająknięcia propagandowych kłamstw Waszyngtonu. Kłamstwa te są nieodpowiedzialne. Zagrażają całemu życiu na Ziemii. 

W ciągu całego mojego życia amerykańscy prezydenci pracowali nad zmniejszeniem napięć pomiędzy dwoma największymi potęgami nuklearnymi. Prezydent Kennedy pracował z Chruszczowem, aby złagodzić niebezpieczną sytuację powstałą przez rozmieszczenie amerykańskich rakiet w Turcji i w odpowiedzi rozmieszczenie rosyjskich rakiet na Kubie. 

Prezydent Nixon doprowadził do podpisania porozumienia SALT I, traktatu ograniczenia zbrojeń strageticznych, a następnie traktatu ABM. 

Prezydent Carter zaprojektował porozumienie SALT II. 

Prezydent Reagan wynegocjował z Gorbaczowem zakończenie zimnej wojny, najbardziej obiecujące osiągnięcie XX wieku. 

Reżimy Clintona, George'a Busha i Obamy zrobiły co tylko w ich mocy, aby podnieść napięcia pomiędzy potęgami nuklearnymi do poziomów przekraczających najbardziej niebezpieczne dni czasów zimnej wojny. 

Złowrogi reżim Clintona złamał słowo rządu Stanów Zjednoczonych, niszcząc w ten sposób honor rządu amerykańskiego, przez doprowadzenie NATO do granicy Rosji. 

Złowrogi reżim Georga Busha wycofał Stany Zjednoczone z traktatu ABM i napisał na nowo amerykańską doktrynę wojenną w celu podniesienia statusu broni jądrowej ze statusu broni obronnej do statusu broni pierwszego ataku.

Złowrogi reżim Obamy zamierza umieścić rakiety nuklearne na granicy Rosji (w Polsce i w Rumunii), zorganizował zamach stanu na Ukrainie z zamiarem pozbawienia Rosji dostępu do Morza Czarnego i bazy morskiej na Krymie, jedynego rosyjskiego portu na ciepłych wodach. 

W obliczu rusofobicznego rządu, zainstalowanego przez Waszyngton na Ukrainie, rosyjska populacja na Krymie, który był prowincją Rosji do XVII wieku, zagłosowała jednomyślnie za ponownym przyłączeniem się do Rosji, której Krym był częścią aż do czasu, gdy Chruszczow przyłączył rosyjską prowincję do Ukrainy w połowie XX wieku. Zaakceptowanie przez Rosję woli własnego narodu zostało przez Waszyngton i medialne zachodnie presstytutki, propagandowo zniekształcone jako "rosyjska inwazja i aneksja Krymu".

To kłamstwo jest źródłem, z którego wywodzi się mit "rosyjskiej inwazji". Rosyjskie siły wojskowe były już obecne na Krymie, ponieważ Rosja poszanowała niepodległość Ukrainy i podpisała długoterminową umowę dzierżawy wojskowej bazy morskiej na Krymie. Zgodnie ze świadectwami międzynarodowych obserwatorów głosowanie na Krymie odbyło się bez udziału rosyjskiej obecności wojskowej. 

Głupiec z Białego Domu powiedział, że głosowanie na Krymie jest bez znaczenia, ponieważ nie cała Ukraina głosowała. Głupiec ten jest zbyt wielkim ignorantem, aby wiedzieć, że tym śmiechu wartym oskarżeniem zdyskredytował amerykańską rewolucję, ponieważ Brytyjczycy nie głosowali wtedy. Z tego samego powodu, dla którego Głupiec chce, aby Krym powrócił pod władzę Kijowa, Stany Zjednoczone musiałyby porócić pod rządy Wielkiej Brytanii. Wątpię aby Brytyjczycy tego chcieli. Kto chciałby naród zbrodniarzy wojennych tonący we własnej pysze? 

Świat stoi teraz w obliczu perspektywy, że niefrasobliwi Amerykanie wybiorą szalonego i niekompetentnego zbrodniarza lub pół-zbrodniarza na swojego prezydenta. Osobę która oświadczyła, że prezydent Rosji jest "nowym Hitlerem". 

To głupie oświadczenie idiotki jest deklaracją wojny nuklearnej i ta niebezpieczna, nieodpowiedzialna, niekompetentna osoba została wybrana przez partię demokratyczną na nowego kandydata na prezydenta Stanów Zjednoczonych Ameryki Północnej!!! 

Ignorancja i głupota Amerykanów zniszczy świat. 

Nic dziwnego, że Władimir Putin jedyny odpowiedzialny przywódca światowy, obok prezydenta Chin, jest zdesperowany, by zachodnie media zrozumiały, że ich nieodpowiedzialna niedbałość dotycząca tego, co jest prawdą, pomaga Waszyngtonowi w doprowadzeniu do światowej wojny nuklearnej. 

Putin nie chce wojny. Robi co tylko w jego mocy, aby jej uniknąć. Ale Putin nie podda Rosji Waszyngtonowi. 

Momentem wyzwalającym trzecią wojnę światową będzie instalacja przez Waszyngton rakiet w Polsce i Rumunii. 

Putin nie pozostawił wątpliwości idiotycznym dziennikarzom zachodnim, że te rakiety mogą zostać łatwo i potajemnie zmienione z rakiet anty balistycznych na rakiety wyposażone w głowice jądrowe, które mogą uderzyć rosyjskie cele w ciągu pięciu lub mniej minut od wystrzelenia i w ten sposób pozbawić Rosję jej potencjału odstraszania odwetem nuklearnym. Gdy tylko te rakiety zostaną zainstalowane Waszyngton może wydawać Rosji rozkazy. 

Cokolwiek myślą w Waszyngtonie igrając życiem na planecie, Rosja nie zamierza zaakceptować rozmieszczenia tych rakiet. 

Gdzie znajduje się przywództwo świata? W Waszyngtonie, stolicy świata zbrodni wojennych, która prowadzi świat ku wojnie nuklearnej, czy w Rosji, której przywództwo przyjmuje niezliczone zniewagi i prowokacje, aby uniknąć wojny? 

Dr. Paul Craig Roberts