wtorek, 4 października 2011

Europa musi podjąć walkę przeciwko atakowi spekulacyjnemu USA i Wielkiej Brytanii



Atak spekulacyjny banków i funduszy hedgingowych z Wall Street i City of London przeciwko europejskim krajom, bankom i euro osiąga szczytowy moment. Obecny kryzys europejski nie wynika z fundamentów gospodarczych, ale stanowi cynicznie zaplanowany atak przeprowadzony przez anglo-amerykańskich finansistów, których filozofią jest tradycyjna strategia Beggar My Neighbor - „Przerzuć problem na sąsiada”. Celem jest przesunięcie epicentrum światowego kryzysu gospodarczego i finansowego z Londynu i Nowego Jorku na Europę kontynentalną - ta operacja częściowo się już udała. Londyn i Nowy Jork eksportują do UE swoją własną depresję gospodarczą spowodowaną derywatami. Robią to za pomocą swapów ryzyka kredytowego (CDS), skorumpowanych agencji ratingowych i całego wachlarza brudnych sztuczek finansowych. Nie mamy tu do czynienia z normalnym funkcjonowaniem rynków - mamy do czynienia z otwartą wojną gospodarczą.

Zombie-banki z Wall Street obrały za cel doprowadzenie do chaotycznego rozpadu strefy euro z zamiarem wykupienia później starego kontynentu po okazyjnych cenach. Szakale z City of London starają się doprowadzić do rozbicia strefy euro, aby w ten sposób tchnąć nowe życie w dogorywający funt brytyjski i zamaskować fakt, że Wielka Brytania jest bardziej zbankrutowana od większości państw członkowskich UE. Anglo-Amerykanie dążą również do zniszczenia euro jako ewentualnego konkurenta dla dolara w roli światowej waluty rezerwowej, w której ustalana jest cena ropy naftowej, prowadzona działalność międzynarodowych instytucji kredytowych i spełniającej wiele innych funkcji. Dolar jest aktualnie tak słaby i niestabilny, że może przetrwać tylko dzięki upadkowi wszystkich innych walut alternatywnych.

Ze względu na arogancję i głupotę eurokratów i euro-oligarchów, którzy rządzą obecnie w Brukseli, a zwłaszcza z powodu monetarystycznej niekompetencji Tricheta i innych urzędników Europejskiego Banku Centralnego, niechęć do euro i EBC rośnie w wielu państwach europejskich. Ale ci, których ogarnęła histeria anty-euro, muszą zadać sobie pytanie, dlaczego zdecydowali się na zniszczenie euro przez anglo-amerykańskich finansistów, którzy są wyraźnie największymi wrogami Europy i cywilizowanej ludzkości w ogóle. Wielu agitatorów anty-euro nie przemyślało dokładnie tego, dokąd sukces ich obecnej kampanii faktycznie ich zaprowadzi. Jest z pewnością lekkomyślnym i nieodpowiedzialnym zaproponować zniszczenie euro bez posiadania w umyśle realnej i konkretnej alternatywy.

Racja bytu Euro w samoobronie przed atakiem spekulantów

W czasie międzynarodowych kryzysów pieniężnych końca lat 1960, które ostatecznie zniszczyły system Bretton Woods, stało się jasne, że integracja gospodarcza Europy Zachodniej stała się tak zaawansowana, że dzikie wahania kursów walut w krajach europejskich poważnie zakłócają produkcję i handel. Między 1971 a 1973 r., kiedy ustalone parytety walut systemu z Bretton Woods zaczęły się rozpadać (przy aktywnym współudziale Nixona, Kissingera i Miltona Friedmana), szereg państw europejskich skupionych wokół Niemiec Zachodnich ustanowiły i broniły stałych parytetów między własnymi walutami. To przekształciło się w sieć walut europejskich, a następnie w Europejski Mechanizm Kursowy (ERM), zaatakowany przez Sorosa z pewnym sukcesem we wrześniu 1992 roku. Z ERM wyrosło euro.

Podstawowym problemem, przed którym stanęły Niemcy i ich sąsiedzi, było to, że już 40 lat temu poszczególne waluty europejskie były przeznaczone do bezlitosnego zaatakowania przez Anglo-Amerykańskich spekulantów. Niemiecka marka była stale atakowana przez spekulantów zajmujących długie pozycje i zakładających, że marka wzrośnie. To zawsze wywoływało tendencję do stawania się marki tak astronomicznie drogiej, że niemiecki eksport był wypychany ze światowego rynku z powodu wysokich cen, powodując w kraju depresję ekonomiczną i chaos społeczny. Inne waluty, takie jak frank francuski, włoski lir, frank krajów Beneluksu, grecka drachma, hiszpańska peseta i inne, wszystkie były kandydatami do krótkiej sprzedaży przez spekulantów zakładających ich spadek. Tak długo, jak funkcjonowały samotnie, waluty te były skazane na rozbicie w pył i sprowadzenie do minimalnej wartości, tworząc tym samym inflację i katastrofalny spadek poziomu życia w krajach pochodzenia. Wszystko to działo się na długo przed obecną erą swapów ryzyka kredytowego (CDS), czyli w czasie kiedy broń dostępna spekulantom była stosunkowo prymitywna, w porównaniu do współczesnej broni masowego rażenia finansowego, jaką są instrumenty pochodne.

Jednym z podstawowych motorów integracji europejskiej było zatem to, że każda samodzielna waluta europejska, czy słaby czy silna, nieuchronnie była skazana na zmasakrowanie przez Anglo-Amerykańską spekulację. Dopiero połączenie walut mogło dawać nadzieję na utworzenie wspólnego frontu przeciwko spekulacyjnym drapieżcom. Poszczególne palce mogą być łatwo złamane, ale pięść jest trudniejsza do złamania. Było wiele powodów dla utworzenia euro, z których niektóre były i są całkowicie fałszywe, ale nadzieja połączenia się ze sobą we wspólnej obronie przeciwko międzynarodowej spekulacji musi być postrzegana jako jeden z racjonalnych i ważnych celów wspólnej europejskiej waluty.

W latach 2008-2009 Bank Anglii, Rezerwa Federalna, brytyjskie Ministerstwo Finansów i amerykański Departament Skarbu rozpoczęły zalewanie świata tanim pieniądzem, pożyczanym bez odsetek bankom, funduszom hedgingowym, funduszom rynku pieniężnego, operatorom kart kredytowych i innym zagrożonym instytucjom finansowym. Polityka ta wkrótce doprowadziła do wygenerowania około 20 bilionów dolarów gorącego pieniądza, który natychmiast uciekł do dolara i funta w poszukiwaniu wysokich zwrotów na najgorętszych rynkach spekulacyjnych świata. Od tego czasu wiele dolarów i funtów zostało sprzedane, w związku z czym, nie później niż w lecie 2009 roku, pojawiła się presja w dół wobec tych walut.

Euro zbyt silne, aby ulec frontalnemu atakowi w latach 2009-2010

Rozglądając się za sposobem na przerzucenie światowego kryzysu gospodarczego na Europę, Anglo Amerykanie z początku byli przerażeni nikłymi szansami dokonania frontalnego ataku na euro. Przy około 1 bilionie euro dziennego obrotu europejskie rynki walutowe były po prostu zbyt duże i zbyt płynne do bezpośredniego ataku, nawet przez stado wilków z największych zombie-banków. Dlatego Anglo-Amerykańscy stratedzy finansowi musieli szukać słabych punktów w systemie europejskim, w których atak spekulacyjny mógł liczyć na wyrządzenie maksymalnej szkody. Skupili swoją uwagę na rynkach obligacji rządowych kilku mniejszych krajów kontynentalnych strefy euro - Grecji, Portugalii i Irlandii. Rynki tych obligacji były stosunkowo wąskie, płytkie i mało płynne, co oznacza, że ​​nawet umiarkowany napływ spekulacyjnej gotówki może zapewnić znaczną siłę rażenia. Przy użyciu swapów ryzyka kredytowego w celu maksymalizacji niszczącej siły spekulacji z użyciem gorącego pieniądza oraz z pomocą skorumpowanych agencji ratingowych i sprzedajnych mediów, Anglo-Amerykańscy finansiści wkrótce byli w stanie wywołać, w dużej mierze sztuczny, kryzys finansów publicznych w tych krajach.

W maju 2010 r. niemiecki minister finansów zakazał nagich swapów ryzyka kredytowego (CDS) w stosunku do obligacji krajów strefy euro i ograniczył krótką sprzedaż w ogóle. Nieprzyłączenie się innych krajów europejskich do tego zakazu i innych środków obronnych, umożliwiło Anglo-Amerykanom łatwy sposób ataku na euro.

Europa potrzebowała wtedy i potrzebuje teraz zakazu swapów ryzyka kredytowego (CDS) i zabezpieczonych papierów dłużnych (CDO), jako dwóch najbardziej toksycznych i niebezpiecznych instrumentów pochodnych w obrocie pozagiełdowym, a jednocześnie nałożenia 1%-owego podatku Euro-Tobin od transakcji finansowych, z którego dochody wpłacane byłyby do krajowych budżetów w celu utrzymania sieci bezpieczeństwa socjalnego. Jeśli spekulacja nie ustąpiłaby, mogłyby zostać wprowadzone pewne formy kontroli kapitałowej i kontroli wymiany. Te tradycyjne metody finansowej samoobrony były i pozostają kluczem do odparcia obecnej rundy wojny finansowej.

To są korzenie obecnego kryzysu w Europie - nie lenistwo Greków i Portugalczyków, nie dogadzanie sobie Francuzów, nie prostactwo Niemców i eskapady Berlusconiego. Ci, którzy w tych warunkach domagają się rozpadu strefy euro, udzielają pomocy i wsparcia brutalnemu wrogowi. Podcinają również własne gardła.

Aktualnie powszechna jest iluzja, że powrót do krajowych walut europejskich, nawet w warunkach chaosu upadku, mógłby stanowić panaceum na problemy gospodarcze kontynentu. To jest radykalnie antyhistoryczny pogląd, i bardzo głupi.

Nie można zawrócić do domu, Europo.

Nostalgia za niemiecką marką i innymi krajowymi walutami przywodzi na pamięć arcydzieło Thomas'a Wolfe, "Nie można wracać do domu". Proces prowadzący do euro jest w dużej mierze nieodwracalny, chyba że w warunkach absolutnego, ludobójczego i chaotycznego rozpadu. Głównym powodem jest to, że spekulacja gorących pieniędzy jest obecnie niebywale silniejsza niż kiedykolwiek w ostatnich latach i posiada nową niszczycielską broń w postaci swapów ryzyka kredytowego (CDS). Helmut Schmidt, starszy ojciec Niemiec, ostrzegł, że niemiecka marka próbująca działać na własną rękę zostałaby wywindowana w przestrzeń międzygalaktyczną przez międzynarodową spekulację, pozostawiając niemiecki sektor eksportowy całkowicie zniszczony, a kraj w ciężkiej depresji. Rzekomo poważni greccy ekonomiści pojawiają się w telewizji Al Jazeera, aby malować sielankowy obraz Grecji używającej drachmy i mogącej zdewaluować własną walutę, będąc tym samym w stanie zmniejszyć swoje zadłużenie i czyniąc jednocześnie swój eksport bardziej atrakcyjnym. Problem polega na tym, że dewaluacja nie zatrzyma się tam, gdzie ci ekonomiści to sobie wyobrażają, lecz zaczęłaby asymptotycznie zbliżać się do zerowej wartości drachmy. Drachma, jak rasbucknik, jednostka monetarna bloku wschodniego w starej kreskówce Al Capp "L'il Abner", mogłaby osiągnąć wartość ujemną ze względu na dodatkowe koszty płacenia sprzątaczom za zbieranie jej na makulaturę. W skrócie, odizolowana drachma oznaczałaby całkowite zubożenie i praktyczne ludobójstwo ludności Grecji, z niewyobrażalną hiperinflacją cen podstawowych produktów żywnościowych, energii i innych importowanych artykułów pierwszej potrzeby.

Większość innych krajów europejskich znalazłaby się między tymi dwiema skrajnościami, ale wszystkie dzieliłyby wspólną ruinę. Ich jedyną nadzieją na przetrwanie byłoby wprowadzenie podatku Tobina, zakazanie zabezpieczonych papierów dłużnych (CDO) i swapów ryzyka kredytowego (CDS), kontrola kapitałowa i dewizowa oraz inne antyspekulacyjne środki. Ale po co przechodzić przez opisaną wyżej długą agonię, a potem próbować zwalczać spekulantów z tragicznie osłabionej i podzielonej pozycji? Dlaczego nie skorzystać z silniejszej linii obrony nadal oferowanej przez euro i zwalczyć spekulantów tu i teraz?

Euro ewidentnie potrzebuje radykalnych reform. Zostało zaprojektowane przez euro-oligarchów i eurokratów jako podstawa neoliberalnej Europy banków i karteli - monstrum, które zdradziło korzenie europejskiej integracji w powojennej konwergencji socjaldemokratycznych pro-pracowniczych gospodarek o katolickiej doktrynie społecznej, uosabianej przez wielkich Europejczyków, takich jak Adenauer, Schumann i de Gasperi. Najbardziej oczywistą reformą euro jest europeizacja Europejskiego Banku Centralnego, wyrwanie tej instytucji spod kontroli niewybieralnej i nieodpowiedzialnej przed nikim kliki bankierów i poddanie jej pod prawo publiczne, przedyskutowane i przyjęte w biały dzień przez Parlament Europejski , który stałby się poważną instytucją w procesie przejmowania odpowiedzialności za EBC.

1914, 1939, 2011 - Czy Europa ponownie popełni zbiorowe samobójstwo?

W XX wieku Europie udało się popełnić zbiorowe samobójstwo nie raz, ale dwa razy - w 1914 roku i na nowo w 1939 roku. Czy europejskie elity absolutnie niczego się nie nauczyły? Czy absolutnie niczego nie nauczyła się europejska opinia publiczna? Czy trzecie zbiorowe samobójstwo - tym razem spowodowane przez nieumiejętność zapobieżenia katastrofalnemu i chaotycznemu rozpadowi euro w wyniku anglo-amerykańskiego ataku spekulacyjnego - jest naprawdę nieuniknione?

Ci, którzy opowiadają się za rozpadem euro muszą wyjaśnić, dlaczego nalegają na poddanie się nachalnej agresji Londynu i Nowym Jorku. Dlaczego są tak zdecydowani, aby poddać się Goldman Sachs, Barclays Bank, JP Morgan Chase i całej reszcie anglo-amerykańskiego stada wilków?

Jedynym sposobem na zniszczenie euro jest celowe pozwolenie na to przez Europejczyków. Dla tych z Europejczyków, którzy chcą walczyć o swoją niepodległość i przyszłość przekazuję następujące sugestie.


Czego Europa nie powinna robić

Należy zdecydowanie wystrzegać się wielu działań przynoszących odwrotne do zamierzonych skutki.

Żadnych oszczędności – cięcia budżetowe są całkowitą porażką, ponieważ w warunkach obecnej depresji redukcje wydatków rządowych w sposób nieunikniony prowadzą do większych deficytów i czerwonego koloru na wykresach w kolejnych latach. Samobójczą daremność cięć oszczędnościowych dramatycznie pokazały tak rządy Bruenninga w Niemczech 1930-1932, jak i Schwarzeneggera w Kalifornii oraz Papandreu obecnie. Grecki deficyt rośnie z powodu cięć budżetowych. Polityka oparta na cięciach budżetu nigdy nie prowadzi do jego zrównoważenia, za to podczas próby dokonania tego ma duże szanse zniszczyć system gospodarczy i polityczny kraju, otwierając drzwi dla dalszego rozpadu gospodarczego i faszyzmu.

Żadnych dofinansowań (bailoutów) – światowa bańka instrumentów pochodnych wynosi około 1 500 000 000 000 000 dolarów, co jest sumą 25-krotnie większą niż całkowity produkt krajowy brutto świata, wynoszący około 65 bilionów dolarów, przy czym ta ostatnia liczba może być i tak zawyżona dzięki spekulacji. Europejska część światowej bańki derywatów jest z pewnością większa niż jedna trzecia, a zatem ponad 500 bilionów dolarów. Suma ta sama w sobie przekracza możliwości planety Ziemi do wygenerowania takiej ilości kredytu i płynności. To czarna dziura zdolna pochłonąć wysiłki wszystkich banków centralnych świata. Nie da się jej wykupić. Derywaty mogą być co najwyżej usunięte, co w praktyce oznacza ich podarcie i wymazanie. Los całej cywilizacji zależy od zrozumienia tego problemu. Pani Merkel idzie złą drogą.

Żadnych euroobligacji – ponieważ bankructwo europejskich banków jest głównie kwestią masy napompowanych toksycznych derywatów, daremnym jest pożyczanie od Chin czy od prezydent Dilmy z Brazylii. Plan Barroso musi zostać porzucony.

Żadnej rekapitalizacji banków dla maskowania strat na derywatach – żadna suma rekapitalizacji nie ma szans wyzerować derywatów, które kryją się po tych bankach. Dzięki Sekretarzowi Skarbu USA Henry Paulsonowi, amerykańskim zombie-bankom pozwolono zatrzymać toksyczne derywaty w ich sejfach, nawet gdy otrzymały pomoc z Departamentu Skarbu (bailouts) oraz 0% kredyt z Fedu. Mimo tego, zombie banki wciąż nie są w stanie udzielać pożyczek. Nie ma potrzeby powielać amerykańskich błędów w Europie.

Żadnego ‘sześciopaku’ – reformy budżetowe zwane ‘sześciopakiem’ są próbą odgrzania kryteriów konwergencyjnych z Maastricht, które ograniczały europejskie deficyty do 3% PKB. Maastricht było planem skrępowania produktywnej gospodarki Europy, utrwalającym depresję zatrudnienia. Te nieudane projekty winny być odrzucone, nie powinno się starać je ożywiać. Wypij sześciopak, a obudzisz się z potężnym deflacyjnym kacem.

Żadnego lewarowania EFSF – jeśli europejskie gospodarki mają zbyt wielkie długi, według Anglo-Amerykanów oczywistą na to odpowiedzią jest akumulacja jeszcze większej ilości długów przez użycie Europejskiego Funduszu Stabilizacji Finansowej (EFSF) jako zabezpieczenia pod dalsze pożyczanie. Lecz ta głupia sugestia pozostawiłaby EFSF odsłoniętym na ataki agencji ratingowych, które działają jako słabo skrywani wspólnicy Wall Street i londyńskiego City. Jeśli EFSF dużo pożyczy i jego rating zostanie obniżony, możliwości generowania kredytu przez Europę na tworzenie miejsc pracy (Kreditschöpfung für Arbeitsbeschaffung) w tradycji Wojtynskiego i Lautenbacha wyparują. Lepiej jest skierować fundusze EFSF na inwestycje infrastrukturalne.

Żadnego MFW – wtrącający się partaczący ekonomiści z Międzynarodowego Funduszu Walutowego zostawili po sobie ślady łez w różnych miejscach globu i nigdy nie potrafili pokazać jednego przykładu sukcesu osiągniętego dzięki ich receptom. MFW jest wspornikiem absurdalnego i zdyskredytowanego Konsensusu Waszyngtońskiego w polityce gospodarczej, opartego na deregulacji, prywatyzacji, rozbijaniu związków zawodowych, niszczeniu pomocy społecznej, likwidacji sektora państwowego, systematycznej redukcji płac i zasiłków i generalnej barbarzyńskiej spirali w dół. Do 2008 roku panował sprzeciw wobec tych drakońskich recept, lecz zostały on teraz nałożone na Grecję, Portugalię i Irlandię. Europa musi być Europą ludzi, nie Europą banków i karteli. Przegrane neoliberalne i monetarystyczne projekty MFW nie mogą mieć miejsca w europejskim rozwoju.

Co Europa powinna zrobić

Zlikwidować zombie-banki. Porzucić koncepcję ‘zbyt duże by upaść’ – około tuzina największych europejskich banków jest wyraźnie niewypłacalnych i utrzymywanych przy życiu z powodów politycznych. Te euro-zombie korzystają z kontynentalnej wersji ‘zbyt dużych by upaść’ (Too Big to Fail). Banki te nie chcą i nie mogą zapewnić komercyjnych pożyczek pod nowe fabryki i sprzęty, które mogłyby stworzyć produktywne miejsca pracy. Zamiast tego, handlują toksycznymi derywatami, zwiększając rozmiar światowej bańki derywatów. Powiększają również miażdżące obciążenia na produktywne sektory gospodarki poprzez spekulacje na kontraktach terminowych na towary i energię, co tylko pogarsza depresję. Do tego wydzierają od swych klientów oburzające opłaty. Te banki nie służą żadnemu konstruktywnemu celowi społecznemu lub ekonomicznemu. Muszą zostać poddane procedurom bankructwa, a ich derywaty wymazane.

1% podatku Tobina od wszystkich transakcji finansowych – europejscy przywódcy muszą zignorować histeryczny opór i sabotaż ze strony Sekretarza Skarbu Geithnera, Kanclerza Osborne’a i ich kilku koni trojańskich wewnątrz UE, i przejść do wprowadzenia mocnego podatku Tobina w formie 1% opłaty od wszystkich transakcji finansowych, bezwzględnie obejmującej derywaty. Europejska gospodarka nie może przetrwać jako kasyno zakładów na derywatach. Jednoprocentowy Euro-Tobin posłuży do skrępowania spekulacji w ogóle, szczególnie zaś działania bezczelnych i socjopatycznych funduszy hedgingowych, które zdają się z lubością drzeć tworzywo trzytysiącletniej cywilizacji. Stany Zjednoczone miały de facto podatek sprzedażowy nałożony na Wall Street od I Wojny Światowej do 1967 roku, zaś stan Nowy Jork wciąż go posiada, przy czym kolejni gubernatorzy stanu lekką ręką oddawali te wpływy z powrotem instytucjom z dolnego Manhattanu. Nawet w tak zdominowanej przez Wall Street administracji jak reżim Obamy, czołowy doradca ekonomiczny Peter Orszag silnie zalecał wprowadzenie podatku od sprzedaży na Wall Street, do czasu udzielenia mu reprymendy przez Larry’ego Summersa, jednego z autorów deregulacji derywatów w czasie drugiej kadencji Clintona, który rwał włosy z głowy nazywając plan opodatkowania Wall Street absolutnym złem. Pieniądze pochodzące z wpływów z Euro-Tobina winny być wypłacane poszczególnym państwom członkowskim, a tam przeznaczone do utrzymania programów społecznych, a nie banków.

Uniwersalne anulowanie/zamrożenie długów spowodowanych derywatami – w czerwcu 1931 roku prezydent USA Herbert Hoover - którego imię stało się synonimem inercji i kapitulacji w obliczu depresji gospodarczej - zareagował na upadek austriackiego Kreditanstalt i nadciągający upadek niemieckiego Danatbank swym Moratorium Hoovera, najbardziej pouczającym działaniem w naszych czasach. W tamtym czasie, dwiema najbardziej niebezpiecznymi i uciążliwymi kategoriami długu były reparacje nałożone na Niemcy oraz długi wojenne Aliantów, głównie Francji i Wielkiej Brytanii, względem Stanów Zjednoczonych. Hoover zaproponował i uzyskał zamrożenie wszystkich płatności odsetek i kapitału od tego ogromnego ciężaru zadłużenia przez wszystkie zainteresowane strony, na okres jednego roku. Fatalnym błędem moratorium Hoovera było to, że było potrzebne na dłużej - co najmniej na pięć lat lub na czas trwania światowego kryzysu gospodarczego. Dziś najbardziej niebezpieczny typ międzynarodowego zadłużenia finansowego to dług wynikający z derywatów. Powinien on być poddany moratorium na co najmniej pięć lat lub na czas trwania depresji, w zależności co trwać będzie dłużej. Hoover jest uważany za złego prezydenta, jednak na tle nieodpowiedzialnych urzędników naszych czasów jawi się jako geniusz. Świat pilnie potrzebuje męża stanu zdolnego do opowiedzenia się za skutecznymi działaniami w celu zmniejszenia długu, który obecnie dławi przyszłość ludzkości. W wyborze między cywilizacją i świętością długu, musimy wybrać cywilizację.

Delegalizacja CDS-ów, CDO-sów — zgodnie z tym samym rozumowaniem, najbardziej niebezpieczne rodzaje instrumentów pochodnych muszą zostać na stałe zabronione. Podczas swojego wystąpienia przed Kongresem w maju 2010, nawet Lloyd Blankfein z Goldman Sachs wysunął ideę, iż papiery dłużne CDO powinny być zakazane. Co do swapów ryzyka kredytowego (CDS), są one albo nielegalne, jako hazard, albo, jeśli są one uważane za ubezpieczenia, są nielegalne, ponieważ ich emitenci nie spełniają wymogów prawnych - w tym dotyczących reasekuracji, rezerwy gotówkowej, itp. – które są wymagane od zarejestrowanych firm ubezpieczeniowych. Jak wspomniano powyżej, największą pojedynczą przyczyną obecnego załamania finansowego jest niezdolność Unii Europejskiej do zakazania swapów ryzyka kredytowego od wszystkich europejskich akcji i obligacji, z zastrzeżeniem sztywnych sankcji karnych. Należy przypomnieć, że wszystkie derywaty były nielegalne w Stanach Zjednoczonych od 1936 do 1982 roku zgodnie z warunkami ustawy o wymianie towarów (Commodities Exchange Act). Fatalną deregulację derywatów przeprowadzoną w latach 1982 i 1999 należy uznać za najistotniejszy pojedynczy czynnik finansowej burzy ostatnich trzech lat.

Rewizja i audyt agencji ratingowych – w Stanach Zjednoczonych pojawiły się doniesienia, iż agencje ratingowe angażowały się w nielegalne praktyki (insider trading) poprzez informowanie spekulantów z wyprzedzeniem o obniżeniu ratingu amerykańskich obligacji skarbowych. Włoski prokurator Michele Ruggiero dostarczył przykład odwagi swymi nalotami na biura agencji ratingowych w Mediolanie, i zasługuje na kontynencie na naśladowców. Kiedy prezydent Kennedy był zaangażowany w konfrontację z bankiem JPMorgan w sprawie United States Steel, JFK zmobilizował Departament Sprawiedliwości pod Robertem Kennedym i FBI do zastraszenia tych złoczyńców, dotąd działających bezkarnie. Czy nie ma urzędników europejskich z odwagą Kennedych? Albo państwa uznają zombie-banki i związany z nimi aparat, w tym agencje ratingowe, za kandydatów do bankructwa i likwidacji, albo zombie-banki znajdą sposób na doprowadzenie do bankructwa i zniszczenie państw narodowych, co doprowadzi do nowych ciemnych wieków: neo-feudalizmu.


Natychmiastowe moratoria na spłatę długów gospodarek w kryzysie, które powinny pozostać w strefie euro – niektóre kraje, jak Grecja, Portugalia i Irlandia, zostały już rzucone na kolana przez bezwzględne ataki spekulacyjne anglo-amerykańskich zombie-banków i hien z funduszy hedgingowych. Gdy tylko kraje te stwierdzą, że nie są już w stanie sprzedawać swoich obligacji na rozsądnych warunkach, muszą wyciągnąć oczywiste konsekwencje i wymierzyć odwet, ogłaszając natychmiastowe, jednostronne i całkowite moratorium na spłatę całego międzynarodowego zadłużenia. Nie jest wstydem lub hańbą działać w ten sposób. Wielkie narody, w tym Brazylia, Meksyk i Argentyna zrobiły z różnym powodzeniem w ciągu ostatnich trzech dekad dokładnie to samo, podobnie jak wiele mniejszych państw - w tym Kostaryka, kraj znany z nie posiadania sił zbrojnych. Gdy tylko moratorium na zadłużenie zostaje wdrożone, suwerenne narody mogą się zmierzyć na równych warunkach z drapieżnymi bankierami, zwykle osiągając cel zmniejszenia swego całkowitego zadłużenia o co najmniej połowę. Grecja już przeżywa ewentualne negatywne konsekwencje moratorium na zadłużenie, bez odczuwania żadnych jego korzyści. Dla każdego kraju deklarującego moratorium na spłatę zadłużenia nie ma absolutnie żadnego powodu do opuszczania euro. Kiedy Stany Zjednoczone istniały tak długo, jak obecnie zjednoczona Europa, panika wywołana przez Jacksona i van Burena w 1837 roku doprowadziła do niewypłacalności i bankructwa stanów Mississippi, Luizjana, Maryland, Pensylwania, Indiana i Michigan. Żadne z tych stanów nie myślało ani przez chwilę o opuszczeniu USA tylko dlatego, że zbankrutowały. Rzeczywiście krucha jest polityczna konstrukcja, która choćby przemyśliwuje o wyłączeniu jednego ze swych składników organicznych tylko z powodu trudności finansowych, będących cyklicznymi zakłóceniami w stanie rzeczy. Mówiąc w skrócie, zadłużenie musi być radykalnie zmniejszone, właśnie po to, aby Europa mogła przeżyć.

Europeizacja EBC, gwarancje redyskontowe na obligacje infrastrukturalne – w przeciwieństwie do wielu powierzchownych opinii analityków szkoły Sorosa, najbardziej dysfunkcjonalną cechą obecnego systemu europejskiego jest Europejski Bank Centralny, dziś rządzony przez nieudolnego Tricheta, a wkrótce mający przejść w jeszcze bardziej złowieszcze ręce Draghi’ego. Zasady działania EBC uniemożliwiają przeprowadzenie polityki odnowy gospodarczej, która musi opierać się na dyrydżyzmie, neomerkantylizmie i protekcjonizmie. EBC obecnie nie może odróżnić pasożytniczej działalności spekulacyjnej od zyskownych inwestycji w dobra kapitałowe, infrastrukturę i produkcję fizycznych towarów. Mimo to, oczywista zdolność EBC do tworzenia kredytu stanowi ważny zasób europejskiej gospodarki. EBC należy na stałe wyciągnąć spod kontroli tajnych klik niewybieralnych i nie odpowiadających przed nikim bankierów oraz poddać demokratycznej kontroli przedstawicieli instytucji politycznych. Jedynym możliwym sposobem na dostarczenie demokratycznej legitymacji EBC jest poddanie publicznej debacie i zatwierdzeniu przez Parlament Europejski w pełnym blasku opinii publicznej takich kwestii jak: wielkość europejskiej podaży pieniądza, wysokość stóp procentowych oraz dozwolone kategorie kredytów. Biorąc pod uwagę niezaprzeczalny fakt światowego kryzysu gospodarczego na niespotykaną skalę, przywódcy państw europejskich muszą podjąć inicjatywę ogłoszenia gospodarczego stanu wyjątkowego, który powinien umożliwić im w praktyce zawieszenie obowiązujących zasad EBC, aby umożliwić tej instytucji rozpoczęcie zakupu kolejnych transz biliona euro obligacji i papierów wartościowych każdego z krajów europejskich, regionów, prowincji i gmin, z pieniędzmi przeznaczonymi wyłącznie na infrastrukturę i roboty publiczne. W efekcie, EBC musi zaoferować redyskontowe gwarancje dla tych obligacji. Obligacje te powinny posiadać oprocentowanie 0% i okres zapadalności od 50 do 100 lat, w zależności od typu i tempa zużycia infrastruktury, dla której są emitowane. Zasadniczo, istniejącą politykę blisko-0% kredytu dla banków i innych instytucji finansowych należy uznać za porażkę i ostatecznie porzucić.

1 bilion euro na infrastrukturę – transze 1 biliona pożyczki z EBC powinny być wykorzystane do systematycznej modernizacji i rozbudowy europejskiej sieci autostrad, szybkiej kolei i maglevu kolejowego, nowoczesnej produkcji energii i dostaw, instalacji wodnych i kanałów, domów, szpitali , szkół i innych instytucji edukacyjnych, bibliotek, budynków użyteczności publicznej oraz innych niezbędnych robót publicznych. Celem jest osiągnięcie stałego wzrostu europejskich zasobów dóbr kapitałowych, jednocześnie szybko podnosząc wydajność pracy w Europie.

40 mln nowych produktywnych miejsc pracy dla osiągnięcia pełnego zatrudnienia – najlepsze aktualne szacunki oceniają łączną liczbę bezrobotnych, nie w pełni zatrudnionych oraz zniechęconych do poszukiwania pracy w Unii Europejskiej na około 40 mln osób. To jest tragiczna utrata jednej z najlepiej wykwalifikowanej siły roboczej jaką można znaleźć gdziekolwiek na świecie. Każdy system, który pozwala na tak skandaliczną ruinę kapitału ludzkiego skazuje się na automatyczne zapomnienie. Muszą zostać stworzone nowoczesne produktywne miejsca pracy, które są kapitałochłonne, energochłonne, o wysokiej wartości dodanej i wynagradzane pełną płacą i uposażeniami według najlepszych związkowych standardów. Jest to konieczne, aby zapewnić poziom zamożności i kultury gospodarstw domowych, które pozwolą nadchodzącemu pokoleniu Europejczyków sprostać coraz bardziej intensywnej konkurencji globalnej. Pogodzenie się ze stałym poziomem wysokiego bezrobocia, które jest zawarte w niemieckim systemie Hartz i podobnych programach musi być odrzucone.

Zakończenie militarnego wtrącania się do Afganistanu, Libii, Kosowa i innych państw – era kolonialnego awanturnictwa jest ostatecznie zakończona i próby ożywienia go są kuszeniem bezsensownej tragedii. Wszystkie europejskie oddziały wojskowe muszą powrócić do krajów. Nadszedł czas, aby odwrócić się od wszelkich koncepcji neo-kolonializmu i neo-imperializmu, gdyż są one radykalnie anty-historyczne. Zamiast tego konieczne jest wspieranie rozwoju wspólnoty suwerennych państw, obejmującej Europę, Rosję, Afrykę, Bliski Wschód i inne części świata. Kroki w stronę reformy międzynarodowego systemu walutowego, aby umożliwić tego rodzaju reorganizację świata na podstawie wzajemnych korzyści, powinny być podjęte bez zwłoki.


Dr Webster G. Tarpley

Tarpley.net

Tłumaczenie: davidoski i EkonomiaPolityczna.pl


free counters