sobota, 18 lutego 2012

Rosja i globalna agenda USA

  

Waszyngton wyraźnie chce obalić Putina w Rosji

Hillary Clinton i jej mocodawcy najwyraźniej zdecydowali, że perspektywa Putina, jako następnego prezydenta Rosji, jest potężną przeszkodą w ich planach. Niewielu jednak rozumie dlaczego. Dzisiejsza Rosja, w parze z Chinami i do pewnego stopnia Iranem, tworzą kręgosłup jedynej obecnie efektywnej osi oporu przeciwko światu zdominowanemu przez jedno supermocarstwo.

8 grudnia, kilka dni po ogłoszeniu wyników wyborów parlamentarnych w Rosji, pokazujących gwałtowny spadek popularności partii Jedna Rosja premiera Putina, Putin oskarżył Stany Zjednoczone, a w szczególności sekretarz stanu Hillary Clinton, o sponsorowanie rosyjskich demonstrantów opozycyjnych i ich protestów wyborczych. Putin stwierdził:

(Amerykańska) sekretarz stanu szybko oceniła wybory, mówiąc, że są nieuczciwe i niesprawiedliwe, jeszcze zanim otrzymała materiały obserwatorów z Biura Instytucji Demokratycznych i Praw Człowieka
(OBWE - międzynarodowej instytucji monitorowania wyborów).[1]

Putin kontynuował uznając, że przedwczesne komentarze Clinton były sygnałem dla grup opozycyjnych, że rząd Stanów Zjednoczonych poprze ich protesty. Komentarze Clinton były "sygnałem dla działaczy, którzy prowadzą aktywną współpracę z Departamentem Stanu USA", oświadczył Putin, doświadczony oficer rosyjskiego wywiadu.[2]

Największe zachodnie media albo zbagatelizowały oświadczenie Putina, albo prawie całkowicie skupiły się na materiałach o powstawaniu ruchu rosyjskiej opozycji. Szybkie zbadanie sprawy wskazuje, że Putin zbagatelizował stopień bezczelnej ingerencji amerykańskiego rządu w procesy polityczne jego kraju. Mówimy tu o kraju, który nie jest Tunezją, Jemenem czy nawet Egiptem. Mówimy o drugim na świecie supermocarstwie jądrowym, nawet jeśli gospodarczo nadal może być mniejszą potęgą. Hillary igra z termojądrowym ogniem.


Demokracja czy coś innego?

Putin bez dwóch zdań nie jest mistrzem świata w praktykowaniu tego, co większość uważa za demokrację. Jego zapowiedź sprzed kilku miesięcy, że on i obecny prezydent Miedwiediew uzgodnili zamienić się miejscami po wyborach prezydenckich 4 marca, zszokowała nawet wielu Rosjan, uznających to jako brudną politykę siły i zawieranie układów za kulisami. Jednakże to co Waszyngton robi, ingerując w tę zmianę reżimu, jest bardziej niż nachalne i interwencjonistyczne. Ta sama administracja Obamy, która właśnie podpisała ustawę wprowadzającą w życie środki skutecznie drące na strzępy Kartę Praw Konstytucji Amerykańskiej[3] pozuje na najwyższego światowego arbitra przestrzegania tego, co określa demokracją.

Przyjrzyjmy się bliżej oskarżeniom Putina o wtrącanie się USA w proces wyborczy Rosji. Jeśli spojrzymy, zobaczymy otwarte przyznanie się we własnym sprawozdaniu rocznym z sierpnia 2011 roku, że waszyngtońska organizacja pozarządowa o nieszkodliwej nazwie Narodowy Dar dla Demokracji (NED), znajduje się wszędzie na terenie Rosji.

Narodowy Dar dla Demokracji (NED) finansuje Międzynarodowe Centrum Prasowe w Moskwie, gdzie około 80 międzynarodowych organizacji pozarządowych może odbywać konferencje prasowe na dowolny temat, jaki chcą. NED finansuje liczne "rzecznictwa młodzieży" i warsztaty przywódcze, aby "pomóc młodzieży zaangażować się w działalność polityczną". W rzeczywistości, oficjalnie w 2010 roku wydali ponad 2.783.000 dolarów na dziesiątki takich programów w całej Rosji. Wydatki za rok 2011 nie zostaną opublikowane, aż do drugiej połowy 2012 roku.[4]

NED finansuje także kluczowe rosyjskie "niezależne" sondaże opinii publicznej i monitorowania wyborów, kluczowe elementy na podstawie których może potem twierdzić, że dokonano oszustw wyborczych. NED finansuje także częściowo Regionalną Organizację Społeczną w Obronie Praw i Swobód Demokratycznych "GOLOS." Według rocznego raportu NED fundusze zostały wydane "na przeprowadzenie szczegółowej analizy cykli wyborczych w Rosji jesienią 2010 i wiosną 2011 roku, które obejmują monitorowanie prasy, agitacji politycznej, aktywności komisji wyborczych i innych aspektów stosowania ustawodawstwa wyborczego w długoterminowych przygotowaniach do wyborów".[5]

We wrześniu 2011, na kilka tygodni przed grudniowymi wyborami, NED sfinansował konferencję w Waszyngtonie, na którą zaproszono "niezależną" rosyjską organizację badania opinii publicznej, Centrum Levada. Jak podaje własna strona internetowa NED, Levada (kolejny odbiorca pieniędzy NED-u),[6] przeprowadził serię sondaży - standardowe metody stosowane na Zachodzie do analizy odczuć obywateli. Sondaże przedstawiły "nastroje wyborców w okresie przed wyborami do Dumy i wyborami prezydenckimi, odbiór kandydatów i partii oraz zaufanie wyborców do systemu «sterowanej demokracji», który został ustanowiony w ostatniej dekadzie".

Jednym z prelegentów konferencji w Waszyngtonie był Władimir Kara-Murza, członek krajowej rady Solidarnost ("Solidarność"), ruchu demokratycznej opozycji w Rosji. Według NED, jest on także "doradcą do Dumy lidera opozycji Borysa Niemcowa". Inny mówca pochodził z prawicowego neo-konserwatywnego Hudson Institute.[7]

Niemcow, jedna z najbardziej znanych postaci opozycji anty-Putinowskiej, jest obecnie także współprzewodniczącym Solidarnosti, której nazwa imituje polską "Solidarność" z czasów Zimnej Wojny, gdy CIA finansowała opozycję robotników z Lechem Wałęsą na czele. Więcej o Niemcowie za chwilę.

15 grudnia 2011, znów w Waszyngtonie, dokładnie wtedy kiedy wzniecona została seria wspieranych przez USA protestów przeciwko Putinowi dowodzonych przez Solidarnost i inne organizacje, NED odbył kolejną konferencję pod tytułem "Aktywność młodzieży w Rosji: Czy Nowa Generacja stanowi różnicę?" Jednym z głównych mówców był Tamirlan Kurbanov, który według NED, "ostatnio pracował jako oficer programu w biurze moskiewskiego Narodowego Demokratycznego Instytutu Spraw Międzynarodowych, gdzie był zaangażowany w rozwój i rozszerzanie możliwości organizacji politycznych i obywatelskich, promowanie uczestnictwa obywateli w życiu publicznym, a w szczególności zaangażowanie młodzieży".[8] Narodowy Instytut Demokratyczny jest ramieniem NED.


Ciemna historia Narodowego Daru dla Demokracji (NED)

Pomaganie młodzieży w zaangażowaniu w działalność polityczną jest dokładnie tym, co NED robił w ciągu ostatnich kilku lat w Egipcie, aż do obalenia Mubaraka. Ten sam NED służył pomocą w czasie wspieranych przez USA "kolorowych rewolucji" na Ukrainie i w Gruzji w latach 2003-2004, które wyniosły do władzy wspierane przez USA pro-NATO-wskie marionetki. Ten sam NED aktywnie promował "prawa człowieka" w Birmie, Tybecie i bogatej w ropę prowincji Xinjiang w Chinach.[9]

Jak odkryli uważni analitycy "pomarańczowej rewolucji" na Ukrainie w 2004 roku i wielu innych kolorowych rewolucji finansowanych przez reżim amerykański, kontrola nad sondażami i zdominowanie międzynarodowych mediów, zwłaszcza głównych stacji telewizyjnych, takich jak CNN czy BBC, jest zasadniczym elementem agendy destabilizacyjnej Waszyngtonu. Levada Center będzie prawdopodobnie odgrywać kluczową rolę w tym względzie, poprzez publikowanie sondaży wskazujących na niezadowolenie z reżimu.

Według swego własnego opisu, Narodowy Dar dla Demokracji (NED) jest "prywatną fundacją non-profit, poświęconą wzrostowi i umacnianiu instytucji demokratycznych na całym świecie. Każdego roku, dzięki finansowaniu przez Kongres Amerykański, NED wspiera za granicą ponad 1000 projektów grup pozarządowych, które pracują na rzecz demokratycznych celów w ponad 90 krajach."[10]

Bardziej szlachetnie i wspaniałomyślnie to już brzmieć nie może. Wolą jednak nie wspominać o swojej prawdziwej historii. Na początku lat 1980 dyrektor CIA, Bill Casey, przekonał prezydenta Ronalda Reagana do stworzenia wiarygodnej prywatnej organizacji pozarządowej, NED, w celu wspierania globalnej agendy Waszyngtonu za pomocą innych środków niż bezpośrednie akcje CIA. Było to częścią procesu "prywatyzacji" wywiadu USA, aby jego praca stała się bardziej "skuteczna". Allen Weinstein, który pomógł napisać projekt ustawodawstwa ustanawiającego NED, powiedział w wywiadzie dla Washington Post w 1991 roku, że "wiele z tego co robimy dzisiaj jawnie, było 25 lat temu wykonywane potajemnie przez CIA".[11] Interesujące. Większość funduszy dla NED-u pochodzi, poprzez Kongres USA , od amerykańskich podatników. NED jest pod każdym względem, kształtu i formy, narzędziem amerykańskiego wywiadu.

NED został stworzony za czasów administracji Reagana, aby funkcjonować jako de facto CIA, sprywatyzowane tak, aby umożliwić jej większą swobodę działania. Członkowie zarządu NED są zazwyczaj wybierani ze społeczności Pentagonu i amerykańskiego wywiadu. Pośród nich był emerytowany generał NATO Wesley Clark, człowiek który przeprowadził bombardowanie Serbii przez USA w 1999 roku. Kluczowe osoby powiązane z tajnymi działaniami CIA, które zasiadały w zarządzie NED, to Otto Reich, John Negroponte, Henry Cisneros i Elliot Abrams. Przewodniczącym Zarządu NED w 2008 roku był Vin Weber, twórca ultrakonserwatywnej organizacji Empower America i pozyskiwacz funduszy na kampanię George'a W. Busha. Aktualnym prezesem NED jest John Bohn, były prezes kontrowersyjnej agencji ratingowej Moody's, która odegrała nikczemną rolę we wciąż rozwijającym się upadku rynku nieruchomości w USA. Wśród członków obecnego zarządu NED jest także Zalmay Khalilzad, neo-konserwatywny ambasador USA w Iraku i w Afganistanie za czasów Busha. [12]


Dobrze przeszkolona opozycja wobec Putina

Pouczające jest również spojrzenie na czołowe postacie opozycji w Rosji, które zdają się w ostatnich dniach wysuwać do przodu. Aktualnym "chłopcem z plakatu" rosyjskiej opozycji, ulubieńcem młodzieży, a zwłaszcza zachodnich mediów, jest rosyjski bloger Aleksiej Nawalny, którego blog nosi tytuł LiveJournal. Nawalny ma poczesne miejsce jako quasi-męczennik ruchu protestów, po spędzeniu 15 dni w więzieniu Putina za uczestnictwo w zakazanej demonstracji. W dużym proteście ulicznym w Boże Narodzenie 25 grudnia w Moskwie, Navalny, być może z powodu zbyt częstego oglądania romantycznych filmów Siergieja Eisenstein'a o rosyjskiej rewolucji 1917 roku, powiedział do tłumu: "Widzę wystarczająco ludzi tutaj, żeby zająć Kreml i Biały Dom, [Dom Prezydenta Rosji] właśnie teraz..."[13]

Zachodnie media korporacyjne są zauroczone Nawalnym. Angielskie BBC opisało Nawalnego jako "prawdopodobnie jedyną większą postać opozycji, jaka pojawiła się w Rosji w ciągu ostatnich pięciu lat", a amerykański magazyn "Time" nazwał go "rosyjskim Erin'em Brockovich'em", interesujące odniesienie do hollywoodzkiego filmu z udziałem Julii Roberts o badaczu i aktywiście. Jednak bardziej istotny jest fakt, że Nawalny uczęszczał do elitarnego amerykańskiego East Coast Yale University, będącego również domem rodziny Bush-ów, w którym był "Członkiem Świata Yale".[14]

Charyzmatyczny Nawalny jest także jednak (lub był) na liście płac NED-u, organizacji powołanej przez Waszyngton do destabilizacji reżimów. Zgodnie z postem na własnym blogu Nawalny'ego LiveJournal, był on wspierany przez NED w latach 2007-2008.[15] [16]

Obok Nawalny'ego, kluczowe postacie ruchu protestów antyputinowskich skupione są wokół Solidarnosti, która została założona w grudniu 2008 przez Borysa Niemcowa, Władimira Ryżkowa i innych. Niemcow jest ostatnim człowiekiem, który się nadaje do protestów przeciwko korupcji. Według wydania czasopisma Business Week Russia z 23 września 2007, Niemcow przedstawił rosyjskiego bankiera Borisa Brewnowa Gretchen Wilson, obywatelce USA i pracownicy International Finance Corporation, finansowego ramienia Banku Światowego. Wilson i Brewnow pobrali się. Z pomocą Niemcowa Wilson udało się sprywatyzować zakłady celulozowo-papiernicze Bałachna za groszową cenę 7 milionów dolarów. Przedsiębiorstwo zostało potem wydrenowane do cna, a następnie sprzedane szwajcarsko-bostońskiemu bankowi inwestycyjnemu z Wall Street, CS First Boston Bank. Roczne obroty zakładów wynosiły około 250 milionów dolarów.[17]
CS First Boston Bank opłacał także kosztowne wycieczki Niemcowa na bardzo drogie Światowe Forum Ekonomiczne w Davos. Kiedy Niemcow został członkiem gabinetu, jego protegowany, Brewnow, został mianowany przewodniczącym Zjednoczonego Systemu Energetycznego Rosji, JSC. Dwa lata później, w 2009 roku, Borys Niemcow, dzisiejszy "Pan Antykorupcja", używał swoich wpływów, aby oczyścić Brewnowa z zarzutów o defraudację miliardów aktywów JSC.[18]

Niemcow brał również pieniądze od uwięzionego rosyjskiego oligarchy Michaiła Chodorkowskiego, gdy ten w 1999 roku przy pomocy swoich miliardów próbował kupić rosyjski parlament i Dumę. W 2004 roku Niemcow spotkał się z wygnanym z Rosji miliarderem-oligarchą Borysem Bieriezowskim na tajnym zebraniu z innymi wygnanymi rosyjskimi potentatami. Kiedy Niemcow został szczegółowo przepytany przez władze rosyjskie w sprawie zarzutów o zagraniczne finansowanie swojej nowej partii politycznej "Dla Rosji - Bez Bezprawia i Korupcji", amerykańscy senatorowie John McCain, Joe Liberman oraz Mike Hammer z Rady Bezpieczeństwa Narodowego ruszyli Niemcowowi w sukurs.[19]

Bliski koleżka Niemcowa, Władimir Ryżkow z Solidarnosti, jest również ściśle związany ze szwajcarskimi kręgami Davos, założył nawet Syberyjskie Davos. Według danych rosyjskiej prasy z kwietnia 2005 r., Ryżkow powołał w 2003 roku „Komitet 2008” dla "wyciągnięcia" funduszy uwięzionego Michaiła Chodorkowskiego wraz błagania o środki zbiegłych oligarchów, takich jak Borys Berezowski i zachodnich fundacji, takich jak Fundacja Sorosa. Celem tego wysiłku miało być zmobilizowanie "demokratycznych" sił przeciwko Putinowi. 23 maja 2011 Ryżkow, Niemcow i kilku innych złożyło dokumenty, aby zarejestrować nową „Partię Wolności”, pod pretekstem wystawienia kandydata na prezydenta przeciwko Putinowi w 2012 r.[20]

Inną prominentną twarzą ostatnich antyputinowskich demonstracji jest były mistrz świata w szachach, Garri Kasparow, przedzierzgnięty w prawicowego polityka, kolejny twórca Solidarnosti. Kasparow został zidentyfikowany kilka lat temu jako członek zarządu neokonserwatywnego waszyngtońskiego think-tanku wojskowego. W kwietniu 2007 roku Kasparow przyznał, że był członkiem Zarządu Rady Bezpieczeństwa Narodowego Centrum ds. Polityki Bezpieczeństwa, "bezpartyjnej organizacji non-profit, specjalizującej się w polityce, identyfikacji, działaniach, potrzebach i zasobach, które są niezbędne dla amerykańskiego bezpieczeństwa". W Rosji Kasparow jest bardziej zniesławiony z powodu swych wcześniejszych powiązań finansowych z Leonidem Newzlinem, byłym wiceprezesem Jukosu i partnerem Chodorkowskiego. Newzlin uciekł do Izraela, po oskarżeniu w Rosji o morderstwo i zatrudnianie zabójców w celu wyeliminowania "przeszkadzających ludzi", w czasie kiedy był wiceprezesem Jukosu.[21]

W 2009 roku Kasparow i Niemcow spotkali się z ni mniej ni więcej jak samym prezydentem Barackiem Obamą, na jego osobiste zaproszenie w Hotelu Ritz Carlton w Waszyngtonie, w celu omówienia opozycji przeciwko Putinowi w Rosji. Niemcow wezwał Obamę do spotkania się z siłami opozycji w Rosji: "Jeśli Biały Dom przystanie na sugestię Putina, aby rozmawiać tylko z pro-putinowskimi organizacjami, będzie to oznaczać, że Putin wygrał, ale nie tylko to: Putin będzie miał pewność, że Obama jest słaby", powiedział wtedy. Podczas tej samej amerykańskiej wyprawy w 2009 roku Niemcow został zaproszony do wystąpienia w nowojorskiej Radzie Stosunków Zagranicznych, najbardziej wpływowego think-tanku amerykańskiej polityki zagranicznej. Co istotne, nie tylko więc amerykański Departament Stanu i wspierane przez USA polityczne organizacje pozarządowe, takie jak NED, przelewają miliony na budowanie anty-putinowskiej koalicji na terenie Rosji. Prezydent USA osobiście zaangażował się w ten proces.[22]

Ryżkow, Niemcow, Navalny i były minister finansów Putina Aleksiej Kudrin, wszyscy byli zaangażowani w organizację anty-putinowskiej bożonarodzeniowej demonstracji w Moskiwie 25 grudnia, która przyciągnęła około 120.000 ludzi.[23]


Dlaczego Putin?

Nasuwa się pytanie: dlaczego Putin w tym momencie? Odpowiedzi nie musimy szukać daleko.

Waszyngtonu, a zwłaszcza reżimu Obamy, w najmniejszym stopniu nie obchodzi, czy Rosja jest demokratyczna, czy nie. Ich problemem jest przeszkoda, jaką prezydentura Putina stanowi dla planów Waszyngtonu osiągnięcia całkowitej dominacji nad naszą planetą. Zgodnie z rosyjską konstytucją, prezydent Federacji Rosyjskiej jest głową państwa, najwyższym dowódcą wojskowym i posiadaczem najwyższego urzędu w Federacji Rosyjskiej. Obejmuje więc bezpośrednią kontrolę nad polityką obrony i polityką zagraniczną.

Musimy zatem zapytać, jakiego rodzaju będzie to polityka? Wysoko w agendzie Putina będą silne środki zaradcze przeciw jawnemu okrążeniu Rosji przez NATO, z niebezpiecznymi instalacjami pocisków rakietowych Waszyngtonu dookoła Rosji. "Reset" stosunków Hillary Clinton znajdzie się w śmietniku, o ile już nie jest. Możemy też spodziewać się bardziej agresywnego wykorzystywania karty energetycznej Rosji, z dyplomacją „rurociągową” stosowaną do pogłębiania więzi gospodarczych pomiędzy europejskimi członkami NATO, takimi jak Niemcy, Francja i Włochy, ostatecznie osłabiających wsparcie Unii Europejskiej dla agresywnych środków NATO przeciw Rosji. Możemy spodziewać się pogłębienia zwrotu Rosji w stronę Eurazji, zwłaszcza w stronę Chin, Iranu i być może Indii, w celu wzmocnienia wątłego kręgosłupa oporu wobec planów Waszyngtonu ustanowienia Nowego Porządku Światowego.

Wykolejenie Rosji będzie jednak wymagało więcej niż kilku demonstracji w Moskwie i Petersburgu zorganizowanych w lodowatej pogodzie przez stado skorumpowanych i podejrzanych figur, jak Niemcow czy Kasparow. Jasne jest, że Waszyngton napiera na wszystkich frontach – na Iran i Syrię, gdzie Rosja ma ważną bazę marynarki wojennej, na Chiny, na kraje strefy euro przewodzone przez Niemcy, a teraz na Rosję. Wygląda to na ostateczny atak upadającego supermocarstwa.

Stany Zjednoczone są de facto zbankrutowanym supermocarstwem nuklearnym. Rola dolara jako waluty rezerwowej jest obecnie podważana, jak nigdy dotąd, od czasu ustanowienia systemu z Bretton Woods w 1944 roku. Ta rola dolara wraz z utrzymywaniem przez Stany Zjednoczone pozycji niekwestionowanej największej światowej potęgi militarnej były podstawą amerykańskiej hegemonii od 1945 roku.

Osłabiając rolę dolara w handlu międzynarodowym i ostatecznie jako światowej waluty rezerwowej, Chiny rozliczają obecnie handel dwustronny z Japonią we własnych walutach, odstawiając dolara na bok. Rosja realizuje podobne kroki ze swoimi głównymi partnerami handlowymi. Głównym powodem, dla którego Waszyngton rozpoczął wojnę walutową na pełną skalę przeciwko euro pod koniec 2009 roku, była próba oddalenia coraz większego zagrożenia, że Chiny i inne kraje mogą odwrócić się od dolara w kierunku euro jako waluty rezerwowej. To nie jest drobna sprawa. Waszyngton finansuje swoje zagraniczne wojny w Iraku, Afganistanie, Syrii, Libii i innych krajach poprzez fakt, że Chiny i inne kraje swoją nadwyżkę handlową inwestują w obligacje skarbowe USA. Jeśli to ulegnie zmianie, stopy procentowe w USA wzrosną znacząco i presja finansowa na Waszyngton stanie się ogromna.

W obliczu rosnącej erozji swego dotąd niepodważalnego statusu jedynego globalnego supermocarstwa, Waszyngton w coraz większym stopniu zwraca się ku surowej sile militarnej dla podtrzymania tego statusu. Aby to się udało, Rosja musi zostać zneutralizowana wraz z Chinami i Iranem. Będzie to główną agendą następnego prezydenta USA, ktokolwiek nim będzie.

F. William Engdahl
Tłumaczenie: davidoski

http://globalresearch.ca


F. William Engdahl jest autorem książek "A Century of War: Anglo-American Oil Politics and the New World Order" [Stulecie wojny: Anglo-Amerykańska Polityka Ropy i Nowy Porządek Światowy] oraz "Full Spectrum Dominance: Totalitarian Democracy in the New World Order" [Pełna Dominacja: Totalitarna Demokracja w Nowym Porządku Światowym]. Książka opisuje szczegóły powstania NED-u i innych sponsorowanych przez USA pozarządowych organizacji "praw człowieka" oraz sposób w jaki są używane do obalania reżimów wrogich agendzie geopolitycznej USA. Można się z nim skontaktować przez jego stronę www.engdahl.oilgeopolitics.net


Przypisy:

[1] http://www.guardian.co.uk/world/video/2011/dec/08/vladimir-putin-russia-election-protests-video
[2] Ibid.
[3] http://www.guardian.co.uk/commentisfree/cifamerica/2012/jan/02/ndaa-historic-assault-american-liberty
[4] http://www.ned.org/where-we-work/eurasia/russia
[5] Ibid.
[6] Ibid.
[7] http://ned.org/events/elections-in-russia-polling-and-perspectives
[8] http://ned.org/events/youth-activism-in-russia-can-a-new-generation-make-a-difference
[9] F. William Engdahl, Full Spectrum Dominance: Totalitarian Democracy in the New World Order, 2010, edition. Engdahl press.
[10] http://www.ned.org/about
[11] David Ignatius, Openness is the Secret to Democracy, Washington Post National Weekly Edition, 30 September-6 October,1991, 24-25.
[12] F. William Engdahl, Op. Cit., p.50.
[13] http://themoscownews.com/politics/20111225/189318175.html
[14] http://www.yale.edu/worldfellows/fellows/navalny.html
[15] http://alansalbiev.livejournal.com/28124.html
[16] Ibid.
[17] http://www.rumafia.com/person.php?id=1648
[18] Ibid.
[19] Ibid.
[20] http://www.rumafia.com/person.php?id=1713
[21] http://www.rumafia.com/person.php?id=1518
[22] http://www.theotherrussia.org/2009/07/03/obama-will-meet-with-russian-opposition/
[23] Yulia Ponomareva, op. Cit.


free counters





sobota, 11 lutego 2012

Zachód przygotowuje ludobójstwo w Syrii






Realizacja: davidoski
Na podstawie:
Stop Syjonizmowi

free counters


  


Prawdziwe oblicze "oszczędności" MFW








To stara sztuczka - owinąć bolesną rzeczywistość w kwieciste frazesy. Słyszymy to cały czas w naszym codziennym życiu i w większości przypadków umiemy czytać między wierszami, kiedy ktoś próbuje to robić.

Kiedy lekarz mówi, że "to będzie bolało tylko trochę", wiesz dobrze, że musisz przygotować się na bolesną procedurę. Kiedy twój szef mówi, że ma dla ciebie nowy, ekscytujący projekt, wiesz, że zostaniesz obarczony zadaniem, którego nikt inny nie chce wykonywać. Kiedy sprzedawca mówi ci, że używany samochód wymaga tylko drobnego remontu, wiesz że patrzysz na stertę złomu.

Podobnie jest, gdy MFW mówi narodowi, że trzeba wdrożyć "środki oszczędnościowe", aby wydostać się z kryzysu finansowego – również tu leży ziejąca przepaść między językiem, a rzeczywistością.

"Środki oszczędnościowe" to jeden z tych orwellowskich terminów, który został wstrzyknięty w nasz polityczny dyskurs właśnie dlatego, że jest to ładnie brzmiące słowo na określenie bardzo bolesnej rzeczywistości. "Oszczędności" oznaczają dyscyplinę, opanowanie, nawet szlachetność. "Oszczędności" to rozważność. "Oszczędności" to skromność. "Oszczędności" to cnota. Są celem samym w sobie.

Gdyby MFW lub Europejski Bank Centralny przyszedł do społeczeństwa upadającego narodu europejskiego i powiedział, że ludzie muszą poświęcić swoje emerytury, oszczędności i swój standard życia za dług, który ich rząd oszukańczo zaciągnął w ich imieniu, nikt na to by nie pozwolił. I słusznie.

Ale powiedz tym samym ludziom, że muszą wdrożyć "środki oszczędnościowe", aby "stanąć na nogi" ekonomicznie, wielu będzie skłonnych do życia w najtrudniejszych warunkach, godząc się na likwidację ich narodu w próżnej nadziei, że dając więcej władzy międzynarodowym instytucjom finansowym mogą w jakiś sposób uniknąć gospodarczego kolapsu.

Sztuczka, oczywiście, polega na tym, że rzeczywistość jest całkowicie odwrotna. Tak jak lekarz dający ci fałszywe zapewnienie, że będzie bolało tylko trochę, podobnie ekonomiczna amputacja, którą bankierzy mają przygotowaną dla dumnych niegdyś narodów świata uprzemysłowionego, będzie dla nich nie do zniesienia.

Wystarczy zapytać kogokolwiek w trzecim świecie. Powinni wiedzieć. Przechodzą przez te "plany oszczędnościowe" od dziesięcioleci.

Zapytaj ludzi w Etiopii czy "gospodarcza terapia" MFW i Banku Światowego z lat dziewięćdziesiątych zadziałała na korzyść ich narodu. Zapytaj ich o grabieżczą wyprzedaż aktywów państwowych, zakładów użyteczności publicznej, gospodarstw i fabryk, międzynarodowym korporacjom za grosze. Zapytaj ich jak USAID pomogło w biednych państwach afrykańskich jako charytatywnej pomocy żywnościowej pozbyć się nadwyżek genetycznie modyfikowanych roślin, które nie mogły być sprzedawane w Europie.

Zakres okropności zadany Etiopii przez międzynarodową finansjerę wprost domaga się opisania.

Banksterom nie wystarczyło pokrojenie kraju na kawałki i sprzedanie ich swoim biznesowym kolesiom. Następnie mieli więc czelność ukraść żywność ze stołów ubogich rolników i zastąpić ją frankeinsteinową modyfikowaną genetycznie żywnością, której reszta świata nie chciała nawet tknąć.

To jest prawdziwe oblicze "oszczędności". Jest to nic innego, jak gospodarcze niewolnictwo względem elitarnej grupy banksterów, którzy stworzyli własne bogactwo z pustego powietrza.

Etiopia nie jest jedynym przykładem tego procesu. Wręcz przeciwnie. Podobny proces rozegrał się w prawie każdym kraju, który międzynarodowi finansowi oligarchowie próbują "naprawić" swoimi procedurami, które będą "bolały tylko trochę".

W Brazylii reformy MFW zasadniczo zmieniły charakter brazylijskiej konstytucji, zatrzymując transfer funduszy federalnych do władz stanowych, po to aby środki te mogły być użyte do płacenia bankierom.

Program dostosowania strukturalnego MFW w Peru zniszczył lokalną gospodarkę rolną i zdelegalizował produkcję koki - jedynego możliwego dla wielu rolników sposobu, aby zarobić na życie. Mimo to od pierwszego pakietu sponsorowanych przez MFW "reform gospodarczych" w Peru w 1978 r. do drugiej rundy na początku lat 1990, produkcja koki wzrosła o ponad 400%.

4,8 miliarda dolarów kredytu MFW dla Rosji w latach 1990 nigdy nie trafiło do rosyjskiej kasy - miliardy zostały osadzone bezpośrednio na zagranicznych rachunkach bankowych, powiązanych z przestępcami, politykami i banksterami. Pomimo faktu, że Rosjanie nie ujrzeli nawet jednego rubla tych pieniędzy, byli nadal odpowiedzialni za spłacenie tego długu z powrotem do międzynarodowych bankierów, którzy byli na tyle uprzejmi, aby pożyczyć im go na procent.

Raz za razem, kraj po kraju, w każdym zakątku globu, pożyczki MFW sprowadzają katastrofę na ludzi, pozostawionych na lodzie z długami.

Sednem całego problemu jest to, że nic z tego nie jest niespodzianką. W rzeczywistości jest to zaplanowanym elementem programów oszczędnościowych MFW.

Jak ujawnił Joseph Stiglitz, były główny ekonomista Banku Światowego, celem MFW jest przeprowadzenie nalotu na gospodarki zadłużonych krajów, demontaż i wyprzedaż infrastruktury na rzecz zagranicznych korporacji i upewnienie się, że wszystkie publiczne pieniądze są wykorzystywane na spłatę długu bankierom.

Stiglitz ma nawet nazwę na to, co "oszczędnościowe programy" MFW nieuchronnie powodują, czyli rozpad społeczeństwa: zamieszki MFW.

Boliwijczycy wywołali zamieszki z powodu cen wody, Indonezyjczycy z powodu braku dofinansowań żywności i paliwa, Ekwadorczycy z powodu cen gazu do gotowania, a Argentyńczycy z powodu całkowitego upadku swego niegdyś bogatego narodu. Wspólnym mianownikiem wszystkich tych przypadków są "środki oszczędnościowe" i MFW.

Obecnie początki zamieszek MFW kształtują się w Europie. Ludzie wychodzą na ulice, aby zaprotestować przeciwko środkom, które mają zostać podjęte w imię płacenia banksterom, tego co skorumpowane rządy ukradły od ludzi. Po drugiej stronie stoi policja, coraz bardziej zmilitaryzowana i działająca w służbie banksterów i polityków. Linie frontu się formują.

Ale czy istnieje inne wyjście?

Czy narody Europy mogą wyciągnąć lekcję z przykładu Islandii? Ten mały naród północnoatlantyckiej wyspy również stanął w obliczu całkowitej upadłości, kiedy napędzana derywatami bańka islandzkiego sektora finansowego wybuchła po upadku Lehman Brothers. Ludzie zostali po raz kolejny zostawieni na lodzie z miliardami dolarów długów do spłacenia zagranicznym bankom i ciche uliczki sennego Reykjaviku rozgorzały przemocą.

Ale w Islandii ludzie nie walczyli z rządem. Stali się rządem. Masowy ruch ludzi zmusił do upadku rząd Islandii i wyniósł do władzy nie-polityków.

Rozpisali oni referendum, w którym ludzie zdecydowanie odrzucili pomysł płacenia miliardów dolarów zagranicznym banksterom za dług, który nie był ich. Dług był oszukańczy. Nie będą płacić.

Niedługo okaże się, czy narody krajów G20 będą w stanie wziąć przykład z Islandczyków, kiedy pasożyt długu zaczyna zżerać gospodarki "bogatych" krajów uprzemysłowionych. Pierwszy test może się zdarzyć już w tym tygodniu na spotkaniu G8/G20 w Toronto,[1] gdzie polityczne marionetki rządu kanadyjskiego zadłużyły kanadyjskie społeczeństwo na olbrzymią kwotę miliarda dolarów na opłacenie operacji totalitarnego państwa policyjnego, które nieuchronnie prowokuje takie bezmyślne, gwałtowne reakcje.

Stoimy na rozdrożu, w którym ludzie mogą masowo powstać przeciwko finansowym oligarchom, którzy zaplanowali ten upadek i pozbyć się politycznych marionetek zarówno z prawej jak i lewej strony sceny politycznej. Polityków-marionetek, którzy zgodnie podrygują w rytm muzyki wygrywanej przez sępy z Wall Street, bez względu na to kto zasiada w Białym Domu... albo nie rozumiejąc, co się dzieje, tego kto naprawdę stoi za politykami, ludzie mogą zostać doprowadzeni do bezsensownych aktów przemocy przeciwko ubranym na czarno policjantom w bitwach, które nie rozwiązują źródła problemu, prowadząc do bólu i cierpienia.

Pierwszym krokiem jest zrozumienie, że „oszczędności" proponowane przez banksterów nie są rozwiązaniem naszych problemów - są ich początkiem. Wtedy będziemy wiedzieć, co to znaczy, kiedy MFW mówi, że "to będzie bolało tylko trochę".

James Corbett
Tłumaczenie: davidoski


Przypisy:

[1] Materiał zrealizowany w 2010 roku.

free counters




niedziela, 5 lutego 2012

Wojna walutowa - jakie są prawdziwe cele unijnego embarga naftowego wobec Iranu?




Przeciwko komu naprawdę skierowane jest embargo Unii Europejskiej?

Jest to ważne geostrategiczne pytanie. Oprócz odrzucenia nowych środków UE przeciwko Iranowi, jako mających odwrotny efekt do zamierzonego, Teheran ostrzegł kraje członkowskie Unii Europejskiej, że embargo nałożone na Iran znacznie bardziej zaszkodzi im samym i ich gospodarkom niż Iranowi.

Teheran ostrzegł w ten sposób przywódców państw UE, że nowe sankcje są głupie i sprzeczne z ich własnymi interesami narodowymi oraz interesami całego bloku. Ale czy to prawda? Ostatecznie, kto skorzysta na łańcuchu wydarzeń, które zostały wprawione w ruch?


Embarga naftowe wobec Iranu nie są niczym nowym

W 1951 roku irański rząd premiera Mohammeda Mossadegh'a przy poparciu irańskiego parlamentu znacjonalizował przemysł naftowy Iranu. W wyniku programu nacjonalizacji dr Mossadegh'a Brytyjczycy militarnie zablokowali wody terytorialne i krajowe porty Iranu - brytyjska Marynarka Wojenna uniemożliwiła Iranowi eksportowanie ropy naftowej. Jednocześnie zablokowała również militarnie irański handel. Londyn zamroził także irańskie aktywa i rozpoczął kampanię mającą na celu izolowanie Iranu sankcjami. Rząd dr Mossadegh'a był wybrany demokratycznie i nie mógł być łatwo szykanowany w swoim kraju przez Brytyjczyków - zaczęli więc przedstawiać Mossadegh'a jako pionka Związku Radzieckiego, który uczyni Iran krajem komunistycznym wraz ze swymi politycznymi marksistowskimi sojusznikami.

Po nielegalnej brytyjskiej blokadzie morskiej nastąpiło obalenie rządu w Teheranie w wyniku zorganizowanego przez Anglo-Amerykanów zamachu stanu w 1953 roku. Przewrót 1953 roku przekształcił szacha Iranu z konstytucyjnego figuranta w monarchę absolutnego i dyktatora, podobnego do monarchów Jordanii, Arabii Saudyjskiej, Bahrajnu i Kataru. Iran w ciągu jednej nocy został przekształcony z demokratycznej monarchii konstytucyjnej w dyktaturę.

Dzisiaj, militarne nałożenie embarga na eksport ropy z Iranu nie jest możliwe, tak jak to było na początku 1950 roku. Zamiast więc tego Londyn i Waszyngton używają języka prawa i skrywają się za fałszywymi pretekstami o irańskiej broni jądrowej. Podobnie jak w 1950 roku embargo wobec Iranu ma na celu zmianę reżimu. Mimo tego, istnieją także szersze cele, które wykraczają poza granice Iranu, związane z projektem Waszyngtonu nałożenia embarga wobec Irańczyków na eksport ropy.



Unia Europejska i irański eksport ropy

Największym odbiorcą irańskiej ropy naftowej jest Chińska Republika Ludowa. Według paryskiej Międzynarodowej Agencji Energii (IEA), powstałej po arabskim embargu ropy z 1973 roku, jako strategiczne skrzydło Organizacji Współpracy Gospodarczej i Rozwoju (OECD) bloku państw zachodnich, Iran eksportuje do Chin 543.000 baryłek ropy dziennie. Innymi dużymi odbiorcami irańskiej ropy są Indie, Turcja, Japonia i Korea Południowa. Indie importują z Iranu 341.000 baryłek dziennie, Turcja 370.000, Japonia 251.000, a Kora Południowa 239.000.

Według irańskiego Ministerstwa Ropy Naftowej Unia Europejska stanowi jedynie 18% irańskiego eksportu ropy, co oznacza mniej niż jedną piątą irańskiej sprzedaży. Jedynie "zbiorowo" Unia Europejska jest drugim największym klientem Iranu. Wszystkie kraje UE importują łącznie z Iranu 510.000 baryłek dziennie. Ten zbiorowy udział państw Unii Europejskiej w imporcie irańskiej ropy jest podkreślany przez tych, którzy chcą podnieść skuteczność unijnego embarga naftowego wobec Iranu.

Iran może zastąpić sprzedaż ropy do Unii Europejskiej poprzez znalezienie nowych nabywców lub zwiększenie sprzedaży do istniejących klientów, takich jak Chiny i Indie. Irańska umowa o współpracy z Chinami zmierzająca do zwiększenia chińskich rezerw strategicznych wypełni dużą część próżni pozostawionej przez Unię Europejską. Dlatego embargo wobec Iranu będzie miało minimalny bezpośredni wpływ na Iran. Bardziej prawdopodobne jest raczej, że jeśli jakieś objawy irańska gospodarka w ogóle odczuje, to będą one związane z globalnymi konsekwencjami embarga na irańską ropę naftową.



Iran i globalna wojna walutowa

Według Międzynarodowego Funduszu Walutowego (MFW), dolar amerykański i euro stanowią łącznie 84,4% światowych rezerw walutowych (dane na koniec 2011 roku). Dolar amerykański sam w sobie stanowił największy udział światowych rezerw walutowych w 2011 roku i wynosił 61,7%.

Sprzedaż energii stanowi ważną część tego równania, ponieważ dolar amerykański jest związany z handlem ropą naftową.

Dlatego handel ropą poprzez tzw. petro-dolara pomaga utrzymać jego międzynarodową pozycję. Kraje na całym świecie zostały praktycznie zmuszone do korzystania z dolara w celu zaspokojenia swoich potrzeb energetycznych, handlowych i transakcyjnych.

Aby podkreślić znaczenie dla USA międzynarodowego handlu ropą, wszyscy członkowie Rady Współpracy Zatoki Perskiej (GCC) - Arabia Saudyjska, Bahrajn, Katar, Kuwejt, Oman i Zjednoczone Emiraty Arabskie - związali sztywnym kursem swoje waluty krajowe z dolarem amerykańskim i w ten sposób, poprzez handel ropą w dolarach amerykańskich, podtrzymują pozycję petro-dolara. Co więcej, waluty Libanu, Jordanii, Erytrei, Dżibuti, Belize i kilku innych tropikalnych wysp na Morzu Karaibskim są również sztywno powiązane z dolarem amerykańskim. Oprócz terytoriów zamorskich Stanów Zjednoczonych, także Salwador, Ekwador i Panama oficjalnie korzystają z dolara jako swojej własnej waluty krajowej.

Euro, z drugiej strony, jest zarówno rywalem dolara, jak i walutą sojuszniczą. Obie waluty często pracują w tandemie względem innych walut i wydają się być kontrolowane przez jedną, coraz silniej scentralizowaną, władzę finansową.

Oprócz siedemnastu członków Unii Europejskiej używających euro jako własnej waluty, robi to również Księstwo Monako, San Marino, Watykan, Czarnogóra i serbska prowincja Kosowo. Poza eurostrefą, także waluty Bośni, Bułgarii, Danii, Łotwy i Litwy w Europie, waluty Zielonego Przylądka, Komorów, Maroko, Demokratycznej Republiki Wysp Świętego Tomasza i Książęcej, dwie strefy CFA w Afryce i waluty kilku zachodnioeuropejskich zamorskich terytoriów zależnych, takich jak Grenlandia, wszystkie są powiązane sztywnym kursem z euro.

Kilka stref monetarnych jest bezpośrednio związanych z euro. W Oceanii, frank Pacyfiku (frank Pacifique), używany w unii walutowej z francuskimi terytoriami zależnymi Polinezji Francuskiej, Nowej Kaledonii i terytorium Wallis i Futuna, powiązany jest z euro. Jak wspomniano wcześniej, strefa franka CFA w Afryce jest również powiązana z euro. Tak więc, zarówno frank Finansowej Wspólnoty Afryki (Communauté Financière d'Afrique, CFA) jak i frank Zachodniej Afryki - używany przez Benin, Burkina Faso, Wybrzeże Kości Słoniowej, Gwineę Bissau, Mali, Nigru, Senegal i Togo - oraz frank Współpracy Finansowej w Afryce Środkowej (Coopèration Financière en Afrique Central, CFA) i frank Środkowoafrykańskiej CFA - używany przez Kamerun, Republikę Środkowej Afryki, Czad, Republikę Kongo (Kongo-Brazzaville), Gwineę Równikową i Gabon - ich losy są związane z wartością euro.

Iran nie dąży do konfrontacji militarnej w obliczu pogarszających się stosunków ze Stanami Zjednoczonymi i Unią Europejską. Pomimo prezentowania wojowniczej narracji, Teheran oświadczył, że Cieśninę Ormuz zamknie tylko w ostateczności. Irańczycy zapowiedzieli również, że nie pozwolą okrętom USA oraz innym wrogim statkom przepływać przez irańskie wody terytorialne, do czego mają pełne prawo, oraz że wrogie okręty mogą zamiast tego poruszać się po wodach terytorialnych Omanu w Cieśninie Ormuz. Problemem dla USA i innych przeciwników Iranu jest między innymi to, że wody cieśniny Ormuz po stronie Omanu są zbyt płytkie.

Zamiast konfrontacji militarnej, Teheran walczy na wiele sposobów metodami gospodarczymi. Pierwszym krokiem, wykonanym przez Teheran jeszcze przed rokiem 2012, było zdywersyfikowanie międzynarodowej sprzedaży irańskiej ropy w odniesieniu do transakcji walutowych. Jest to część celowego ruchu Iranu w kierunku odejścia od używania dolara amerykańskiego w transakcjach handlowych ropą naftową - krok identyczny jak wykonany przez Saddama Husajna w 2000 roku, który był środkiem walki z sankcjami nałożonymi na Irak. W tym kontekście Iran stworzył międzynarodową giełdę handlu ropą, rywalizującą z amerykańską giełdą New York Mercantile Exchange (NYMEX) i londyńską International Petroleum Exchange (IPE), obydwiema wykorzystującymi do transakcji dolara amerykańskiego. Giełda ta, zwana Kish Oil Bourse, została oficjalnie otwarta w sierpniu 2011 roku na wyspie Kish Island w Zatoce Perskiej. Pierwsze transakcje zostały wykonane przy użyciu euro i dirhem'a (waluty Zjednoczonych Emiratów Arabskich).

W kontekście rywalizacji euro i dolara amerykańskiego, Irańczycy początkowo chcieli zwrócić się w kierunku euro i petro-euro z nadzieją, że konkurencja między dolarem i euro sprawi, że Unia Europejska stanie się sojusznikiem Iranu i rozluźni więzy z USA. Wraz ze wzrostem politycznych napięć z Unią Europejską, petro-euro stało się mniej atrakcyjne dla Teheranu. Iran zrozumiał, że Unia Europejska pod wodzą skorumpowanych przywódców jest posłuszna interesom USA. Dlatego, choć w mniejszym stopniu, Iran próbował odejść również od euro.

Oprócz tego Iran rozszerzył swoje odejście od stosowania dolara amerykańskiego i euro, stosując to jako politykę w dwustronnych stosunkach handlowych. Iran i Indie rozmawiają o płatnościach za irańską ropę w złocie. Irańsko-rosyjska wymiana handlowa jest prowadzona w irańskich rialach i rosyjskich rublach, podczas gdy irański handel z Chinami i innymi krajami azjatyckimi jest prowadzony przy użyciu chińskiego renminbi, irańskiego riala, japońskiego jena i innych nie-dolarowych i nie-euro walutach.

Choć euro mogło być wielkim zwycięzcą systemu petro-euro, Unia Europejska wykonała działania przeciwne temu kierunkowi. Embargo UE wobec eksportu ropy z Iranu jest wbijaniem gwoździ do tej trumny. Pojawiająca się globalna matryca międzynarodowego handlu w Eurazji, będąca poza parasolem dolara amerykańskiego i euro, osłabia obie te waluty. Irański parlament uchwala właśnie przepisy blokujące eksport ropy do członków Unii Europejskiej, które będą częścią systemu sankcji tak długo, dopóki UE nie odstąpi od sankcji na eksport irańskiej ropy. Irański ruch będzie ciosem dla euro - zwłaszcza, że Unia Europejska nie będzie miała czasu na przygotowanie się na irańskie cięcia dostaw.

Istnieje kilka możliwości, które mogą się pojawić. Jedną z nich jest to, że może to być częścią tego, czego Waszyngton chce i może to być gra przeciwko Unii Europejskiej. Inną możliwością jest to, że USA i niektórzy członkowie UE współpracują ze sobą przeciwko strategicznym rywalom gospodarczym oraz innym rynkom.



Kto na tym skorzysta? Gospodarcze cele wykraczają poza Iran.

Zablokowanie irańskiego eksportu ropy naftowej do Unii Europejskiej oraz upadek euro bezpośrednio wpłynie korzystnie na Stany Zjednoczone i dolara. To, co Unia Europejska robi, jest osłabianiem samej siebie i dawaniem przewagi dolarowi w jego rywalizacji z euro. Ponadto, jeśli euro całkiem upadnie, dolar amerykański wypełni szybko większość pustki po nim. Pomimo faktu, że Rosja będzie czerpać korzyści z wyższych cen ropy naftowej i jako jej dostawca uzyska większą przewagę nad bezpieczeństwem energetycznym UE, Kreml także ostrzegł Unię Europejską, że działa wbrew własnym interesom podporządkowując się Waszyngtonowi.

Wiele ważnych kwestii wchodzi w grę jeśli chodzi o gospodarcze skutki wzrostu cen ropy naftowej.

Czy Unia Europejska będzie w stanie przetrwać gospodarczy sztorm lub upadek swojej waluty?

Embargo UE wobec Iranu zdestabilizuje euro i jako efekt kuli śnieżnej spowoduje szkody w całej gospodarce światowej. W związku z tym, Teheran ostrzegł, że USA dąży do wyrządzenia szkód rywalizującym gospodarkom poprzez przyjęcie sankcji UE na eksport ropy z Iranu. W ramach tej linii myślenia, jest to powód, dla którego Stany Zjednoczone starają się zmusić Chiny, Indie, Koreę Południową i Japonię w Azji do zmniejszenia lub całkowitego wstrzymania importu irańskiej ropy naftowej.

W Unii Europejskiej najsilniej poszkodowane przez embargo na eksport irańskiej ropy zostaną kruche i zmagające się z kryzysem gospodarki państw takich jak Grecja i Hiszpania.

Rafinerie ropy naftowej w krajach Unii Europejskiej, które importują irańską ropę, będą musiały znaleźć nowych dostawców oraz zmuszone zostaną do dostosowania swojego procesu produkcyjnego do nowego rodzaju surowca. Piero De Simone, jeden z liderów włoskiej Petrolifera Unione, ostrzegł, że około siedemdziesiąt rafinerii ropy naftowej w UE może zostać zamkniętych oraz że kraje azjatyckie mogą rozpocząć sprzedaż zrafinowanej irańskiej ropy naftowej do Unii Europejskiej kosztem lokalnych rafinerii i lokalnego przemysłu naftowego.

Pomimo politycznych zapowiedzi wspierających embargo wobec Iranu, Arabia Saudyjska nie jest w stanie zapełnić pustki po irańskim eksporcie ropy naftowej do Unii Europejskiej, nie będą tego również w stanie zrobić inne rynki. Niedobór dostaw ropy naftowej i zmiany produkcyjne mogą wywołać efekt spirali w Unii Europejskiej - wzrost kosztów produkcji przemysłowej, transportu i cen. Przewiduje się, że UE faktycznie pogłębi własny kryzys w strefie euro i całej Europie.

Oprócz tego, wzrosty cen artykułów codziennego użytku, począwszy od żywności aż po transport, nie ograniczą się wyłącznie do Unii Europejskiej, ale będą miały globalne konsekwencje. Wraz ze wzrostem cen na skalę globalną, gospodarki Ameryki Łacińskiej, Karaibów, Afryki, Bliskiego Wschodu, Azji i Pacyfiku będą musiały stawić czoła nowym trudnościom, które sektor finansowy USA i jego partnerzy - w tym członkowie Unii Europejskiej - mogą wykorzystać, przejmując na własność niektóre sektory i rynki. MFW i Bank Światowy, jako agentura Wall Street, będą mogły wmieszać się i nałożyć więcej programów prywatyzacyjnych, korzystnych dla sektora finansowego Stanów Zjednoczonych oraz ich głównych partnerów. Ponadto, to w jaki sposób Iran zdecyduje się sprzedać 18% ropy, które zaprzestanie eksportować do państw UE, będzie również czynnikiem mediacji.



Duchy arabskiego embarga z 1973 roku na eksport ropy: Libia i Międzynarodowa Agencja Energetyczna

Podczas gdy kraje Afryki i Pacyfiku nie mają żadnych rezerw strategicznych ropy naftowej i zostaną na łasce globalnych podwyżek cen, Stany Zjednoczone i Unia Europejska opracowały wspólnie strategię zabezpieczenia się przed taką sytuacją. Jest to moment, w którym do gry wchodzi paryska Międzynarodowa Agencja Energii (IEA). Libijskie rezerwy ropy również są czynnikiem w tej grze petro-polityki z udziałem Iranu.

IEA została utworzona po arabskim embargu na eksport ropy z 1973 roku. Jak wspomniano wcześniej jest to "strategiczne skrzydło Organizacji Współpracy Gospodarczej i Rozwoju (OECD) bloku zachodniego". OECD jest klubem państw, który obejmuje Stany Zjednoczone, Wielką Brytanię, Francję, Niemcy, Hiszpanię, Włochy, Belgię, Danię, Japonię, Kanadę, Koreę Południową, Turcję, Australię, Izrael i Nową Zelandię. Zasadniczo opiera się na konturach zachodniego bloku, który składa się z sojuszników i satelitów Stanów Zjednoczonych. Oprócz Izraela, Chile, Estonii, Islandii, Słowenii i Meksyku wszyscy członkowie OECD są członkami IEA.

Od momentu powstania w 1974 roku, jednym z obowiązków IEA było utrzymywanie strategicznych rezerw ropy naftowej w krajach OECD. Podczas wojny NATO przeciwko Libii IEA otworzyła swoje strategiczne rezerwy ropy naftowej, aby zrekompensować niedobory spowodowane brakiem libijskiego eksportu. Jedyne wcześniejsze dwa przypadki, kiedy to zrobiono, miały miejsce w 1991 roku, gdy Waszyngton poprowadził koalicję wojskową w pierwszej wojnie przeciwko Irakowi oraz drugi raz w roku 2005, kiedy huragan Katrina spustoszył Stany Zjednoczone.

Wojna w Libii miała kilka celów:

    (1) zapobieżenie zjednoczenia Afryki;

    (2) wyparcie Chin z Afryki;

    (3) strategiczne przejęcie kontroli nad ważnymi rezerwami energii; oraz

    (4) ochronę dostaw ropy na wypadek konfliktu z Syrią i Iranem, rozpoczętego przez Stany Zjednoczone.

Wojna NATO w Libii zabezpieczyła eksport ropy z Libii, ponieważ istniało niebezpieczeństwo, że Muammar Kadafi zawiesi sprzedaż ropy naftowej do Unii Europejskiej w celu wsparcia Syrii lub Iranu w możliwym konflikcie z USA, NATO i Izraelem. Warto przy tym zauważyć, że jednym z libijskich urzędników, który pomógł doprowadzić do wojny przeciwko Libii w ONZ, był Sliman Bouchuiguir, szef libijskiej Ligi Praw Człowieka (LLHR) i obecny ambasador Libii w Szwajcarii, który pracował nad sformułowaniem strategii przeciwko możliwości wykorzystania ropy jako broni strategicznej - strategii mającej zapewnić, że kryzys naftowy 1973 roku dla USA i ich sojuszników nigdy się nie powtórzy.

Oprócz Iranu, źródłem importu ropy naftowej do Unii Europejskiej są również Syryjczycy. Podobnie jak w przypadku Iranu, Unia Europejska również odcięła swój blok od eksportu syryjskiej ropy za pomocą systemu sankcji zorganizowanych przez rząd USA. W obliczu odcięcia Unii Europejskiej od irańskiej i syryjskiej ropy, strategiczne znaczenie libijskiej ropy wzrasta. W związku z tym, raporty dotyczące rozmieszczania tysięcy żołnierzy amerykańskich na libijskich polach wydobywczych, mogą być analizowane jako skoordynowane lub związane z rosnącą wrogością USA i UE do Syrii i Iranu. Przekierowanie do Unii Europejskiej libijskiego eksportu ropy, który był przeznaczony dla Chin, może również być częścią strategii.



Wojna psychologiczna

W rzeczywistości sankcje przeciwko Iranowi zorganizowane przez rząd Stanów Zjednoczonych posunęły się już tak daleko jak to tylko możliwe. Wszystkie przemówienia na temat irańskiej izolacji stanowią jedynie brawado i są dalekie od rzeczywistości bieżących stosunków międzynarodowych i handlowych. Brazylia, Rosja, Chiny, Indie, Irak, Kazachstan, Wenezuela oraz szereg państw przestrzeni postsowieckiej, Azja, Afryka i Ameryka Łacińska - wszyscy odmówili przyłączenia się do sankcji przeciwko Iranowi.

Embargo UE na eksport irańskiej ropy, w połączeniu z szerszymi sankcjami wobec Iranu, mają szerokie psychologiczne konsekwencje. Iran wraz ze swym sojusznikiem Syrią stoją w obliczu wielowymiarowej wojny, która ma ekonomiczny, wywiadowczy, dyplomatyczny, medialny i psychologiczny zakres.

Wojna psychologiczna, która obejmuje media głównego nurtu, jako narzędzie polityki zagranicznej i wojny, stanowi skuteczny dla USA instrument propagandowy, ze względu na swoje niskie koszty. Jednak wojnę psychologiczną można prowadzić po obu stronach.

Duża część siły Stanów Zjednoczonych ma wymiar psychologiczny i jest związana z lękiem. Podobnie jak geografia Zatoki Perskiej, tak również czas jest po stronie Iranu i pracuje przeciwko Stanom Zjednoczonym.

Jeśli Iran będzie kontynuował obecny kurs i nie zostanie zniechęcony przez sankcje, to może przełamać psychologiczny próg krytyczny, który na całym świecie zniechęca inne kraje do konfrontacji i sprzeciwiania się Stanom Zjednoczonym.

Jeśli wiele państw dalej będzie odmawiało kłaniania się w pas administracji Obamy i uczestniczenia w sankcjach przeciwko Iranowi, będzie to ciosem dla prestiżu i siły USA, co będzie miało również ekonomiczne i finansowe implikacje.

Ostatecznie embargo Unii Europejskiej zaszkodzi samej UE, a nie Iranowi. W dłuższej perspektywie może ono zaszkodzić także Stanom Zjednoczonym.

Strukturalnie, efekty unijnego embarga naftowego jeszcze bardziej wtłoczą UE w orbitę Waszyngtonu, ale jego efekty będą katalizować rosnący społeczny sprzeciw wobec Waszyngtonu, który ostatecznie objawi się w życiu politycznym i gospodarczym.


Mahdi Darius Nazemroaya
Tłumaczenie: davidoski

http://www.globalresearch.ca


   
free counters